Kozak, Rusin, hajdamaka…
„Polską wyobraźnią na temat Ukrainy rządzą trzy obrazy” Ano to prawda…
Obraz nr 1 Ukrainiec jako Wolny Kozak na Koniu. Świetny żołnierz , ale nie trep. Taki co wieczorem na biwaku wyciągnie bandurę, zagra i zaśpiewa. Dobry żołnierz, ale nie niewolnik. Bojownik za Swobodę. Ten to mit wywołał w Polsce, ponad podziałami, fale entuzjazmu i ślepego zakochania w Ukrainie. Tak było w 2004, 2014 i 2022 roku.
Obraz nr 2 Pracowity Rusin. Pracowity i solidny fachowiec, a do tego znający swoje miejsce. Boć wiadomo jak Polak ma działkę to uważa się za ziemianina, a jak był na pielgrzymce do Częstochowy to już jest prawie Kmicicem Taki pracowity Rusin po całym dniu pracy „siada wieczorem na progu chaty, zapala machorkę a potem zaczyna śpiewać najpiękniejsze na świecie pieśni”. Że zacytuję Kossak-Szczucką.
Wersja żeńska – Oksana, piękna i pracowity, dobra matka i żona, w sypialni dziko namiętna. A jeśli samotna to o niczym innym nie marzy by ulec polskiemu incelowi i zostać jego trad-wife
Obraz 3 – Hajdamaka. Dziki, barbarzyński, podstępny, fałszywy, niewdzięczny, o morderczych i sadystycznych skłonnościach.
Fascynujące jest to, że Polak nie musi mieć za sobą lektury „Marii” ani „Snu Srebrnego Salomei”, a nawet może nie oglądnąć ani razu ekranizacji „Ogniem i Mieczem” a i tak w głowie ma te trzy obrazy. One po prostu są. Zbiorowa podświadomość. Coś co przerasta racjonalne pojmowanie.
Nie dobre jest to jednak. Bo podlegają im i elektoraty i politycy a to zaburza normalne prowadzenie polityki. W ogóle chyba te nasze relacje… Polska jest kobietą, Ukraina jest kobietą. Czasem ma wrażenie, że ich stosunki wzajemne przypominają burzliwy związek dwóch lesbian z borderem. Hate & Love, niebo i piekło. Zamiast „słuchajcie tu, tu i tu nasze interesy są różne, a tu i tu zbieżne, wy nam dacie to a my wam za to to”. No jak sąsiedzi po prostu.
A na fotce – grób kozaka na cmentarzu wojenny w Użhorodzie.