Listopad 95′
Ta śnieżyca przywiodła mi na myśl listopad roku 1995. Też tak wtedy pośnieżylo. Na Boże Narodzenie było już nawet i minus trzydzieści. Sroga to była zima, ale ja byłem wtedy politycznej gorączce. Z moich analiz wynikało, że jeśli Kwaśniewski dojdzie do władzy to wróci twardy reżim z ZOMO , obozami internowania i w reakcji na to wybuchnie powstanie. No a jak powstanie i wojna domowa to będzie i rosyjską interwencja. Wejdą jak do Czeczenii. Trochę się tego bałem, trochę byłem zły, że jestem za młody na bojownika i nie spale żadnego ruskiego czołgu, a trochę jeszcze dziadek mi mieszał mówiąc „przecież obaj kandydaci to kandydaci z Magdalenki”.
No co się jeszcze wtedy robiło poza emocjonowaniem wojnami w Czeczenii i Jugosławii i wyborami? Nie było internetu , ale był za to śnieg. Trzymała zima do kwietnia. Był też las, rzeka, zamarznięte mokradła i stara budowa i wzgórze. Wspaniała kraina do zabaw. Robiliśmy więc z kolegami symulacje. Zasadzka na ruskie czołgi w Groznym, zasadzka na ruskie czołgi w lasach Przesmyku Karelskiego. Bardzo dużo tych tankow spaliliśmy. Nawet raz zrobiliśmy taka solidna symulacje bo w ruch poszły prawdziwe koktejle Mołotowa. Po za tym raz ruszyliśmy wieczorem szlakiem wyznaczanym przez Wielką Niedźwiedzicę. Po godzinie bateria w latarce zaczęła szwankować , zrobiło się naprawdę zimno (-20) i po naradzie stwierdziliśmy, że na Biegun to innym razem. Kiedyś to było.