Listy z podróży do Holandii


(Testuję WordPressa na nowym telefonie – uwagi i obserwacje pisane na bieżąco, spontanicznie)

 

 

Ja nie Hucułka, ja z Winnicy
-O ja tam mieszkalem w klasztorze rzymskokatolickim Kapucynów. Ja Polak, a uczyłem się tam na księdza

  • Taaaa… na księdza, Polak. Akurat
  • No poważnie. Jestem Polak spod Rzeszowa
  • Tego Rzeszowa jak się z Przemyśla na Kraków jedzie?
    -Nu tak
    -Glupoty gadasz, tak śmiesznie mówisz po ukraińsku, pewnie jesteś z Zakarpacia.
  • No tak. Naprawdę jestem Romem z Mukaczewa
    -Tak i trochę wyglądasz

(A w klasztorze Kapucynów w Winnicy faktycznie kiedyś mieszkałem, a i podobałem się kiedyś jednej młodej Cygance więc teoretycznie mialem okazję wejść w ich świat 🙂 )

 

(…)

 

Ten mi wygląda na komunistę
-Nie to redaktor Dymek, a jak wyglada komunista?
-No jak on
(…)
– A ten to chyba polityk
– Nie to redaktor Zychowicz, ale pewnie czasem śni o tym , że jest politykiem
(…)
– A ten ?
-Ten to chyba jakiś boss
-Tak to jest Jacek Bartosiak, Boss wszystkich bossów

(…)

Rumunia to fascynujący kawałek Europy. Krajobrazy fenomenalne. Na pewno wrócę w góry Maramureszu i na plaże Dobrudży. A mam jeszcze ochotę na solidne zwiedzenie Siedmiogrodu i na Deltę. Deltę kajakiem czy łodzią, z wędka i przewodnikiem. 

 

Kulturowo to prawdziwy fenomen. Rumuni naród romańskojęzyczny (Włosi i Wołosi – ten sam źródłosłów) , ale prawosławny i ze sporymi wpływami słowiańskich sąsiadów. Do tego z przeróżnymi regionami obcoplemiennymi. Bo mamy obszary węgierskie, szeklerskie, saskie, romskie, czangijskie w końcu tatarskie. Tak, w Dobrudży w wioskach na stepie obok cerkwii stoją meczety. 

 

I historia ciekawa. A najciekawiej to chyba czasy II wojny światowej. Najpierw Rumunia padła ofiarą paktu sowiecko-niemieckiego. Potem w 1941 w sojuszu z III Rzeszą zaczęła swoją „wojnę kontynuacyjną”. W przeciwieństwie do Finów dali się Rumunii wciągnąć w niemieckie okrucieństwa. Inaczej niż Finowie szli z Niemcami daleko, daleko. Aż doszli na Kaukaz i nad Don. I tu trzeba zadać pytanie zwolennikom „zychowiczyzny” – ok Rumunii nie mieli powstania w Bukareszcie, ale mieli klęskę pod Stalingradem. Mieli też anglosaskie naloty na ich zagłębie naftowe. 

 

Gdy w 1944 udało im się zmienić front , ale to nie znaczy jeszcze , że wygrali wojnę. Gdy rumuńscy żołnierze walczyli u boku czerwonoarmistów na ulicach Budapesztu Rumunia była już eksploatowana przez nowych sojuszników. A potem była stalinowska pacyfikacja. Cóż z tego panie Zychowicz, że młodzi, zdolni, patriotyczni Rumunii nie ginęli na barykadach powstańczych? Ginęli za to na stepach nad Donem, wśród płonących ulic Budapesztu , w końcu w obozach pracy już po wojnie? 

 

Ciekawe te rumuńskie losy i w ogóle uważam, że temat „II światowa” w szkole średniej nie powinno się kończyć: „zrzucono Japoñcom bomby atomowe na głowę, Stalin uderzył w Mandżurii i Mikado kazał się im poddać”. A powinno taka powtorką – porównanie Polski i krajów do których porównać się ją da. Decyzję polityków, decyzję społeczeństwa i skutki powyższych. Porównać się Polski z Wielką Brytanią czy Francją nie da. Z Finlandią, Jugosławią, Węgrami, a nade wszystko Rumunią, już tak. Taka lekcja „na myślenie”.

  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *