Nutka Iskierki


To był piękny październik 2004 roku. Złota Polska Jesień w wersji z ciepłymi jeszcze nocami. Idealny dzień na pielgrzymkę. Pielgrzymkę maturzystów na Jasną Górę. Było podniośle i chyba też Czarna Madonna wysłuchała modlitw bo obyło się bez poprawek. W drodze powrotnej męska mniejszość klasy rozsiadła się z tyłu autokaru. Zrobiło się jakoś tak mniej podniośle, tematy męskich rozmów stały się coraz luźniejsze w końcu zeszło na metody podrywania dziewczyn.

– chłopaki bo facet musi mieć nutkę romantyzmu i nutkę Iskierki żeby mieć powidzenie

Co to romantyzm to wiedzieliśmy, w końcu niebawem czekała nas matura z polskiego. Czym jednak była ową Iskierka?

-Wojtek , a co to Iskierka?

Zapytał zawsze ciekawski Bartek

-To…to takie yssssss, taki Świetlisty Blask , który mężczyzna wysyła spojrzeniem kobiecie. Prosto w oczy, a z oczu do serca.

-A jest nie świetlisty blask?

Zauważył zawsze logiczny i rzeczowy Kamil

-Nie noooo …tu chodzi o…oooo taką jakby energię. Elektykę w powietrzu.

-Aaaaaa…..

Potaknęliśmy lecz chyba nie zrozumieliśmy do końca. To był jakiś przebłysk geniuszu. Lecz owo yssss, ów Świetlisty Blask nie dawał nam spokoju.

1,5 roku później

Moi współlokatorzy byli raczej spokojnymi studentami i ciągle uczyli się na jakieś kolokwia. I tym razem nie dali się namówić na wyjście na miasto. Cóż, stwierdziłem , że pójdę sam. Ustylizowałem się na bieszczadzkiego punka, fana SDMu, może i trochę przemytnika i pojechałem autobusem linii 173 na Szewską. Trochę i potańczyłem, wypiłem dwa piwa, w sumie zaczynało mi się nudzić. Chciałem już zmienić lokal, może pochodzić bez celu nad Wisłą, albo iść do Nawojki do Karola i Czarka. Już miałem wychodzić i …. i wtedy na dancefloorze pojawiła się Ona…

-Co za figura, jakie piękne, krukoczarne włosy, jaka śliczna buzia i jaka aura! Pewnie artystka z ASP

Pomyślałem i krew zawrzała w młodym studencie

-Tylko jak do niej zagadać?

Wtedy doznałem olśnienia. Yssssss o , którym mówił Wojtek to nic innego jak pewność siebie. Poprawiłem czuprynę i , gdy spojrzała w stronę mojego stolika wysłałem jej Świetlisty Blask…. Uśmiechnęła się! I to był początek. Magiczny sposób Wojtka zadziałał. Chwilę później byliśmy już na Ty, siedzieliśmy razem, patrzyliśmy sobie w oczy i rozmawialiśmy o sztuce i Bieszczadzkich Aniołach.

21 lat później

-psze Pana ma pan pozdrowienia od wujka Wojciecha

-to twój wujek?

-tak to mój Ojciec Chrzestny

-pozdrów go również gorąco, dalej pływa po morzach i oceanach?

-tak

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.

-tak, Wojtek zawsze miał w sobie nutkę romantyzmu i nutkę Iskierki.

Pomyślałem zamykając w końcu Librusa po pięciu lekcjach w sali A55.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *