Młoda Polska
Czasem „wartość dodana” jest równie ważna jak ta główna. Te 4 ostatnie miesiące dały mi obok €€€ m.in tak zwany „żywy kontakt” z polską młodzieżą. Większość polskich pracowników mojej firmy to chłopaki i dziewczyny w przedziale wiekowym 19-25 lat. Innaczej niż w szkole tu nie muszą niczego, ani nikogo udawać. Nie jestem belfrem tylko kolegą z roboty. Potwierdzają się tylko moje obserwacje z czasów, całkiem niedawnych , gdy uczyłem w szkole średniej. Tak zwane „Pokolenie Z” ani nie jest „pokoleniem zj…” , ani nie „nadaje się nie tylko do zaorania”. Młodzi mają owszem swoje pokoleniowe zajawki i problemy. Są w niektórych kwestiach lepsi, a w innych gorsi od starszaków zasadniczo jednak… Młodzi to nadal młodzi. Nadal dziewczyny chcą być piękne i zaradne, chłopcy sprawczy i przystojni. Człowiek pozostaje człowiekiem nawet w dobie czatbotów, Onlyfansa, kryptowalut i 52 płci.
Jest im lepiej boć i nasza III RP to już nie jest Dziki Wschód. To już nie jest kraina biedy, pijanego chłopa na furmance i kija bejsbolowego. Jest im zarazem dużo trudniej. Mityczny „Zachód”nie jest już Rajem, Celem do którego się dąży. Myśmy, niczym ZMP-owcy, chcieli budować Nową Polskę. Polskę nie postkomunistyczną tylko konserwatywno (przynajmniej deklaratywnie) – liberalną (szczególnie w kwestiach… nazwijmy to obyczajowości miłosnej). Rzeczpospolita Polska Zachodnia to było nasze marzenie i nasz cel. Oni nie są zapatrzeni w Zachód. Nie mają ani naszych złudzeń , ani kompleksów. Na Wschód mają zaś wojnę. Wielką, niewyobrażalną za czasów mojej młodości kiedy to konflikty w Jugosławii wydawały się ostatnimi w Europie, a realny był co najwyżej oklep na festynie. Wcale nie mają tak łatwo, ale głęboko wierzę, że sobie poradzą. Rzeczpospolita to oni, nie mniej niż my starsi, a może i więcej. Nawet na pewno więcej.