A co mogę zrobić…?


Lekcja 9 – być może największy z ukraińskich błędów

Walki trwały nadal. Ukraińcy nie mieli dość sił by choć odciąć oblegany Lwów od zaopatrzenie. Polacy by poprowadzić kontrofensywę. W styczniu oficjalnie Ukraińska Republika Ludowa i ta Zachodnioukraińska jednoczą się. Mamy więc konflikt zbrojny „Warszawy” i „Kijowa”. Walki toczą się wtedy także i na Wołyniu choć nie są zbyt intensywne. W lutym komisja rozjemcza pod przewodnictwem Francuza generała Józefa Barthèlemego kładzie na stoł propozycję. Rozejm. Lwów po stronie polskiej zostaje. Tarnopol i Stanisławów po ukraińskiej. Borysław po stronie naszej, ale 50% zysków z ropy biorą Ukraińcy. Ostateczne wyznaczenie trwałych granic nastąpić miało na konferencji w Wersalu. Ententa mile widziała też wspólna (+ Rumuni) walkę z bolszewikami. Choć już z „białymi” Rosjanami niekoniecznie.

Wedy padło sławne zdanie „niech nas rozsądzi krew i miecz”. Na początku marca kolejny raz próbowali szturmu Lwowa. Wydaje się , że dziś obecne ukraińskie kierownictwo popełnia ten sam błąd. Wydaje się mu , że jest silniejsze niż w rzeczywistości. Nie docenia też siły Polski i korzyści jakie może przynieść współpraca.

Nie ma historii alternatywnych. Jeśli Ewa zerwała zaręczyny z Władkiem , a wyszła za Kazmierza to tak właśnie było. Nigdy żona Władka nie była. Warto jednak czasem się „pobawić” w rozważania. Teraz wyobraźmy sobie , że Ukraińska Republika Ludowa przetrwała. To Ukraina bez Kijowa, Charkowa, Odessy i Lwowa. Jest państwem pod protektoratem Warszawy, ale jest. Od rzeki Boh (dało by się w Rydze wynegocjować) po właśnie tą linię demarkacyjną z lutego 1919. Istnieje i to jest najważniejsze dla ukraińskich niepodległościowców. Z kolei dla nas jej istnienie to zapobieżenie powstaniu Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (późniejsze OUN) i bufor od ZSRR na południowym – wschodzie. Bandera mógłby zostać greckokatolickim biskupem , albo koszykarzem 😎 Jedni i drudzy coś by stracili, ale więcej wygrali.

Takie to mini-wykłady daje via Instagram. Przeraża mnie ta cała inba polsko-ukraińska. Niektórzy moi rodacy to niech sobie w ogóle wydziarają na czole „Krwawa niedziela 11.07.1943 Wołyń pamiętamy!”. Tylko najpierw niech ten Wołyń wskażą na mapie. Z kolei Ukraińcy – „bojownicy kanapowej sotni” co otwierają w internecie „drugi front” przeciwko Lachom niech najpierw złoża się na pieniądze za nasze T-72 i PT-91. Widdawaty hroszi za tanki! Suka bladź jaki debilizm. Decyduje się i to na dekady jakie będą relacje dwóch państw. Sojusz, sąsiedztwo dobre lub też opcja trzecia sąsiedztwo chłodne. Ludzie zaś się emocjonują jakimiś incydentami. Oczywiście pobicia, zelżenia, kradzieże inne wstrętne czyny są godne potępienia i ukarania sprawców. Lecz to są incydenty. Wkurwia mnie ten idiotyzm. Lecz co mogę zrobić? Może ktoś przeczyta owe mini -artykuły. Coś zrozumie. Coś mu się w głowie ułoży. Tyle mogę zrobić. Tylko tyle i aż tyle.

Siedzę w tych Niderlandach i coraz bardziej frustruje mnie to co tu się dzieje. Patrząc na portfel jest ok. Patrząc jednak na to niejako systemowo to trzeba powiedzieć wprost. Działa tu system wyzysku emigrantów. Taki trójkąt – agencje pracy tymczasowej, holenderski biznes i holenderska skarbówka. Agencji wybaczam bo wyręczyli mnie w paru ważkich kwestach. Dali transport, „lokację” (czyli miejsce w baraku) , „projekt” (robotę) , ale skarbówka to krwiopijcy. Może niech rząd Jego Królewskiej Mości by się tak zajął tymi migrantami , którzy jeśli pracują to we włamaniach, haraczach i narkotykach?

Drażni mnie też część Rumunów. Cześć jest ok, ale sporo to typy paskudne. Maczo z połoniny. Hałaśliwe, aroganckie wołoskie pastuchy przekonane o swoich dacko – rzymskich korzeniach. Solidarne na sposób mafijno-klanowy. Drażnią mnie też Holendrzy z biura. Czyste sweterki, białe ząbki, delikatna skóra na rękach. A ty „czarnuchu” z „gorszej Europy” haruj po 200 i więcej godzin w tygodniu. Jak już pisałem zimą – w UK pracowałem ramię w ramię z Anglikami, Szkotami, Walijczykami, Kornwalijczykami w końcu Czarnymi Brytolami. Byliśmy towarzyszami trudu. Tu mamy jakąś rekonstrukcję historyczną plantacji w Indiach Holenderskich z lat 1920-ych. Tyle dobrze, że wody tu dużo wokoło i można popływać. Płaca w euro. Reszta to…

Nie ma historii alternatywnych. Jeśli Ewa zerwała zaręczyny z Władkiem , a wyszła za Kazmierza to tak właśnie było. Nigdy żona Władka nie była. Warto jednak czasem się „pobawić” w rozważania. Teraz wyobraźmy sobie , że Ukraińska Republika Ludowa przetrwała. To Ukraina bez Kijowa, Charkowa, Odessy i Lwowa. Jest państwem pod protektoratem Warszawy, ale jest. Od rzeki Boh (dało by się w Rydze wynegocjować) po właśnie tą linię demarkacyjną z lutego 1919. Istnieje i to jest najważniejsze dla ukraińskich niepodległościowców. Z kolei dla nas jej istnienie to zapobieżenie powstaniu Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (późniejsze OUN) i bufor od ZSRR na południowym – wschodzie. Bandera mógłby zostać greckokatolickim biskupem , albo koszykarzem 😎 Jedni i drudzy coś by stracili, ale więcej wygrali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *