„Esej” z Insta cz. 1
Nie jest to żaden „artykuł naukowy” ani „opracowanie tematu”. Po prostu w pewnym momencie poczułem potrzebę i obowiązek podzielić się swoją wiedzę o modnym ostatnio temacie. O konflikcie polsko – ukraińskiego z lat 1918-1947. Tego lata chyba co drugi internauta w Polsce mieni się specjalista od niego. Na Ukrainie chyba co trzeci. Pomyślałem „może i ja sproboje zagrać szpeca?”.Zacząłem więc na moim profilu na Instagramie publikować krótkie „lekcje”. Pisałem z wrodzonej przekory wobec agresywnej glupoty, a także ze względu na moje drugie i głębokie związki z walcząca Ukrainą. Z gniewu na oba durne szowinizmy i polski i ukraiński. W końcu, choć zabrzmi to może szumnie, bo czuję związek z czymś co się nazywa „etos polskiego inteligenta”. Proszę wybaczyć gawędziarski, „mówiony” styl. Tak, ja te teksty zanim wieczorem „spisywałem” najpierw „opowiadałem w głowie” poczas pracy w holenderskiej kopalni cebuli. Później stwierdziłem, że można je w sumie przekopiować i zrobić z tego parę dłuższych tekstów na mojej stronie. Tak i zrobiłem więc zapraszam do lektury. Lub może bardziej do „posłuchania”.
Lekcja 1
Tak siedzę sobie na stołówce zakładowej i czytam internety i wypociny tzw. komentariatu. Na przykład dowiedziałem się , że Ukraina jest od 1991 i innych tradycji państwowych ma. Albo , że Piłsudski był nazistą, a SS Galizien to z owym nazizmem nie ma nic wspólnego. Skąd takie durne opinie po obu brzegach Bugu? Z ciemnoty. Tam zaś gdzie panuje ciemnota tam i należy zanieść kaganek oświaty.
Tak więc mini – wykładzik o konflikcie polsko – ukraińskim o którym ostatnio bardzo głośno. Wyznaczmy sobie jego ramy czasowe. Zasadniczo przyjmuje się , że zaczęło się w 1918 a skończyło w 1947. Ja to liczę trochę innaczej, ale jak i dlaczego tak, o tym później. Teraz o terytorium na którym się to krwawe teatrum rozegrało. To Wołyń, Galicja Wschodnia, Łemkowszczyzna i wschodnia Lubelszczyzna. To właśnie tam. Pod Kamieńcem Podolskim czy Żytomierzem jeśli Polacy padali ofiarami represji to hitlerowskich i stalinowskich. Najważniejsze nazwy geograficzne w tej historii Wołyń i Galicja Wschodnia. Niby „wszyscy wiedzo gdzie to” , ale przeważnie jak popytasz o szczegóły, o ramy geograficzne, to już się już ludzie gubią. No to zacznijmy od Galicji. Za czasów Austro- Węgier Sanok, Brzozów i Jarosław to była już Galicja Wschodnia. Krosno i Rzeszów – Zachodnia. Przy czym, to ważne, nie było czegoś takiego jak wyodrębniona jednostka administracyjna o tej nazwie. Po prostu Sanok, Brzozów i Jarosław podlegał jurysdykcji sądowej Sądu Apelacyjnego we Lwowie. Krosno i Rzeszów sądowi w Krakowie. Jednocześnie granice tych okręgów sądowych niemal dokładnie pokrywały się z podziałem etnograficznym. We Wschodniej dominował żywioł ukraiński, w zachodniej polski. Jeśli chodzi o granicę wschodnią – odnajdzie na mapie rzekę Zbrucz. Wpadająca do Dniestru. W XIX wieku i na początku XX byla rzeka graniczną pomiędzy Austro-Węgrami a Rosją. W latach 1921-1939 pomiędzy II RP a ZSRR. Na południu granicą Galicji (obu) a na północy, granica Austro-Węgier z Imperium Rosyjskim.
To teraz ów osławiony Wołyń… Zachodnią granica do rzeka Bug. Na wschodzie okolice miasta Nowogród Wołyński. Północna – rzeka Prypeć, a tak właściwie ogromne bagna zwane Pińskimi Błotami. Południowa – granica Austro- Węgier i Rosji.
Przed rozbiorami Galicja Wschodnia niemal idealnie „pasowała” do granic województwa ruskiego. Ruskiego od Rusi Czerwonej. Nazwa „Galicja” pochodzi od Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Pierogi ruskie zaś nie są „rosyjskie” tylko „halickie” właśnie. Wołyń zaś był administracyjnie województwem wołyńskim. Województwo wołyńskie z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów i to z czasów międzywojennych nie były terytorialnie identyczne.
Obszar geograficzny już sobie wyznaczyliśmy. Teraz posłuchajcie o kwestiach etnicznych. Na początku wieku XIX… Skupmy się teraz na tej Galicji Wschodniej. Na początku wieku XIX ogromną większość mieszkańców tego regionu Austrii (bo to jeszcze nie były Austro-Węgry) to byli chłopi. Chłopi – głównie Rusini, ale było też trochę Mazurów alias Lachów. Rusin to jeszcze nie Ukrainiec , Mazur to jeszcze nie Polak. Chłop to nade wszystko chłop. Obszar jego tożsamości to nade wszystko jego wieś. Ci z sąsiedniej… „Z tymi trzeba się bić” xD Natomiast pod koniec tego samego stulecia większość mieszkańców wsi czuła się , albo Ukraińcami , albo Polakami. Ogromna zmiana!Jeśli chodzi o „cała resztę”. Wiadomo występowali Żydzi i Cyganie żyjący w swoich żydowskich i cygańskich światach. Była też ludność niemieckojęzyczna. Cześć to potomkowie osadników z dawnych wieków, którzy jeszcze nie „roztopili się” w otaczającym słowiańskim żywiole. Cześć to potomkowie osadników z XVIII wieku. Reszta to głównie urzędnicy i oficerowie skierowani do Galicji przez rząd w Wiedniu, lub tacy którzy przyjechali tu w różnych biznesach. Najsłynniejszym galicyjskim „Niemcem” był Leopold baron von Sacher-Masoch. Pisarz i sympatyczny zboczek xD Do tego małe niuanse – Węgrzy, Ormianie, Wołosi (Rumuni) itd.
Narodziny narodów
Nowoczesna świadomość narodowa Polaków zaczęła kształtować się na przełomie XVIII i XIX wieku. Przypomnijcie sobie ze szkoły – Konstytucja 3 Maja, Kościuszko, Księstwo Warszawskie, powstanie listopadowe. Oraz romantyzm. Romantyzm nie polega na tym, że się jest samcem beta i ciągle płacze. Romantycy to rewolucjoniści. To bardzo politycznie niedoceniana epoka. U Ukraińców nieco wszystko zaczęło się nieco później. Tu także „robotę zrobił” romantyzm oraz wydarzenia Wiosny Ludów. Owa Wiosna wstrząsnęła szczególnie mocno Austrią. Wtedy to wykształceni Rusini z Galicji zaczęli zadawać sobie pytanie „kim jesteśmy?”. Opcji było kilka. Zostać Polakami tylko takimi „trochę innymi”. Jak Kaszubi czy Górale. Różnice religijne (grekokatolicyzm) i językowe były jednak zbyt duże. Zostać Rosjanami. Ta opcja byla jednak niemiło widziana przez rząd w Wiedniu. Ponieważ od wojny krymskiej, która wybuchła niedługo później, relacje Austrii i Rosji zrobiły się niezbyt dobre. Została opcja 3 i 4 – stać się narodem odrębnym i od Polaków jak i od Rosjan. Zostać Ukraińcami. Istniał też wariant nr 4 – powstaną dwa narody ukraińskie. Jeden na terytorium Austrii , drugi na terytoriach od Wołynia po Don i Kubań. W 1867 Austria zmienia się w Austro-Węgry. Polacy dostają autonomię w Galicji. Ukraińcy zaś mają swoich posłów, robią kariery w wojsku, urzędach, nauce i kulturze. Zaczynają naturalnie dążyć do tego by Galicja została podzielona. „Niech sobie Polacy mają to co na zachód od Sanu, ale na wschód to my powinniśmy rządzić”. Patrząc na odsetek ludności w liczbach bezwzględnych to tak – na wschód „żywioł rusiński” dominował. Patrząc na ogólną liczbę mieszkańców. Z kolei w miastach (największe Lwów, Stanisławów, Tarnopol, Przemyśl) większość ludności mówiła po polsku , albo w jidisz (po żydowsku). Relacje obu nacji zaczęły być powoli delikatnie napięte. Trochę jak wtedy, gdy dwóch typów kocha jedną dziewczynę. Jeszcze nie ma obsesji, jeszcze nikt się nie spodziewa, że pójdzie w ruch nóż sprężynowy, ale napięcie już jest…

Galicja Wschodnia, Zachodnia i Księstwo Cieszyńskie. Na obrazku głównym – młoda Hucułka czyli ukraińska góralka z Czarnohory.
Wołyń pomiędzy 1815 a 1914
Polaków było tam o wiele mniej niż w Galicji Wschodniej. Mieszkali w dworkach i zaściankach szlacheckich. Cześć zagrodowej szlachty po powstaniu listopadowym została za pomocą szykan administracyjnych „schłopiała”. Ich przodkowie często byli Rusinami – rycerstwem Rusi Halicko-Włodzimierskiej , a po niej Wielkiego Księstwa Litewskiego. Polacy i Żydzi mieszkali też w miastach. Miast tu jednak było nie wiele. Największe – Łuck był zapadłą dziurą. Polacy byli mniejszością , ale potęga ekonomiczną (najwięcej ziemi) ograniczana jednak przez popowstaniowe represje. Co do zaś kultury to że szkoły chyba pamiętacie taką instytucję jak „Liceum Krzemienieckie” i takiego pana nazwiskiem Słowacki? 😎Byli oczywiście jeszcze i inni – Czesi , Niemcy , Tatarzy , Cyganie itd. Ogromną większość stanowili jednak Rusini. Wiedzieli , że są inni od Lachów, Jewriejow (Żydów) i Moskali. Śpiewali wieczorami dumki o Kozakach. Lecz nie czuli specjalnej więzi z Ukraińcami z okolic Charkowa, Sanoka czy Odessy. Więcej, nie czuli specjalnej więzi z Ukraińcami z sąsiedniej wsi. Byli jeszcze na początku XX wieku po prostu „chłopami, prawosławnymi i poddanymi Cara – Ojczulka”. Polscy dwa razy podnosili sztandar buntu. Na Wołyniu i w 1831 i 1863 były partyzanckie walki. Powstańcy mieli na sztandarach najpierw Orła Białego i Pogoń Litewską , a za drugim razem także Michała Archanioła. Patrona Kijowa i Ukrainy. Po listopadowym zagnano unitów (czyli grekokatolików) w szeregi prawosławnych. Po styczniowym przyciśnięto Polakom śrubę. Z kolei w „sprawie ukraińskiej” wypowiedział się lapidarnie carski minister oświaty. „Ukraińskiego języka nie było, nie ma i nie będzie”.


Widok na Bieszczady i pomnik Daniela Halickiego we Lwowie. IV 2022.
Unici, łacinnicy i prawosławni
Większość ludności mówiącej po polsku na omawianym obszarze Wołynia i Galicji Wschodniej byla katolikami obrządku łacińskiego. Był jeszcze kościół unicki czyli dzisiejszy Ukraiński Kościół Grekokatolicki. Bo są i nie – ukraińskie a greckokatolickie np. słowacki , rumuński , chorwacki , macedoński itd. I tu powinniście znać ze szkoły (szczególnie 3 CL bo Was tego uczyłem rok temu 😎 ) taki termin – unia brzeska. Jak nie pamiętacie… polegało to na tym, że część prawosławnych przyjęła dogmaty katolickie i papież od tamtej chwili był ich duchowym przywódcą. Część jej nie przyjęła i to było jednym z zarzewi powstań kozackich. Na skutek procesów , których nie ma tu czasu omawiać pod koniec XVIII wieku większość ludności dzisiejszej Białorusi i Prawobrzeża (Ukraina na zachód od Dniepru) była wyznania unickiego. Po powstaniu listopadowym car Mikołaj urzędowo zniósł ową unię. Ludzie mieli do wyboru przejść na prawosławie, albo pojechać zwiedzać Północy Kaukaz lub Syberię. Większość wybrała opcję 1 – cerkiew to cerkiew. Cerkiew widzieli co niedzielę,a papieża nigdy. Grekokatolicyzm przetrwał za to w Galicji. Pod koniec wieku XIX stał się ostoją ukraińskiej tożsamości. Dość powiedzieć , że Stepan Bandera (urodziny bodajże w 1909) był synem księdza i jak dobrze pamiętam ministrantem 🙂 Wszystko to tu upraszczam maksymalnie jak się da. Bo to i nie wykład na uczelni tylko lekcja właśnie. To się kiedyś nazywało „pracą u podstaw”
Galicyjska nędza i wołyńska „Afryka ze śniegiem”
Do połowy XIX wieku masy chłopskie żyły tu w „bezczasie”. Po zniesieniu pańszczyzny, najpierw w Austrii, potem w Rosji, „bardzo lepiej” nie było. Jednocześnie w 2 poł. tego stulecia liczba ludności zaczeka gwałtownie rosnąć. Ustawy cykliczne „pochody” cholery, cuda czynił ziemniok. Fajnie obrazują tą demograficzną eksplozję austriackie mapy wojskowe. Gdy popatrzycie na te z połowy XIX wieku to polskie Bieszczady są dziczą. Na tych z przełomu XIX i XX krajobraz przypomina raczej Beskid Wyspowy. Ogromne wsie, lasy tylko blisko szczytów. Jednocześnie dla tych mas ludzkich nie było za dużo pracy poza rolnictwem. Tylko Lwów i Stanisławów miały charakter „miasta na poważnie”. Nieco ludzi zatrudniło się też przy wydobyciu ropy naftowej, szczególnie w okolicach Borysławia oraz na budowach. Budowano poza Twierdzą Przemyśl i koleją naprawdę niewiele. Na Wołyniu zaś było tylko gorzej. Panował „głód ziemi”. Nam jest śmieszno z porachunków Kargula i Pawlaka w Krużewnikach. Taki wtedy był jednak świat. Świat chłopów. Ich krwawe bójki o miedzę nie bawiły. Sytuację częściowo rozładowywała masowa emigracja. Wszyscy jednak wyjechać nie mogli. Tak się też składało, że Ci co mieli dużo ziemi zwykle mówili po polsku. Byli oczywiście biedni polscy chłopi, szlachta zaściankowa, ale dworki i dworskie pola były zwykle „polskie”.Osobnymi światami były góry na południu i bagna na północy ww. obszaru. Polesie czy Bieszczady nie różniły się specjalnie poziomem rozwoju cywilizacyjnego od Afryki. I tu wesoła ciekawostka. Na przełomie XIX i XX wieku panie ze Lwowa mające dużo pieniędzy i wolnego czasu mialy często na Huculszczyźnie młodych przyjaciół płci męskiej dla wspólnych górskich wycieczek. Huculi mieli bowiem opinię krzepkich i pełnych fantazji 😎

Widok na Czarnohorę. XII 2015.
Dwa zamachy
W kwietniu 1908 roku pada pierwszy „polityczny” trup w polsko-ukraińskim konflikcie. Namiestnik Galicji Andrzej Kazimierz hrabia Potocki ginie od kuli ginie od kul Mysosława Siczyńskiego. Studenta o poglądach socjalistycznych. Powodem było zaplatanie (to zawiłe więc niema czasu tłumaczyć) się hrabiego w gry wyborcze. Wynikiem tego był niekorzystny dla Ukraińców podział mandatów w wyborach do parlamentu w Wiedniu. Bo tak C. K. Monarchia (czyli Austro-Węgry) była po części demokracją. Po części bo cesarz Franz Jozef, miał jednak dość sporo do powiedzenia. Potocki absolutnie ani tyranem nie był , ani polskim szowinistą. Choć tak stoi na tablicy ku czci zamachowca jaką możecie sobie znaleźć we Lwowie. W czerwcu 1914 roku od kul serbskiego zamachowca ginie w Sarajewie (Bośnia) austriacki arcyksiążę Ferdynand i jego małżonka. To wtedy tak naprawdę kończy się wiek XIX. Zaczyna Wielka Wojna. Polacy i Ukraińcy z Austro-Węgier są mobilizowani do wojska. Ci z Imperium Rosyjskiego tak samo. W Galicji, jak dobrze pamiętam (piszę „z głowy”, gdy czegoś nie jestem pewien daje Wam znać), powołano 7 na 10 mężczyzn w wieku poborowym. Zaczęły płynąć rzeki krwii, a ludzie nawykli do zabijania. Do tego przez Wolyń i Galicję przetacza się kilkukrotnie front. Dewastując te i tak już bardzo biedne obszary. W lutym 1917 roku Rosja zaczeka pogrążać się w rewolucyjnym chaosie. W marcu roku 1918 Państwa Centralne (czyli m. in. Austro- Węgry) zaczęły okupować i eksploatować ogromne obszary dzisiejszej Białorusi i Ukrainy. Powstał tam (znów troszkę upraszczam) tzw. Hetmanat. Ukraińskie państwo całkowicie zależne od nich. Zaś drogi Polaków i Habsburgów definitywnie się rozeszły. Upraszczając Ukraińcy stawiają w tym momencie na Berlin i Wiedeń. Polacy ostatecznie na Francję, Wielka Brytanię i USA.
Pierwsza runda
W październiku 1918 Austro – Węgry dosłownie się rozsypują. Ukraińcy proklamują powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Co więcej, przy cichym wsparciu dogorywającego imperium austriackiego, uderzają pierwsi. Zajmują praktycznie cały sporny teren. Od Sanu po Zbrucz. A nawet miejscami nieco dalej. Powstaje ukraińskie państewko ze stolicą w bieszczadzkiej Komańczy 😎. Zajmują też Lwów choć nie udaje im się z Przemyślem. 1 listopada zaczyna się wojna polsko – ukraińska. Lwów jest w tamtej epoce miastem z ogromną przewagą ludności polskiej. Przy czym część niej to potomkowie spolonizowanych Rusinów, Austriaków, Wołochów, Ormian etc. Lwów organizuje jakby własne powstanie przeciw powstaniu ukraińskiemu. Teoretycznie siły ukraińskie , których trzonem są bitni Strzelcy Siczowi, mają przewagę. Polscy bojownicy nie mają za dużo broni. Znaczna część mężczyzn jest jeszcze , albo na froncie (jeszcze się przecież nie rozpadły do końca te Austro- Węgry) , albo gdzieś na szerokich terenach pogrążonej w totalnej wojnie domowej Rosji (byli jeńcy). Opór jednak okazuje się skuteczny. To są czasy przed bitwami typu Stalingrad. Ukraińscy żołnierze zwyczajnie nie radzą sobie z polskimi „miejskimi partyzantami” doskonale znającymi swoje miasto. Po 22 dniach walk ulicznych dociera z Przemyśla odsiecz. To już regularne Wojsko Polskie. Walki wokoło miasta trwają jednak nadal. Lwów jest regularnie ostrzeliwany. Brakuje jedzenia i opału. Ofiary pochłaniają choroby zakaźne z osławiona hiszpanką (grupa taki turno-covid ) na czele. Dużą rolę w tych walkach odegrały lwowskie nastolatki. Uczniowie szkół średnich jak i batiary. Batiary to była taka subkultura hmmm honorowych i mających swój styl chuliganów. Jak kiedyś słyszeliście zwrot „iść na baciarkę’ to właśnie o nich chodzi 😎 Później nazwano tą młodzież Orlętami. Oczywiście dziś można patrzeć na 14-latka z karabinem z przerażeniem. W ukraińskim internecie, podczas ostatnich awantur, daje się to za jeden z przykładów „polskiego zdziczenia”. Trzeba jednak popatrzeć na kontekst historyczny. W tamtych czasach ten 14- latek z bronią w ręku walczącym o swoje miasto budził raczej podziw niż zgrozę Amerykanów, Brytyjczyków czy Francuzów. Tak samo jak dziewczęta obsługujące CKM. „Baby przy CKM! Ci Polacy to szalony i wspaniały naród!” 😎

Zasadniczo nie jestem wielkim fanem malarstwa W. Kossaka, ale ten obraz lubię. Przedstawia walki na Cmentarzu Łycxakowskim w XI 1918 r.
Największy bład Ukraińców
Walki trwały nadal. Ukraińcy nie mieli dość sił by choć odciąć oblegany Lwów od zaopatrzenie. Polacy by poprowadzić kontrofensywę. W styczniu 1919 oficjalnie Ukraińska Republika Ludowa i ta Zachodnioukraińska jednoczą się w jedno państwo. Mamy więc już konflikt zbrojny „Warszawy” i „Kijowa”. Do starć zaczyna dochodzić także i na Wołyniu. Choć nie są zbyt intensywne. W lutym komisja rozjemcza pod przewodnictwem Francuza generała Józefa Barthèlemego kładzie na stoł propozycję. Rozejm. Lwów zostaje po stronie polskiej. Tarnopol i Stanisławów po ukraińskiej. Borysław po stronie naszej, ale 50% zysków z ropy biorą Ukraińcy. Ostateczne wyznaczenie trwałych granic nastąpić miało na konferencji w Wersalu. Ententa mile widziała też wspólna (+ Rumuni) walkę z bolszewikami. Choć już z „białymi” Rosjanami niekoniecznie. I wtedy padło sławne zdanie „niech nas rozsądzi krew i miecz”. Wypowiedział, je generał Mychajło Omelianowicz- Pawlenko. Późniejszy bohater wojny polsko – bolszewickiej Sic! Na początku marca kolejny raz siły ukraińskie próbują szturmu Lwowa. Wydaje się , że dziś obecne ukraińskie kierownictwo popełnia ten sam błąd. Wydaje się mu , że jest silniejsze niż w rzeczywistości. Nie docenia też siły Polski i korzyści jakie może przynieść współpraca. Nie ma historii alternatywnych. Jeśli Ewa zerwała zaręczyny z Władkiem , a wyszła za Kazmierza to tak właśnie było. Nigdy żona Władka nie była. Warto jednak czasem się „pobawić” w rozważania. Teraz wyobraźmy sobie , że Ukraińska Republika Ludowa przetrwała. To Ukraina bez Kijowa, Charkowa, Odessy i Lwowa. Jest państwem pod protektoratem Warszawy, nie do końca suwerennym, ale jest. Od rzeki Boh (dało by się w Rydze wynegocjować) po właśnie tą linię demarkacyjną z lutego 1919. Istnieje i to jest najważniejsze dla ukraińskich niepodległościowców. Z prezydentem, z parlamentem, z premierem, z urzędami, wojskiem, policja, poczta. Całkiem spora. Większa niż np. Litwa. Z kolei dla nas jej istnienie to zapobieżenie powstaniu Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (późniejsze OUN) i bufor od ZSRR na południowym – wschodzie. Bandera mógłby zostać greckokatolickim biskupem , albo koszykarzem 😎 Jedni i drudzy coś by stracili, ale więcej wygrali.
C. D. N.

To teraz ów osławiony Wołyń. Zachodnią granica do rzeka Bug. Na wschodzie okolice miast Nowogród Wołyński i dzisiejszy Chmielnicki. Północna – rzeka Prypeć, a tak właściwie ogromne bagna zwane Pińskimi Błotami. Południowa – granica Austro- Węgier i Rosji.