Nad rozlewiskami Mozy
Przesiedlono nas z Haelen do Arcen nad Mozą. Z małej osady chatynek do wielkiego obozowiska kontenerów. Pół dnia trwa harówka w chłodni. Drugie pół możesz spędzić w blaszanym, gorącym kurniku. Dobrze , że choć płaca w euro. Z pozytywów… Także tu są koty, a te zwierzęta poprawiają mi humor. Jest w okolicy naprawdę dużo miejsc do pływania. W ogóle ładna przyroda wokoło. Lasy mieszane i uprawne pola przeplatają się z wrzosowiskami, torfowiskami, jeziorami i mokradłami. Dzikie Niderlandy. Ziemię Niskie, ale piękne. Wśród tych mokradeł pasą się półdzikie koniki polskie. Aż przypomina się Exmoor. Mokradła to i ptaków dużo. Świetnie miejsce nie tylko dla kajakarzy i wędkarzy, ale i ornitologów. Po sąsiedzku, w baraku obok, mam obywatelki Cabo Verde.Kraj ten mnie ciekawi więc może coś więcej się o nim dowiem. To kolejny plusik. No i za lasem jest Welbeck. To już Nadrenia-Westfalia. W RFNie jest zaś taniej. Zawsze trzeba szukać pozytywów.
Czytam, pływam i piszę. Na 11 lipca będzie dłuższy tekst o Ukrainie. Zabolała mnie łuna nad Ławrą Peczerską. Jeszcze bardziej zaś ta niepotrzebna „wojna” pomiędzy Warszawą a Kijowem. Stoję jednakowoż na stanowisku, iż skoro kierownictwo z Bankowej chce konfliktu to powinno go dostać. My może nie mamy miliona kozaków pod bronią. Może nie lecą nasze drony na Petersburg, Sewastopol i Moskwę, ale to my mamy większe PKB. Skokowo większe. No i mamy Jasionkę. Napoleon z Krzywego Rogu myśli jak człowiek radziecki. Uroił sobie, że siłę państwa liczy się w „bagnetach, rakietach i tankach”. Nie do końca tak jest. Naprawdę nie do końca. Gdyby tak było to Ukraina nadal byłaby sowiecką republiką…
P. S.
Mamy nową koleżankę w robocie. Mistrzyni pływacka, narciarka, sportowa dziewdzyna. Do Hollandii pojechała sama. Lat 19. Takiej młodzieży nam trzeba. Dziarskiej, śmiałej i robotnej.