Kozacy a Rewolucja


 
 
 

Don przeciw bolszewikom

 
   Na górze widzicie jeźdźców o nieco orientalnym wyglądzie. To Kozacy Dońscy na akwareli autorstwa Juliusza Kossaka. Kossak malował ten obraz w czasach, gdy Imperium Rosyjskie było jeszcze, jak się zdawało, wieczną potęgą. Niewiele później jednak ta potężna konstrukcja spłonęła w ogniu Światowej Wojny i Rewolucji.  W czasie tej Wielkiej Rewolucji w Rosji Kozacy Dońscy nie stanęli  po stronie bolszewików. Przeciwnie – ogromna większość z nich walczyła zaciekle przeciw nim. W przeciwieństwie do np. chłopów z Ukrainy, którzy w początkowym etapie poparli rewolucję dość masowo.  Czemu więc Dońcy konsekwentnie stanęli przeciw bolszewikom i bolszewizmowi? Bo byli ludźmi wolnymi. Społeczność ta, czy może nawet naród, nie zaznała pańszczyzny. Sama pańszczyzna jest może i demonizowana, jednak chłopem był chłopem, a Kozak Kozakiem.  Nawet po zniesieniu pańszczyzny za Aleksandra II (lata 60-te XIX w.) ta różnica nie znikła. Bo cóż po wolności bezrolnemu chłopu? Nad Donem było inaczej. W zamian za półzawodową służbę wojskową Kozacy posiadali autonomię i ziemię. Gospodarstwa kozackie liczyły po kilkanaście hektarów pól i pastwisk. To było bardzo dużo. Kozaka stać było na zatrudnianie parobków i pracowników sezonowych. A ziemia nad Donem szeroka i żyzna. Spalony słońcem step to wszak czarnoziem. Jedne z najżyźniejszych ziem na świecie.  Ziemi na stepach było dość. dla Kozaków. Car miał dość ziemi swojej. Żyli więc w zgodzie. Bolszewicy zaś chcieli tą ziemię odbierać „kułakom” i „obszarnikom”. Dońcy najbardziej zaś bali się nie śmierci na wojnie a odebrania ich ukochanej  ziemi. Śmierć czeka każdego wcześniej czy później, a co to za życie bez ziemi? Co zostawić dzieciom i wnukom?  Bolszewików poparły nad Donem jedynie doły społeczne tej społeczności. Ci, którzy na rewolucji mogli tylko zyskać. To z biedoty dońskiej wywodził się sławny Budionny.  Własność i Wolność to szczepionki na bolszewizm. 

Ukraina? Za a nawet przeciw!

 
      Chłop ukraiński  zaś , po ostatecznym upadku Kozaków Zaporoskich, był „Małorusem”.  Ukraińska, kozacka autonomia została zniesiona w XVIII wieku (https://chutornik.pl/2017/09/dawni-polacy-o-siczy/).Zwykłych Kozaków zamieniono w chłopów.  Propaganda rewolucyjna padała więc  na  Ukrainie (i w innych częściach  Imperium) na dobry grunt. Wielu dało się na nią nabrać. Wierzono w hasła „Ziemi i Pokoju!”. Przynajmniej w początkowym okresie.  Pokój był ogromną ulgą. Wrócił gdy ogłoszono, że nie ma już Cara tylko jakiś „Rząd Tymczasowy”. Zdezerterował, w końcu przysięgał Carowi. „A skoro Cara nie ma to może i nie ma już Boga?” Dumał Mykoła z Iwanem. Dumała też Oksana z Paraską. Dumać pomagali im czerwoni agitatorzy. „Bo skoro nie ma już Boga to chyba wolno wszystko?” -myślał sobie chłop. „Grab zagrabione” – krzyczał na wiecu bolszewicki mówca. „Mścij się za pańszczyznę , którą odrabiali twoi przodkowie! Odbierz należną Ci ziemię!” – tak judzili. „Graf ma w pałacu złota i srebra pełno” szeptała Mykole do ucha jego Oksana.  I Mykoła słuchał. Miło było wreszcie powycinać drzewa w „pańskim” parku, wyłowić karpie z „pańskiego” stawu, zgwałcić „pańskie” córki.  „Grafa” pobić i wypędzić, albo i nawet poderżnąć mu gardło. A nade wszystko podzielić „pańską” ziemię. Chaos i rozpad państwa uwolnił chłopski żywioł. Rzecz jasna podczas „rozgramiania grafów” dochodziło do sytuacji absurdalnych z ekonomicznego punktu widzenia. I śmieszne i straszne, gdy chłopi cenne arrasy przerabiali na narzuty na łóżko, palili starodruki czy zaprzęgali „araby” do furmanek. Gdyby Mykoła wiedział, że ta książka którą pali w piecu jest warta tyle, że gdyby ja sprzedał na zachodzie to mógłby sobie kupić stuhektarową farmę w Dakocie… 3 lata okopów, bitew i marszy zmieniła wielu chłopów w ludzi twardych i bezwzględnych, ale niekoniecznie wiedzących jaką wartość mają zagrabione łupy. 
 
       Należy tu dodać wiele zawiniły też władze Centralnej Rady Ukraińskiej i Ukraińskiej republiki Ludowej, które nie potrafiły zapanować nad chaosem i zorganizować reformy. Tak by nie zmieniła się w chaos podżegany przez bolszewików.   Rzecz jasna „grafowie” nie byli bez winy. O czym możecie poczytać tutaj: https://chutornik.pl/2017/10/niezawiniona-apokalipsa/
 
 

Czarni i Zieloni 

RewolucyjnaPowstańcza Armia Ukrainy  czyli Kozacy-anarchiści

Faktycznie z początku ukraińska wieś ogromnie się wzbogaciła na tej „reformie rolnej”.  Jednak szybko na  chłopów spadła plaga tzw. komunizmu wojennego. Brutalne rekwizycje i „kosmiczna ekonomia”  wywołały straszliwą nędze. Nędza i terror powodowały z kolei, że chłopi zaczęli strzelać do bolszewików, urządzać zasadzki. Schwytanych komunistów mordowano wśród tortur. Oddziały te zwano „zielonymi” a czasem „czarnymi” ( anarchiści Machny o których niedawno pisałem ). Powstawały nie tylko na Ukrainie, ale i na Białorusi, Kaukazie, w Azji Środkowej, Syberii – dosłownie wszędzie. Siły te deklarowały się czasami narodowo, stając się np. na Ukrainie „niebiesko-żółtymi”. Czasem stawały się „czerwone” , gdy oddziały białych były zbyt brutalne. Lub też zawierały z „czerwonymi”, a czasem „białymi” taktyczne sojusze. Były też, głównie na Kaukazie i w Azji Środkowej, oddziały walczące pod chorągwiami dżihadu. Czasem bywało i tak , że jeden oddział partyzancki, kilkukrotnie zmieniał barwy. Coś jak dziś w Syrii. Wojna domowa w Rosji to była modelowa wojna „wszystkich ze wszystkimi”.

       Oczywiście część Ukraińców twardo stała po stronie niepodległości (w tej czy innej formie) Ukrainy, w sojuszu/związku z tym lub innym państwem. Ogólny rys nastrojów mas ludowych był  jednak taki by „dać im ziemię i święty spokój”. Tak było na Ukrainie, ale też w wielu innych częściach Imperium. Jedyne czego chłop chciał, to to żeby mieć ziemię i żeby nie było poboru. Jego horyzonty sięgały najczęściej tylko stolicy powiatu.  Tylko tam gdzie świadomość narodowa była dość silna powstały silniejsze ośrodki polityczne. Zdolne do stawienia skutecznego oporu bolszewikom np. w Polsce, Estonii, na Łotwie czy Finlandii. „Biali” też nie grzeszyli zbytnią mądrością. Jedynie Baron Wrangel miał trochę oleju politycznego w głowie: https://chutornik.pl/2017/10/za-pozno/

A czemu się dziwić?

Oddziały polskie i ukraińskie wkraczają do Kijowa. Maj 1920 r.

        Ukraińcy, lud wiejski nie złapali się ostatniej (jak pokazała przyszłość) deski ratunku. Nie poparli Petlury, który wiosną 1920 roku wrócił z armią do Kijowa. Trudno się dziwić zresztą ukraińskiemu chłopu, że nie tylko miał już dość „Ukrainy”, ale i  w pewnym momencie  strzelał do każdego żołnierza który pojawił się w okolicy jego wsi. Każdego człowieka w mundurze i każdą władzę traktując jako grabieżców. Nie trzeba się dziwić patrząc na los przeciętnego mieszkańca wsi.  Przychodzili „Biali” i „Czerwoni”. Jedni grabili i gwałcili. Drudzy zabierali ziarno i ludzi na wojnę. Byli też Niemcy i Austriacy z Węgrami i ci też grabili. Byli w końcu swoi – różne warianty niepodległej Ukrainy. Ukraina nie miała jednak kadr do budowy państwa. Mimo starań i ofiar patriotów w wyniku polityki caratu były za słabe. Carat dbał o to żeby dusić ukraińską świadomość szczególnie wśród urzędników, oficerów i specjalistów.  Chłop zresztą sam nie wiedział do końca kim jest.  W dodatku wielu atamanów spod sztandarów z tryzubem była  takimi samymi watażkami jak i inni. Co chłopu po takim państwie? Gdzieś tam mignęli. Ententa? Francuzi i Anglicy tym bardziej mignęli. Nic dziwnego, że chłop ukraiński  nie uwierzył wiosną 1920 r. Petlurze i Piłsudskiemu i mimo wszystko poddał się bolszewikom. Gdy Ci tylko obiecali dać mu spokój. Opór Ukrainy zdławił terror i pierwszy masowy głód, który w latach 1920-1922 pochłonął ponad milion ofiar (choć jeszcze gorszy panował nad Wołgą).   Dla Mykoły i Oksany, dla Iwana i Paraskewy,  czerwoni to była nowa dynastia panująca w Moskovii. Tylko się inaczej nazywała.  Władza to władza i tyle. Trzeba się było pogodzić z końcem „chłopskiej swobody”.  Trzeba było zakopać karabiny i czekać na lepsze czasy.

Republika Dońska – nowe państwo, nowego narodu?

Flaga Republiki Dońskiej

        Kozacy Dońscy utworzyli w 1918 swoją Republikę Dońską. Podobna kozacka republika powstała na Kubaniu. Działali na własną rękę.
Ataman Dońców Piotr Krasnow nie zawsze współdziałał z dowództwem „białych”. Był teraz Atamanem Narodu Donu.  Prowadzili m.in rozmowy z Polakami i Niemcami.  A Kozacy stali się znów sojusznikami Rosji, a nie tylko  jej poddanymi. Chyba mogli się czuć zwolnieni z przysięgi. Car abdykował, potem został zabity. Jedna Rosja umarła, druga nie powstała. Sowietów uznali za Rosjan tylko niektórzy. Nie było więc Rosji, a była Ziemia Wojska Dońskiego. Ich Ojczyzna. 

     Zdarzało się nierzadko, że Dońcy dezerterowali, gdy trzeba było walczyć poza ich krainą. Wielu łupiło Rosję nie gorzej niż bolszewicy. W końcu Rosji już nie było…. Inni z kolei mordowali Żydów , zgodnie z hasłem „bij Żyda ratuj Rosję!”. Oczywiście tylko część Żydów popierała komunizm.  Żydów utożsamiono jednak powszechnie z komunizmem. I mszczono się na nich za krzywdy wyrządzone przez komunistów. Zapędzając wielu pod czerwone sztandary. To wszystko podkopywało skuteczność Białej Armii. Biali przegrali. Przegrał też Don. Wielu Kozaków zaczęło służyć w Konnej Armii ratując życie w zamian za służbę w Armii Czerwonej. Sześć tysięcy Dońców i Kubańców walczyło po stronie Wojska Polskiego w 1920 r. Na  Don wkroczyli bolszewicy. Noce zaczeły rozświetlać łuny palonych stanic- kozackich wsi.

Jak w Wandeii

       Po klęsce militarnej przyszła pacyfikacja zwana „rozkozaczeniem”. Pacyfikację  tą Lenin nazwał „naszą Wandeą”, co  świadczy o jego stosunku do Dońców. Uznawał ich za arcywrogów jego rewolucji tak jak Wandea była arcywrogiem rewolucji jakobinów.   Obwód Wojska Dońskiego straszliwie się wyludnił po tej „czystce”.  Podróżnych straszyły spalone stanice. Kozaków i ich rodziny mordowano, deportowano lub zwyczajnie pozbawiono środków do życia. Spacyfikowano też innych Kozaków – Kubańskich, Orenburskich, Uralskich, Terskich, Astrachańskich, Syberyjskich, Zabajkalskich, Ussuryjskich, Amurskich, Siedmiorzecza. Kazakczyznę dobito podczas kolektywizacji szczególnie pastwiąc się nad pół-ukraińskim Kubaniem.

Ataman  Piotr Krasnow

NEP i Korenizacja/Ukrainizacja

           W 1921 strzały na Ukrainie ucichły.  Strzały ucichły  także w całym dawnym Imperium. Jeszcze tylko na samych wschodnich krańcach walczyły niedobitki „Białej Gwardii”. W Azji Środkowej jeszcze kilka lat po końcu wojny domowej Basmacze urządzali zasadzki na siły bolszewickie. Jednak zwycięstwo „Czerwonych” zostało przypieczętowane właśnie w 1921 r. To w tym roku po wielkim buncie marynarzy w Kronsztadzie i ogromnym powstaniu chłopskim, którego ośrodkiem była Gubernia Tambowska (rosyjskie stepy) banda Lenina doszła do wniosku, że trzeba poluzować śrubę.  Mieszkańcom wsi i miast dano tzw. NEP. Nowa Ekonomiczna Polityka polegała z grubsza na tym, że wieś pozostawiano w spokoju. Pozwalano także na zakładanie drobnych i średnich przedsiębiorstw. W ramach NEP-u chłopi mogli handlować swoimi produktami na bazarach. W rękach rządu miały pozostać (póki co) duże zakłady. Zarządzono też „korenizację”. Bolszewicy doszli do wniosku, że nie da się wprowadzić połączyć dążenia do komunizmu z dalszym tłamszeniem kultur narodów zamieszkujących ZSRR. I kultury narodowe faktycznie rozkwitły. Pisano książki, wystawiano sztuki teatralne, budowano szkoły. Do czasu, do czasu…

Powstańcy z Gubernii Tambowskiej

Druga pacyfikacja

Od 1929 roku rozpoczęła się druga pacyfikacja. Umysły bolszewików owładnęła myśl o konieczności „skoku” w dziedzinie rolnictwa. Rozpoczęłą się przymusowa kolektywizacja. Chłopów siłą zaganiano do kołchozów – pseudospółdzielni. Na terenach takich jak Ukraina czy ziemie Kozaków, tam gdzie nie było nigdy wiejskich wspólnot jak w Rosji, opór był ogromny. Rolnicy w obronie swojej ziemi stosowali najczęściej bierny opór sabotując w każdy możliwy sposób zarządzenia komunistów. Władza odpowiadała rekwizycjami, biciem, rozstrzeliwaniem i deportacjami. W wielu miejscach (m.in na Ukrainie, Kubaniu w Czeczenii)  wybuchały lokalne powstania. Partyzanci uzbrojeni w kosy, szable czy powyciągane z kryjówek karabiny nie mieli szans w walkach z samolotami i karabinami maszynowymi. 

Ruina…

Stalin postanowił sięgnąć po najstraszniejszą broń. Głód…  Brygady „Aktywistów” wspierane przez siły GPU (późniejsze NKWD) czyściły wieś po wsi zabierając całą żywność.  Przeszukiwano chaty, stodoły, ogrody.   Eksport zbóż skokowo wzrastał dając fundusze na produkcje czołgów i haubic. To przerażające, ale kaci przeważnie mówili tym samym językiem co ofiary…W 1932 zaczął się kolejny Wielki Głód.  Na Ukrainie, Północnym Kaukazie, nad Donem i dolną Wołgą oraz w Kazachstanie i na stepach Zachodniej Syberii  ludzie padali jak muchy. Zjadano psy, koty, szczury, sroki. Zjadano wszystko. Najgorzej miały się te wsie, gdzie ziemia była najbardziej żyzna. Tam gdzie czarnoziem bez skrawka lasu.  Uciekano do miast, ale celowo zakazano przyjmować uciekinierów do pracy. A bez pracy nie mieli prawa do kartek. Umierali więc na ulicach Kijowa, Charkowa czy Zaporoża.  Władza tworzyła też specjalne skupy złota, srebra, dolarów. Za ogromne sumy ludzie kupowali od państwa trochę chleba.  Przyszła straszna zima/  Ludzie zamarzali bo nie mieli sił rozpalić w piecu. Słabe ciała padały ofiarą tyfusu, czerwonki, gruźlicy czy po prostu zapalenia płuc. Jedzenia było coraz mniej. Zdarzało się, że trupy leżały na stosach bo żywi byli zbyt słabi by wykopać dół w zamarzniętej ziemi. Czasem po prostu grabarze też zmarli z głodu. Ciała leżały w chatach, na drogach.  Wiosną 1933 powszechne stały się przypadki kanibalizmu. Ludzie popadali  w obłęd, albo apatię. Wielu uważało, że nadeszły czasy ostateczne a Stalin do Antychryst.  Tylko na Ukrainie Sowieckiej zmarło (według najbardziej prawdopodobnych szacunków) ok. 4 z 31 milionów mieszkańców. Łączna liczba ofiar przekracza zapewne 8 milionów.


Świat nie reagował na Wielki Głód. Z różnych powodów. Z chciwości, z głupoty, ze strachu, z wiary w komunizm czy w końcu nie mogąc sobie wyobrazić, że w Europie mogą dziać się takie rzeczy. Cóż… w lutym 1994 roku politycy z całego świata zjechali do obozu Auschwitz i jak zwykle donośnym głosem mówili „nigdy więcej!”. W kwietniu tego samego roku rozpoczęły się rzezie w Rwandzie…

Czy  koszmar lat 1932-1933 można nazwać  „ludobójstwem na narodzie ukraińskim”? Trudno rzec. Ja przychylam się do tego  Na pewno była to bestialska pacyfikacja tych ziem, które najmocniej opierały się kolektywizacji. Która zresztą zrujnowała prężne rolnictwo. Chłopi oczywiście nienawidzili kołchozów. Pracowali w nich źle. Tak jak pracują niewolnicy.  Chłopów przywiązano do ziemi tak jak w czasach pańszczyzny. Mogli swobodnie wyjechać do najbliższego miasta dopiero… w połowie lat 70-tych. Gdy po śmierci Stalina pozwolono na tworzenie prywatnych „działek przyzagrodowych” te maleńkie poletka produkowały więcej żywności niż wielkie gospodarstwa państwowe. Jednak ziemie, gdzie ludzie mieli swobodną naturę. Ziemie skore do buntu zostały ujarzmione. 

Obszary objęte głodem. Tam gdzie kolor jest ciemno-czerwony wymarło nawet 1/4 ludności. Zwróćcie uwagę, że kolor ciemnoczerwony ma Kubań. To tam po drugiej  stronie Krymu. Zawinił  Stalinowi podwójnie… Jeszcze gorzej było w Kazachstanie, gdzie wymarło około połowy populacji. Wyobraźcie sobie. Co druga osoba….

Na obrazku – mapa terenów dotkniętych głodem. 

Nad ZSRR zbierały się jednak kolejne chmury. Zbliżała się Wielka Wojna Ojczyźniana.  O tym jednak napisze w innym wpisie. Już niebawem.

Warto poczytać:

http://niniwa22.cba.pl/czarnaksiegakomunizmu.htm  

http://marszalek.com.pl/sklep/pl/historia/1209-pomor-w-raju-bolszewickim.html

http://niniwa22.cba.pl/rewolucja_rosyjska_1891_1924_1.htm

http://niniwa22.cba.pl/rewolucja_rosyjska_1891_1924_2.htm

Kozak Kubański – grafika z czasów I wojny światowej.

C.D

Malinowa-Podkarpacie. 12. X. 2017 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *