Tenterskie opowieści
Kazek
Zasugerowałem Kazkowi (na migi) żeby pomógł mi nieść polsa. Kazek popatrzył na mnie i uśmiechnął się.
– Jesteś cipą? Polsy są bardzo lekkie.
Schylił się, złapał sześciometrową stalową rurę i podniósł do góry. Przerzucił ja na bark. Potem na jedną z rąk i wyrzucił wysoko do góry. Jakby była zrobiona z papier-masze czy bambusa.
– Ok Creig. Będziemy nosić każdy sam. Rzeczywiście nie są takie ciężkie.
Wrzuciłem polsa na vana.
– A wiesz, że dwóch Polaków, którzy wcześniej pracowali tutaj służy teraz w polskim desancie?
–O to fajnie. A ty dołączysz do polskiej armii gdy wrócisz?
–Do desantu? Nie, desant wysyłaja pierwszy na wojny. Nie chce mi się jechać do Afganistanu czy Syrii
–Ja byłem w Iraku w 2003.
Kazek wrzucił na auto kolejnego poolsa, wyciagnął papierosa i zapalił.
– Wojna jest fajna. Strzelasz sobie po prostu do Arabów – kontynuował.
– Ale Arabowie strzelaja też do siebie.
-To daje wspaniałą dawkę adrenaliny – Kazek roześmiał się flegamtycznie.
Kazek alias Creig był jednym z najlepszych pracowników-Anglików jacy pojawili się w Firmie. Ogromne, wytatuowane jak pisanka, chłopisko. O typowej angielskiej mordzie. Przypominał lamparta, albo niedźwiedzia. Zwykle powolny flegmatyk, potrafił nagle być bardzo szybki. Dziesięcokilogramowy młot brał za koniec trzonka, błyskawicznie podnosił w górę i całował w stalowy bijak. Niezywkłą siłę i sprawność osiagał dzieki zdrowemu trybowi życią. W jego rozumieniu oznaczało to abstynencję alkoholową i zdrowe żywienie oraz uprawianie sportu. Palił za to papierosy i nie gardził, od czasu do czasu, dawką ketaminy. Pięć lat służył jej Królewskiej Mości w 4 Reimencie Spadochronowym. Ze swoim pułkiem zwiedził świat. Szkolenie górskie w kanadyjskich Górach Skalistych (znienawidził tam śnieg), szkolenie tropikalne na Hawajach, najazd na Irak w 2003 r. Kazek jednym mówiąc słowem był prawdziwym wojownikiem. Choć potrafił też czule opowiadać o swojej kilkuletniej córce. I dobry był z niego kumpel. I dobry łorker. Mile go zawsze wpsominam.
Kruk
Jego zupełnym przeciwieństwem był Kruk. Nazwaliśmy tego chłopca „krukiem” ze wzgledu na krukoczarne włosy. W przeciwieństwie do kruków nie był ani mądry ani groźny. Kruk był nowoczesnym , modnym nastolatkiem. Mieszkał ze swoją rozwiedzioną matką. Po matce oddziedziczył urodę, mógł podobać się rówieśnicom. Niestety po ojcu, znanym siłaczu, nie przejął chyba niczego. Wychuchany, w życiu nie wykonywał prawdopodobnie żadnej pracy fizycznej. Być może nawet nie podlewał paprotek. Postanowił jednak spróbwać sił w zawodzie namiociarza. Dobry zarobek wakacyjny dla małolata. Jako, że przed sezonem w którym przybył do Firmy Kruk uczyłem chwilę w szkole Wacław nakazał mi bym został jego mentorem…
Było to naprawdę ciężkie zadanie.
– Nat, ja wbić już 20 łudenpeksów, a ty wbić tylko jeden? Pokaż mi jak robisz.
Kruk pokazał… kładł się na trawie i trzymając młot za trzonek tuż przy bijaku uderzał w łudenpeksa (taki drewniany śledż, który przytrzymuje ścianę namiotu) podnosząc bijak jakieś 10 cm nad miejscem w które uderzał.
– Uczyłem cie. Wiele razy. Tak być źle!
–Ale ja jestem zmęczonyyyyy
–Rób jak ja mówić. Ja nie być twój wróg. Ja twój nauczyciel.
Na nic zdawały sie moje nauki. Z czasem Kruk obijał się coraz bardziej. Miał nieustanne „problemy z pęcherzem”. Ukrywał się w wanie przykrywając szmatami. Tłumaczyłem mu, że gdy Polacy wrócą do domu będą opowiadać jacy leniwi chłopcy są w Devonie. Zaklinałem go na honor Wielkiej Brytanii. Nic nie pomagało. Pewnego deszczowego dnia na Escocie postanowiłem podejść go psychologicznie.
–Nat ty chciec mieć muskuły jak nasz szef?
-Nooooo tak…
–A ty lubić mieć respekt kolegów i mieć dużo dziewczyn?
– Chciałbym.
–I (tutaj opisałem co też będzie im dawał i od nich brał, gdy już będzie mięsniakiem)
Kruk przeczesał modną grzywkę.
–Tak, chciałbym lizać im cipki
–To ty pracować ze swoim ciałem żeby mieć muskuły. Dziewczyny lubić muskuły! Najlepsze na musukuły – młotek
Niestety Kruk mimo, że oficjalnie zadeklarował, że chce być mięśniakiem dalej unikał młotka i pracy w ogóle. Przyszedł jednak dzień, w którym został do niej przymuszony. Pojechalismy na robotę – naszym zadaniem było postawienie namiotu klasycznego. Namiot był ani duży ani mały. Po zmierzeniu, i rozrzuceniu na łące potrzebnych elementów przyszło do topowania. Topowanie polega na tym, że bieże się slejdż hammera (młot) i uderza ok. 3 razy ajron peksa (śledzia stalowego dł. ok 70 cm) by ułatwić pracę hamerganowcowi (operatorowi młota penuamatycznego). Było późne lato i wszyscy mieli dobre humory. Trzech Polaków wzięło w ręce młoty by zacząć topowanie. Wtedy Wacław (który miał humor bardzo dobry) uśmiechnął się i powiedział:
-Nie, nie będziecie topować. Cały namiot zatopuje Nat!
Po pół godziny Kruk rzucił na ziemię młot i usiadł. Miał minę alpinisty, który zeszedł w śnieżycy z wielkiej góry, albo marynarza po sztormie.
-Nat, lubisz tą pracę?
Kruk pierwszy raz nie miał na twarzy słodkiej minki. Popatrzył na mnie z nienawiścią
-Nie!!!!
Na drugi dzień już się nie pojawił w Firmie. Podobno pracuje teraz w barze, na kuchni i majakąś dziewczynę. Muskułów koksa nadal nie posiada, co widocznie nie przeszkadza jego wybrance.
Na fotce – namiot framowy na Como Show VI 2015 r.