Przerwać aortę Wietkongu cz. 10 – Wielki Finał


Lawina ognia i stali 

W grudniu 1974 NVA przeprowadziła testowe uderzenie. Kilkunastotysięczny korpus uderzył na prowincję Phuroc Long zdobywając jej stolicę. ARW poniosła ciężkie straty. W amerykańskim parlamencie prezydent Ford zaklinał deputowanych by zwiększyli pomoc dla Wietnamu Południowego. Kongresmeni byli jednak nieugięci. Elektorat chciał zapomnieć już o tej wojnie. Biuro Polityczne w Hanoi widząc to  zdecydowało  o przeprowadzeniu ostatecznej ofensywy wiosną 1975 roku. Najpierw, w marcu, NVA zdobyła Płaskowyż Centralny. Ta górzysta (wbrew nazwie) kraina była widownią ciężkich walk przez cały okres wojny. Tutaj właśnie ARW mogła zatrzymać inwazję z północy. Lawina ognia i stali posuwała się na południe niszcząc wszystko po drodze. Przypominało to ogniowy walec jaki zastosowali Rosjanie podczas II wojny czeczeńskiej. NVA/VC atakowali  także z enklaw partyzanckich   Po tej klęsce morale wojsk „sajgońskich” załamało się. Oddziały ogarniała panika, porzucano broń i sprzęt, dezerterowano. ARW nie była przyzwyczajona do walki w której wróg ma wiekszą siłę ognia. O ile dla żołnierza NVA walka w okrażeniu, nieustanny odwrót, marsze przez dżunglę w podartych butach były czymś normalnym to dla żołnierza z Południa było to coś z gruntu nowego. ARW straciła wolę walki. Próbowano jeszcze zatrzymać inwazję w dwutygodniowej bitwie pod Xuan Loc (9-21 IV).  Po niej w Sajgonie wybuchł chaos. Ludzie związani z poprzednim reżimem za wszelka cenę chcieli wydostać się z zagrozonej stolicy. Amerykanie w końcu zareagowlai honorowo. Około siedmiu tysięcy ludzi ewakuowano helikopterami na amerykańskie okrety. Chętnych do ucieczki było znacznie więcej. Cały świat obiegły sceny tłumów, które walczą o miejsce w śmigłowcach lądujacych na dachach amerykańskiej ambasady. Inne tłumy, zwolennicy VC, wiwatowały na ulicach. Wietnam Północny wygrał wojnę. Wietnam Południowy de facto przestał istnieć. Prezydent Van Thieu w pożegnalnej audycji telewizyjnej oskarżył USA o zdradę. Miał rację. Gdyby Amerykanie wywiązali się z swoich zobowiązań wysłali by na pomoc choćby kilka lotniskowców. 

 

 

 

 

 

Żołnierze ARW w okopach pod Xuan Loc. Na fotce głównej uchodźcy wietnamscy na pokładzie amerykańskiego lotniskowca.

 

Bambusowy Gułag i Tygrysy Wyklęte

 W 1976 Wietnam Południowy i Północny zostały połączone w jedną całość. Uwolniono dziesiatki tysięcy jeńców. Z kolei setki tysięcy ludzi związanych w ten czy inny sposób z danwym rezimem wysłano do obozów reedukacyjnych. Były to coś pomiędzy sowieckim łagrem a ośrodkiem prania mózgów. System wietnamskich łagrów zaczęto nazywać „Bambusowym Gułagiem”.  Polowano na oficerów, polcjantów, kułaków, katolickich księży, burżujów i urzedników. Wszyscy mieszkańcy podbitego Południa musieli podporzadkować się surowym prawom. Ciężkiej cenzurze, godzinie policyjnej, „filtrowaniu” itd.  Dziesiatki tysięcy ludzi czujących na karku oddech bezpieki uciekło przez morze do Tajlandii, Indonezji, Malezji. Pracowici Wietnamczycy szybko odnajdywali się na emigracji.

Żołnierze NVA i zdobyczny helikopter

 

 

 

 

 

Na Płaskowyrzu Centralnym trwali w oporze Górale. Jest to zespół plemion zamieszkujacych pogranicze Wietnamu i Laosu. Niechętni Wietnamczykom współpracowali z Francuzami, a potem z Amerykanami. Dziesiatki tysięcy „kontrpartyzantów” wyszkolonych przez Zielone Berety, Rangersów i inne jednostki  skutecznie zwalczało NVA/VC na swoich plemiennych terytoriach. To z Górlai rekrutowano część  komandosów SOG.   Te prawdziwe Tygrysy Wyklęte po 1975 nie skąłdały broni. Ostatni oddział partyzancki został podobno  rozbity w 1992 r. 

Na fotce Rangersi US Army szkolą grupę Górali 

 

 

Laos stał sie właściwie kolonią Wietnamu. Wietnamczycy traktowali Laotańczyków jako młodszych braci, którzy powinni być wdzieczni za wywzolenie. W górach przez wiele lat po zakończeniu wojny trwały w oporze oddziały Hmongów. Jeszcze gorzej było w Kambodży…

Droga do III wojny indochińskiej

 

W Kambodży Czerwoni Khmerzy po objęciu władzy rozpętali prawdziwe piekło. Dekretami zlikwidowali miasta, przmeysł, biede, nierówność, kłotnie małżeńskie i generalnie prawie wszystko. Ludność miast przesiedlono na wieś. Rozstrzeliwano tysiącami, potem dziesiatkami tysięcy. Później mordowano motykami, maczetami, nożami, plastykowymi torbami, ostrymi jak żyletka liśćmi palmy. Mordowano kogo popadnie kelnerów, okularników, wiejskich nauczycieli. Zapanował głód, szalały epidemie. Problem głodu postanowiono rozwiązać zwiększając skalę masakr. Ponury przywódca krwawej sekty Pol Pot alias Brat nr 1 rzadko pokazywał się publicznie. Właściwie struktury władzy (podobnie było później w Państwie Islamskim) były nadal zakonspirowane. Cześć Czerwonych Khmerów widząc to szaleństwo podniosło sztandar buntu. Rebelie gaszono ogniem i krwią. Pol Pot nakazał wyrzynac mniejszości narodowe i religijne. Szczególnie intensywnie mordowano kambodżańskich Wietnamczyków. NVA zaczeła wspierac rebeliantów, z kolei oddziały Czerwonych Khmerów rozpoczęły najazdy na pograniczne miejscowośc Wietnamu paląc, gwałcąc i mordując. Tak wybuchała III wojna indochińska… (możecie o niej poczytać tutaj: https://chutornik.pl/2017/05/wietnam-may-sojusznik-usa/ )

Ofiary terroru w Kambodży

 

To już prawie koniec cyklu. Dziekuję za uwagę. Pamietajcie – nie jest to opracowanie naukowe tylko gawęda. I trochę publicystyka. Może jeszcze kiedyś napiszę taki długi cykl. Jeśli macie jakieś uwagi (i pomysły) piszcie.

P.S.

Ostatnim starciem amerykańskiej armii w II wojnie indochińskiej była bitwa o wysepkę Koh Tang w maju 1975 r.. Marines mieli uwolnic załogę statku  porwanego przez Czerwonych Khmerów. Misja zakończyła się podobnie jak słynna operacja amerykańskich komandosów w Mogadiszu w październiku 1993 r. Czyli totalną klęską. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *