Opowieść starego myśliwego cz. 3


 

Może obaj odpuścimy? – Bestia przemówiła nagle ludzkim głosem! Byłem tym wielce skonfudowany, ale cóż – odpuśćmy panie Pietrow – odpowiedziałem. Rozpoczęliśmy rozmowę. Myslałem, że śnię. Tygrys rozmawia ze mną po rosyjsku, w ogóle mówi ludzkim głosem. Wypytywał o sytuację polityczną, ale najbardziej interesowało go  jakie lasy są na zachodzie Imperium i jaka w nich zwierzyna. Okazało się, że bestia posiada wiedzę przyrodniczą na poziomie akademickim. Potem rozmawialiśmy o głośnych zabójstwach, których dokonał. Starał się też usprawiedliwyć to, że pożarł dwóch ludzi. Jak twierdził zrobił to tylko w samoobronie, a sami nieszczęśnicy nawet smaczni nie byli. Zawędrowaliśmy, wesoło rozmawiając, aż do jaskini Pietrowa. Znów mnie zadziwił. Niezbyt daleko od pieczary  był prawdziwy ogród różany.  Rosły tam róże różnych odmian.  Była też, w jednej z komór, biblioteka tekstów po rosyjsku, chińsku i koreańsku dotycząca uprawy tych pięknych kwiatów. Nalewki i konfitury różane. Profesjonalne narzędzia. Opowiadał mi o uprawie tych delikatnych kwiatów w tym surowym klimacie. Ze wszystkich róż najbardziej cenił sobie lokalną, dziką odmianę. Mawiał, że nie jest najwonniejsza, ani najpiękniejsza, ale jest mu wierna i wytrwale rośnie. Nigdy się nie poddaje. Spędziłem noc w jego kryjówce. Wieczorem piliśmy herbatę z dodatkiem nalewki. Graliśmy chwilę w vista, potem partyjka szachów. I długie rozmowy o łowach i uprawie róż. Przed północą Pietrow zgasił lampę naftową. Poszliśmy spać. Szczerze mówiąc wzywałem bożej opieki i patronatu wszystkich świętych na niebie. Gdyby bestii się jednak odwidziało. Rano obudziłem się cały i zdrowy. Moje psy też. Tygrys chyba je jakoś zahipnotyzował, bo były spokojne cały czas. Zrobił to już wtedy, gdy trzymał pazury na moim gardle. Po prostu wywołał u nich straszliwa senność, gdy  dzielne zwierzęta starały się mnie bronić.   A Pietrow poczęstował mnie wspaniałym tatarem. Na pożegnanie wymieniliśmy się drobnemi upominkami, wyściskaliśmy, wypiliśmy po kielichu. Wróciłem do swej chatki.

P.S.

W Chabarowsku nikt mi nie uwierzył. Mówili, że niejeden zwariował w tajdze, że pewnie za dużo pije i zagryzam muchomorami. To com napisał to jednak czysta prawda. Wierzcie, lub nie.

Na fotkach wyróżniających:

1- Bieszczady w okolicach Cisnej jako góry Sihote Ałyń (foto własne).

2-oko tygrysa syberyjskiego (Viki)

3-rzeka Ussuri (Viki)

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *