Czytając Sienkiewicza cz.3


Skąd te „potopy”?

Jeśli już mówimy o „potopach” warto przyjrzeć się ich przyczynom. Najpierw opowiedzmy o tym „moskiewskim”. Żeby zrozumieć jak Rosja wzrosła na taką potęgę by zagrozić istnieniu Rzeczpospolitej należy popatrzeć na to co się działo w tym państwie przez sto lat przed  1654 r.

Typowe rozrywki w dawnej Rosji 😉 Na obrazku głównym – jeździec moskiewski z XVI wieku.



Imperium Iwana Groźnego

 Wielkie Księstwo Moskiewskie za Iwana IV Groźnego rozrastało się terytorialnie. Moskale podbili Chanat Kazański  i Chanat Astrachański. Opanowali dolną Wołgę, aż po jej ujście. Podbili Syberię Zachodnią. Zaczęli handlować z Anglią i Holandią via port w Archangielsku.   W 1547 r. Iwan koronował się na cara, a swe państwo przemianował na Carstwo Rosyjskie.  Miało to charakter propagandowy. Moskwa mianowała się „Trzecim Rzymem” już w XV wieku. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków Osmańskich. Rosja miała być więc spadkobiercą Bizancjum. Ostoją „prawdziwej” czyli prawosławnej wiary.  Zmiana nazwy z „Moskiewskie” na „Rosyjskie” też miała ogromne znaczenie. Dyplomacja Rzeczpospolitej, aż do  1764 r. nie uznawała tej zmiany. Dlaczego? Skoro moskiewski car jest „ruski” to sprawiedliwym jest by należały do niego „ziemie ruskie„. To jest prawie wszystko po Bug, San i Niemen.  I takie były ambicje Iwana. Groźny zreformował też administrację i prawo. Kraj się umacniał.

Walki uliczne podczas szturmu Kazania – 1552 r.


Klęski i połowiczne sukcesy

      Wszystko układało się niby dobrze dla ich państwa, ale… Archangielsk leży u ujścia Dwiny, nad Morzem Białym. Morze Białe, jak sama nazwa wskazuje, zamarza na wiele miesięcy. A tamte czasy to szczyt małej epoki lodowcowej, więc wtedy było zamarznięte jeszcze dłużej niż dziś.  Mocno ograniczało to możliwości archangielskiego portu. Dwiną spławiano futra, miody, smołę i inne „leśne” produkty. Jednak zboża niezbyt rodziły w jej dorzeczu. W dorzeczu Wisły, Niemna i Dźwiny rolnictwo „udawało się” o wiele lepiej. Rosja zazdrościła Rzeczpospolitej możliwości eksportowania zboża. Sama nie miała takiej możliwości. Z kolei statki wypływające z Astrachania mogły co najwyżej dopłynąć do portów perskich. Morze Kaspijskie ma swoje ograniczenia, a największym jest to, że w istocie jest gignatycznym jeziorem.  Ówczesny Iran był państwem silnym i bogatym, ale Moskwa chciała handlować z całym światem.

         Car moskiewski  próbował więc „dobić się” do Bałtyku. Wybić sobie „okno na świat”. Opanować Inflanty z ich wspaniała Rygą  położoną u ujścia Dźwiny. W tzw. wojnach inflanckich Moskwa przegrała. Najpierw z koalicją Rzeczpospolitej i Krajów Skandynawskich. Królestwo Inflant, ówczesny odpowiednik „republik” takich jak Naddniestrze czy Doniecka Republika Ludowa, zostało rozgromione. Potem dał im łupnia Batory.  Zagony polskiej i litewskiej jazdy w swych rajdach zapuściły się daleko w głąb rosyjskiego terytorium. „Okno na świat” zostało ostatecznie zamknięte   dla Moskwy w 1582 r. (polecam audycję o Batorym: https://www.youtube.com/watch?v=b-Ikl2MEqVM   ). I jeszcze żeby tego było mało w 1571 r. Tatarzy z Krymu spalili Moskwę. Zginęły dziesiątki tysięcy mieszkańców miasta.

Miotła i psia głowa

      Iwan im dłużej panował tym bardziej stawał się podejrzliwym i okrutnym.  Przełomowy był rok 1564 kiedy kniaź Andriej Kurbski zbiegł na Litwę. Car kazał wymordować jego rodzinę. Kniaź odwdzięczył się byłemu szefowi walcząc w szeregach litewskiej armii i działając na froncie propagandowym. Iwan sformował w odpowiedzi opriczninę. Opricznina było to coś w rodzaju NKWD. Znakiem tej  formacji była miotła i psia głowa. Miotłą mieli opricznicy wymieść z państwa „śmieci„, a dla wrogów cara mieli być jak złe psy. Zaczęły się masakry prawdziwych i urojonych wrogów Iwana. Jako, że kaci przejmowali majątki ofiar, często motyw finansowy ich działalności  był ważniejszy od politycznego. Kaźnie przybierały teatralną formę. Jednego z bojarów krwawy car kazał  przebrać w carskich strój i posadzić na tronie. Odegrano przedstawienie. Iwan i jego „czekiści” oddawali „carowi” hołdy po czym zdjęli z niego ubranie i pokroili żywcem. Lubowano się w publicznych egzekucjach. Nabijano na pale, gotowano ludzi w wielkich kotłach. Jeszcze innych rzucano na pożarcie psom i niedźwiedziom. Sami kaci czesto padali ofiarą „czystek” ginąc z rak innych opriczników. Symbolem terroru był los Nowogrodu Wielkiego, gdzie pod zarzutem „zdrady” na rzecz Polski i Litwy zamordowano 25 tysięcy mieszkańców. Terror zelżał po 1572 r., ale Iwan się nie zmienił. Nadal był sadystą, seksocholikiem, gwałcicielem, mordercą, tchórzem (z jego „odwagi” szydził i chan krymski i król polski). Pewnego dnia podczas kłótni zamordował swego najzdolniejszego syna Iwana. Popadł wtedy w manię polegającą na obsesyjnych modłach za swe ofiary.  Przy czym, co znamienne, nie żalował mordów uważająć je za konieczne. Mordował, w swoim miemaniu, dla dobra Rosji.  Czy tak było? Za pomocą swego NKWD poskromił bojarów (arystokację), ale też zasiał apatię i służalczość. Ostatecznie zdławił resztki niezależności Nowogrodu Wielkiego, ale przy okazji wyniszczył jeden z najprężniejszych ośrodków gospodarczych. Wyniszczył gospodarkę. Wewnętrzny rynek nie może dobrze funkcjonować w atmosferze terroru, niepewności i chaosu. Iwan mordował też dowódców, którym zazdrościł sławy. Sam żołnierzem był kiepskim, ale ambicje miał wielkie. Nie znosił, gdy ktoś był w czymś lepszy niż on.  Tak więc w drugiej połowie rządów wyniszczył armię, administrację i gospodarkę.  Zdechł  podczas rozgrywania partii szachów. Było to w 1584 r. Prawdopodobnie zmarł  na syfilis, który był efektem jego zamiłowania do orgii. Na zrujnowany kraj miały spać wkrótce kolejne klęski. 

Wielka Smuta

    Następca Iwana – Fiodor był chorowity i niezbyt lotny,. Groźny mordując zdolnego Iwana de fato zniszczył dynastię Rurykowiczów. Fiodor był formalnie carem, ale faktyczną władzę sprawował kniaź Borys Godunow. Polityk był to  całkiem sprawny.  Został carem po śmierci Fiodorako w 1598 r. Dwa lata później w dalekich Andach wybuchł wulkan o nazwie trudnej do zapamietania 😉 Nazwa trudna, a moc wielka. Potężna eurupcja wyrzuciła mnóstwo pyłów w atomsferę.  Efektem tego  było obniżenie średnich temperatur. Nałożyła się na to mała epoka lodowcowa. Wydajność rolnictwa obniżyła się jeszcze bardziej. Doszłą do tego wielka susza.  W Moskovii zapanował straszliwy głód, a za głodem przyszła dżuma. Za dżumą przyszedł  chaos, powstania chłopsko-kozackie, w końcu obce interwencje. Wyginęło ok. 1/3 ludności.  W 1605 r. nieszczęsny Godunow umiera. Jego miejsce zajmuje niejaki Dymitr…

Obóz „Złodzieja Tuszyńskiego” czyli Dymitra nr II

C.D.N.

3 thoughts on “Czytając Sienkiewicza cz.3”

  1. Miałem polemizować w pierwszym „Sienkiewiczu”, zapolemizuję tutaj.
    Kwestia antyukraińskości pisarza.
    Jak dla mnie jest wręcz odwrotnie, sam fakt ukazania Bohuna, jako dzielnego dzikiego woja, który odzwierciedla Dzikie Pola.
    W głębi duszy, gdy kocha, szlachetny, (kwestia niepohańbienia Heleny), odważny w boju i zdrajca, powodowany uczuciem.
    Ileż Sienkiewicz daje miejsca Chmielnickiemu, aby jego ustami postawić zarzuty magnatom Rzeczypospolitej, z którymi trudno się nie zgodzić.
    Dodatkowo, najważniejszym dowodem na moją tezę jest „Pan Wołodyjowski”, w którym Azji Tuhajbejowiczowi marzy się, by król oddał ziemię zbuntowanych Kozaków, Lipkom.
    Odpowiedź króla, to najlepszy dowód na stanowisko Sienkiewicza, wobec Ukrainy.

    1. A tego fragmentu z „Pana Wolodyjowskiego” akurat nie pamiętałem 😉 Ale do dziś pamiętam jak czytałem na łące, wieczorem majowym, opowieść pana Muszalskiego o tym jak się pogodził z sąsiadem – Kozak iem , gdy się spotkali na tureckiej galerze przykuci do jednego wiosła.

      1. Odpowiedź króla na propozycję Azji:
        „Bom ja jest hetman nie tylko polski, ale chrześcijański; bo na straży krzyża stoję! A choćby też Kozacy okrutniej jeszcze wnętrzności Rzeczypospolitej szarpali, ja karków zaślepionego, ale chrześcijańskiego ludu pogańskim mieczem nie będę ścinał. Bo czyniąc to, ojcom i dziadom naszym, dziadom moim własnym, popiołom ich, krwi, łzom, całej dawnej Rzeczypospolitej powiedziałbym: „rakka!” Na Boga! jeśli nas zguba czeka, jeśli imię nasze ma być imieniem zmarłych, nie żyjących, to niechże sława po nas ostanie i wspominek onej służby, którą nam Bóg wyznaczył; niechże potomni patrząc na one krzyże i mogiły powiedzą: „Tu chrześcijaństwa, tu krzyża przeciw mahometańskiej sprosności, póki tchu w piersi, póki krwie w żyłach bronili i za inne narody polegli”. To służba nasza, Bogusz! Otośmy forteca, w której Chrystus mękę swoją zatknął na murze, a ty mnie prawisz, abym ja, żołnierz boży, ba, komendant, pierwszy bramę otwierał i pogan jako wilków do owczarni puszczał, i Jezusowe owieczki na rzeź wydawał?! Wolej nam od czambułów cierpieć, wolej nam bunty znosić, wolej na ową straszną wojnę pociągnąć, wolej polec mnie i tobie, wolej całej Rzeczypospolitej zginąć niźli imię pohańbić, sławy zbyć i owo stróżowanie, ową służbę bożą zdradzić!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *