O Kosowie, Karabachu i innych ciekawych krajach


Ci potworni Serbowie

Serbowie w latach 90-tych XX w. grali rolę czarnych charakterów. w wielkim przedstawieniu pt. „wojna na Bałkanach”  Czy słusznie obsadzono ich właśnie w tej roli? Trochę słusznie. Czystki etniczne z lat 1991-1992, rzeź w Srebrenicy, zburzenie Vukovaru, terroryzowanie Bihacia, Sarajewa, Gorażde, Dubrownika i innych miast, katownia w Omarsce, „obozy gwałtów„, palenie zabytków… To wszystko prawda.  Nikt poza skrajnymi serbofilami (często mającymi jednocześnie skłonności moskalofilskie) tego nie kwestionuje.  Serbowie sami sobie zrobili czarny PR wzmocniony tylko propagandą agencji PR-owych wynajętych przez Chorwatów. Czy jednak walka Republiki Serbskiej Krajiny i Republiki Serbskiej w Bośni  była sama w sobie niesłuszna i zbrodnicza?  Zachód uznał racje Słoweńców, Chorwatów, Boszniaków/Muzułmanów i Macedończyków,  którzy chcieli wyjść z jugosławiańskiej federacji. Jednak warto zauważyć, że zwykli Serbowie z Krajiny i Bośni też mieli swoje marzenia i  przede wszystkim lęki. Między końcem II wojny światowej, a rozpadem komunistycznej Jugosławii minęło ledwie 46 lat. A co się działo na tych terenach w czasie wojny światowej? Tak zwane Niezależne Państwo Chorwackie programowo wyrzynało Serbów. Co najmniej 300 000 ofiar…  Serbów palono, zarzynano, topiono, wieszano, zabijano siekierami i bagnetami, zamykano w obozach śmierci. 
Serbki też mordowano, gwałcono. Mordowano serbskie dzieci.  Płonęły wsie, burzono cerkwie. Nawet Niemców przerażało okrucieństwo Chorwatów, które notabene  pchało ludność serbską w szeregi komunistycznych i czetnickich (narodowych) partyzantów. Do krwawych ustaszy-chorwackich nacjonalistów dołączali w akcjach antyserbskich  żołnierze boszniackiej  13 Dywizji  Górskiej SS „Handżar”.  Oczywiście był też serbski odwet, ale liczba jego ofiar nie przekroczyła kilkudziesięciu tysięcy ofiar.  W Chorwacji (jeszcze wtedy będącej częścią Jugosławii) zaczęły od 1990 r.  powstawać paramilitarne oddziały wprost odwołujące się do symboliki ustaszowskiej.  Na piłkarskich trybunach w tej republice  śpiewano ustaszowskie pieśni. Prezydent chorwacki  Franio Tudźman (swoja drogą zanim został nacjo-dysydentem był partyzantem Tity i komunistycznym generałem) był nacjonalistą. Z kolei  prezydent Bośni i Hercegowiny Alija Izetbegović w młodości  działał w organizacjach wspomagających boszniackie formacje SS. Później był autorem głośnej „Deklaracji islamskiej” w której wzywał do zjednoczenia muzułmanów w Jugosławii i krytykował tamtejsze „komunistyczne multikulti”. Zapłacił za to więzieniem, ale został bohaterem swojego narodu. W 1992 r oficjalnie był zwolennikiem demokracji i wielokulturowości Bośni. Jednak… Serbowie wiedzieli, że są mniejszością. Wiedzieli ile dzieci rodzi Serbka, a ile Boszniaczka. Nie ufali w deklaracje bośniackiego prezydenta.  Rzecz jasna oddziały serbskie odpowiadają za większość mordów dokonanych w latach 1991-1995. Oczywiście przywódcy serbscy z tamtego okresu – Miloszewić, Karadźić, gen. Mladić, „Arkan” Raźnatović, Babić, byli bandytami. Jednak zwykłym Serbom dziwić się nie można. Poszli za watażkami ze strachu. W Bośni, o ile się nie mylę pierwszą ofiarą był Serb. Boszniacy ostrzelali orszak weselny na przedmieściach Sarajewa. Od kuli zginął wg. jednej wersji pan młody wg. innej jego ojciec. Wojna zaczynała się jak w filmie Kusturicy….

Oblężony Bihać – 1992 r.
https://www.youtube.com/watch?v=zNF-01p8SE0&t=63s
A gra i śpiewa oficjalny zespół rokowy brygady wojsk Bośni i Hecegowiny z Teslicia.

Warto przy tym zauważyć, że 1/5 obrońców Sarajewa (w tym dowóddzca wojskowy obrony) to  byli … Serbowie. Bronili swojego rodzinnego miasta przed najazdem „pastuchów z gór„.  Z kolei Republika Zachodniej Bośni, państewko Boszniaków – zwolenników watakżki Fikreta Abdicia, walczyło z Boszniakami Izetbegovicia. Wspomagały ich siły serbskie. W tym miejscu prawosławnym Serbom w ogóle nie przeszkadzała religia sojuszników.  Chorwaci zaś w pewnym momencie, przez ponad rok, walczyli z Boszniakami. To właśnie oni zniszczyli słynny most w Mostarze.  Stworzyli nawet swoją Republikę Herceg-Bośni. Potem jednak stwierdzili, że sojusz z Muzułmanami  im się bardziej opłaca. Wojna ta była pełna wszelakich curiosów. Nic nie było czarno-białe. Płonęły wsie serbskie, chorwackie i bośniackie.  Wszystkie walczące strony brutalnie traktowały jeńców i internowanych. Wszystkie strony głosiły swoją „świętą wojnę”.

Symbol „Tygrysów Arkana” –  jednej z najsilniejszych paramilitarnych formacji serbskich.  Na fotce głównej – mapa Kosowa.



Wojna kosowska

O ile na początku lat 90-tych w Chorwacji i Bośni szalała wojna to w Kosowie było „w miarę” spokojnie. Była to jednak cisza przed burzą. Napięcie między Serbami a Albańczykami rosło z roku na rok.  Powstał ruch dążący do  odłączenia Kosowa od „Nowej Jugosławii„. Jedni Kosowarzy (Kosowscy Albańczycy) stawiali na opór cywilny. Chcieli by Kosowo stało się czymś więcej niż republiką autonomiczną. Chcieli republiki federalnej. Takiej jaką mieli Czarnogórcy. Później droga do zerwania z Belgradem była by już otwarta. Serbowie  przerażeni tymi dążeniami odpowiedzieli ograniczaniem praw Albańczyków.  Jedni i drudzy mieli swoje racje. Dla Serbów Kosowo to kolebka państwa – tak jak Kraków i Gniezno dla Polaków. Albańczycy nie chcieli zaś słuchać Belgradu. Chcieli się oddzielić, i w dalszej perspektywie, połączyć z Albanią. Chorwaci mieli plany Wielkiej Chorwacji, Serbowie Wielkiej Serbii, a Albańczycy Wielkiej Albanii. Serbskie represje tylko zwiększały te pragnienia. 

Odkryty przez siły serbskie arsenał – 1999 r.

W 1996 roku zaczęli działać ci Kosowarzy, którzy chcieli oderwać tę część Serbii drogą zbrojną. Powstała UCK- Wyzwoleńcza Armia Kosowa. Paramilitarna, konspiracyjna organizacja. W lutym  dokonali pierwszych zamachów. Co charakterystyczne bomby wybuchły nie pod komisariatami czy urzędami, a w obozach dla serbskich uchodźców z Krajiny. UCK od początku była organizacją dla której terroryzm był akceptowaną metodą walki. W lutym 1998 zamachy i akcje sabotażowe zmieniły się w wojnę partyzancką. Partyzanci albańscy atakowali serbskie posterunki, urzędy i  wsie. Wysadzali mosty i słupy elektryczne. Urządzali zasadzki i podkładali miny.  Terroryzowali tych Albańczyków, którzy byli lojalni wobec państwa Serbów i Czarnogórców. Rząd w Belgradzie odpowiedział wysyłając do zbuntowanej prowincji wojsko, siły MSW i oddziały paramilitarne. Do walki rzucono ciężki sprzęt. Czołgi, transportery, artylerię, śmigłowce. Bojownicy albańscy musieli zejść do podziemia, albo ukrywać się w górach na pograniczu z Albanią. Tam, w dziczy bez dróg, wspomagani przez rodaków z Albanii mogli przetrwać. Nie jest tajemnicą, że bojowników wspierali rodacy zza gór. Konkretnie   góralskie klany,  albańscy „siłownicy„, nacjonalistyczni politycy jak i albańska mafia. 

Góry na pograniczu Albanii, Kosowa i Czarnogóry.

   Wojska rządowe działały brutalnie. Czy jednak inne państwa w takiej sytuacji nie działają brutalnie? Brutalni byli Brytyjczycy w Irlandii Północnej, Izraelczycy w Libanie i Palestynie, Amerykanie w Iraku czy Chorwaci w Krajinie. Już nie wspomnę o tym co robili Rosjanie w Czeczenii. Na pewno poziom okrucieństwa serbskiego był o wiele mniejszy niż w latach 1991-1995. UCK chciało sprowokwać NATO-wską interwencję podobną do tej jaką sojusz przeprowadził w Bośni w 1995 r. Prawdopoodbnie Amerykanie byli już wtedy chętni do uderzenia, potrzebowali jednak pretekstu. UCK dała im go.

W połowie stycznia 1999 r. świat obiegła wiadomość o krwawej pacyfikacji wsi Racak. W odwecie za śmierć czterech kolegów w zasadzce, serbscy policjanci mieli rozstrzelać 45 mieszkańców. Według wszelkiego prawdopodobieństwa była to celowa prowokacja albańskich separatystów. Po prostu pozwozili poległych kolegów i zainscenizowali „zbrodnię wojenną”.  Media na zachodzie nie były zainteresowane faktami. Serbowie byli od czasu wojny w Bośni „czarnymi charakterami”. Tak było prościej. Politycy światowi znali prawdę jednak od prawdy ważniejsze są interesy.  Amerykanie zapewne już wtedy planowali atak na Serbów. Czemu? Nie chodziło o „prawa człowieka”. Zapewne chodziło o uderzenie w sojusznika Rosji i Chin, o kosowskie złoża, a nade wszystko o przyczółek na Bałkanach. Dziś w Kosowie istnieje jedna z największych baz wojskowych w Europie. Jest to jakby „port pośredni” między amerykańskimi bazami w Niemczech, a tymi na Bliskim Wschodzie. Po „masakrze”  Belgrad zmuszono do „rozmów pokojowych”. Negocjatorzy serbscy zgodzili się na „cywilne” warunki – rozejm i natychmiastowe przywrócenie autonomii Kosowa. Natomiast nie mogli zgodzić się na warunki „wojskowe”. Wg. jednych źródeł chodziło  o okupację prowincji przez wojska NATO. Wg. innych Belgrad zgodził się nawet na to. Wtedy rzucono na stół kolejne żądania. Referendum ws. statusu prowincji w 2002 r. i możliwość operowania natowskiego kontyngentu także na terenie Serbii właściwej.  Żadne państwo (demokratyczne, czy rządzone  po dyktatorsku, federalne czy unitarne) nie może zgodzić się na taki dyktat. Serbowie wybrali postawienie oporu agresorom. Bo tak właśnie trzeba nazwać interwencję NATO…

Amerykański F-15 nad pograniczem kosowsko-albańskim  – III 1999 r.

 24 marca 1999 zaczęły się natowskie naloty. Bombardowano pozycje serbskiej III Armii i sił MSW w Kosowie. Bombardowano też cały kraj. Bazy wojskowe, elektrownie, rafinerie, mosty, lotniska, wieże telewizyjne i radiowe. Straty materialne Jugosławii sięgnęły prawie  30 miliardów dolarów.  W szczytowym momencie bomby zrzucało ponad tysiąc samolotów. Startowały z baz we Włoszech i lotniskowców. Z krążowników odpalano „latajace bomby„. Mimo rzucenia na Serbów i Czarnogórców potężnych sił bombardowania trwały, aż 78 dni. Politycy zmusili wojskowych by naloty były „nowoczesną wojną bez strat„. Samoloty latały więc na bardzo wysokich pułapach (a dodatkowo wiosna była bardzo pochmurna) bojąc się ręcznych wyrzutni przeciwlotniczych i działek automatycznych. Z tego samego powodu nie wysłano do akcji śmigłowców, samolotów szturmowych i kanonierek powietrznych. Nie wysłano też do Kosowa większych grup specjalnych. Straty lotnictwa NATO były minimalne, ale straty zadawane Serbom także. Ich oddziały w Kosowie poukrywały czołgi i zaczęły zachowywać się jak siły partyzanckie. Podzieleni na małe oddziały uderzali na albańskie wsie. Zaczęła się serbska zemsta. Dopiero po 24 III sytuacja w prowincji zaczęła przypominać Bośnię z 1992. Palono wsie i wypędzano ich mieszkańców. Do Albanii i Macedonii deportowano ok. 800 000 Kosowarów. Burzono meczety i cmentarze. Niszczono metryki. Dokonywano mordów i gwałtów. Na siły Miloszewicia w prowincji leciały bomby, ale…rzadko kiedy trafiały w cel.  Moją ulubioną sztuczką jaką stosowali Serbowie była „kolumna pancerna„. Z desek, blachy, starych opon itp. budowano atrapy czołgów. Lufę robiono z rury. Potem w miejscu silnika zapalano ognisko. Gdy nadleciały samoloty amerykańskie ich piloci widzieli z wysokości kilku kilometrów kolumnę czołgów. Bomby naprowadzane na ciepło silnika uderzały w ognisko palące się pod stertą desek i blachy… Serbowie potrafili też czasem zestrzelić samoloty. Spadł na przykład „niewidzialny” F-117 i kilkadziesiat dronów. O ile jednak umieli w miarę dobrze ochraniać czołgi, artylerię, żołnierzy to rafinerii, fabryk zbrojeniowych, mostów nie dało się obronić. Bombardowania rujnowały kraj.

Płonie rafineria w Nowym Sadzie – wiosna 1999 4. 

W końcu  musieli się poddać. Obiecano jednak Miloszewiciowi, że Kosowo pozostanie częścią Serbii. Słowa nie dotrzymano.

Kosowo Albańskie

W czerwcu do Kosowa wkroczyły siły KFOR. Mimo obecności tysięcy żołnierzy (Wielka Brytania wysłała prawie 20 000) UCK choć formalnie rozbrojona robiła co chciała. Prowincję „wyczyszczano” z mniejszości. Wypędzano nie tylko Serbów, ale i  Goranów (muzułmańscy Serbowie) oraz Cyganów i plemiona im pokrewne. Niszczono średniowieczne cerkwie i klasztory.  Dziś Serbowie żyją w Kosowie tylko w enklawach pilnowanych przez policjantów i żołnierzy  z sił pokojowych. Albańscy partyzanci działali też poza granicami Kosowa.  Od lata 1999 do 2001 roku działali zbrojnie w Dolinie Preszewa w Serbii właściwej. W końcu rebelia została, za aprobatą Amerykanów, zdławiona przez siły serbskie. Wiosną 2001 r. najechali na Macedonię wywołując albańską rebelię. Wycofali się w wyniku nacisków Amerykanów i kontrofensywy sił macedońskich. Jednak do dziś istnieją tam zbrojne, konspiracyjne struktury albańskich separatystów. Na przykład w maju 2015 r. walki  w Macedonii wybuchły ponownie. 

Gdy okazało się, że prowincja nie jest dostatecznie wyczyszczona z nie-Albańczyków nacjonaliści z dawnego UCK zastosowali jedną z najstarszych metod prowokacji. Puszczono plotkę, że Serbowie utopili dwóch nastolatków albańskich. Był marzec 2004 roku. W ciągu paru dni wściekły tłum zniszczył 1000 domów i 35 cerkwi. 4000 ludzi zmuszono do ucieczki do Serbii. Rozruchy stłumił ostatecznie KFOR, ale Serbom coraz mniej chciało żyć się w enklawach pilnowanych przez wojsko. Takie enklawy z natury swojej mają bardzo  słabe możliwości normalnego życia gospodarczego. Dla starych decyzja o wyjeździe była trudna, ale młodzi jechali do Podgoricy, Belgradu, Nowego Sadu. Serbów  w prowincji było coraz mniej. Ci co zostali byli coraz bardziej sfrustrowani. 

W II 2008 Kosowo zadeklarowało niepodległość. Uznały ją natychmiast Amerykanie i wielu ich sojuszników w tym Polska. Czy Polska musiała to zrobić? Zależy jak patrzymy na sojusz z USA. Jeśli uważamy się za amerykański protektorat to tak. Jeśli nie uważamy to dlaczego zrobiliśmy to Serbom? Hiszpania (mająca kłopty z Krajem Basków i Katalonią) nie uznała nowego państwa. I nikt jej z NATO nie wyrzucił.  Serbowie, którzy zostali jeszcze odpowiedzieli rozpaczliwym buntem.  Na ONZ policjantów w Kosowskiej Mitrovicy (ostatnie większe skupisko Serbów) poleciały nie tylko kamienie i koktejle Mołotowa, ale i granaty oraz bomby samoróbki. Zginął ukraiński milicjant, ponad 50 policjantów zostało poważnie rannych (w  tym 28 polskich). Zamieszki były tylko aktem rozpaczy. Niepodległość prowincji utrwalała się z każdym rokiem. Kosowo istnieje, a ostatnio zadeklarowali powstanie regularnej armii. Czy wróci kiedyś do Serbii? Bardzo wątpliwe – musiała by znów wybuchnąć jakaś duża wojna. 

Czy Karabach ma prawo do niepodległości?

Jeśli Kosowo ma prawo do oddzielenia się od Serbii to… Takie samo prawo mieli Serbowie z Krajinie i Bośni. Jeśli Kosowarzy mieli możliwość oddzielenia się to takie samo prawo miały inne tego typu krainy. Górski Karabach, Naddniestrze, Abchazja, Osetiia Południowa, Krym, „Ługandon„. Pewnego dnia Rosjanie z Estonii mogą stworzyć swoją „Republikę Narodną„. Potem wezwać na pomoc braci z Rosji. I nie będzie się to różniło od tego co zrobili Albańczycy z Kosowa. Więcej! Czemu Meksykanie z Nowego Meksyku, Nevady i Arizony nie mogą zażądać oderwania gdy będą większością? Czemu Teksas czy Alabama nie mają prawa do secesji? Skoro Kosowo miało…

Ja jestem poroamerykański i pronatowski, ale pamiętajmy, że Amerykanie są Imperium, a nie „dobroczyńcą świata”.Nie dajmy się łajać ambasadorce. Nie patrzmy  na USA z głupim, pełnym kompleksów, zachwytem. Amerykanie mają swoje interesy i w ich interesie jest to, żeby nie oddawać Polski, Rumunii czy Państw Bałtyckich Rosji. Nie na to prowadzili zimną wojnę, nie po to ich żołnierze ginęli w Koreii i Wietnamie, żeby teraz dać Moskwie łatwo zdobyte w latach 1989-1991 „pogranicze”. Grajmy z nimi chytrze, a nie bądźmy lokajami.

Ormiańscy partyzanci w Karabachu – 1992 r. Azerowie za swój nacjonalizm zapłacili  rozpaleniem nacjonalizmu ormiańskiego. Przegrali wojnę z Armenią i stracili sporą część kraju. Armenia zaś stała się „przyjaciółką z rozsądku”  Federacji Rosyjskiej. Jedynym wygranym wojny w Karabachu była Rosja. Podobnie było w Gruzji i Mołdawii.

Mała Serbia

Serbowie nie stworzyli „Wielkiej Serbii„. Odwrotnie – mają teraz  „Małą Serbię”. Nawet Kosowo i Czarnogóra się oddzieliły. Tylko Sandżak (mieszkają tam Boszniacy) i Wojewodina (kraina Węgrów) pozostały w granicach kraju. Czy jednak, paradoksalnie, nie jest to szansa dla Serbów? Republika Serbska w Bośni jest na utrzymaniu Unii Europejskiej, a nie Belgradu. Serbowie rządzą się tam  sami. Kosowo… Serbia straciła ziemie o ogromnej wartości sentymentalnej. Jednak stracili też gniazdo mafiosów, bandytów, separtatystów, dżihadystów. Kosowo było by (patrząc pragmatycznie)  kulą u nogi. „Mała Serbia” jest w pewien sposób szansą na normalność i rozwój. O ile Serbowie nie będą zbyt blisko Rosji, a wybiorą balans mogą iść do przodu. Czego im szczerze życzę. W samym Kosowie niektórzy lokalni działacze serbscy zaczynają wchodzić do lokalnej polityki. To trudna decyzja, ale z pragmatycznego punktu widzenia bardzo słuszna. Jeśli dalej mniejszość serbska będzie tkwić w enklawach to Serbowie w końcu znikną z prowincji. Nie w wyniku mordów i wypędzeń, a w skutek emigracji młodych ludzi. 


https://www.youtube.com/watch?v=qTm9j7DKk8g

Plusy utraty „naszego Kosowa”

W tej perspektywie warto zastanowić się co by było gdyby Stalin zostawił nam np. połowę przedwojennych Kresów. Idę o zakład, że po 1991 r. wybuchła by rebelia ukraińska sterowana przez Rosję. To, że ukraińscy nacjonaliści nie kochają się z Rosją ma małe znaczenie. Po pierwsze – zawsze wśród nich było wielu agentów Moskwy. Dwa – Abchazowie  niezbyt lubią Rosję, bardziej jednak nienawidzą Gruzinów… Wyobrażam sobie moje dzieciństwo w „Strefie Bezpieczeństwa ONZ – Krosno”. Chyba jednak, że ominęły mnie takie atrakcje.

Kolejka po wodę w oblężonym Sarajewie. 



P.S.

Tu link do tekstu stanowiącego uzupełnienie tego wpisu: https://chutornik.pl/2018/12/14370/ 

O ochotnikach i poborowych, o kibolach i mudżahdeniach, o Miss Sarajewa i  Obronie Terytorialnej,  o wyimaginowanym ludobójstwie w Kosowie i prawdziwym w Srebrenicy.

Bibliografia:

Jak zwykle przypominam, że moje teksty nie mają charakteru naukowego. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej to polecam audycje youtubowe Piotra Ryczka:

Pierwszy odcinek cyklu audycji o wojnie w Bośni:

https://www.youtube.com/watch?v=WEn_8MoECZY

Pierwszy odcinek cyklu o masakrze w Srebrenicy:

https://www.youtube.com/watch?v=8ZruY6eEPG8

Pierwszy odcinek audycji o wojnie w Kosowie:

https://www.youtube.com/watch?v=FlWy7Kd6h9Y

O Albanii i Kosowie:

https://www.youtube.com/watch?v=cAwAlJJJsfk

I o tym jak wybuchała  wojna w Chorwacji:

https://www.youtube.com/watch?v=H2eoyaqGgsg&t=3s

Ciekawy wlog – polecam. Fajny jest też blog:https://kawairakija.wordpress.com/

Przyczyny rozpadu Jugosławii wg. Targalskiego: https://www.youtube.com/watch?v=5LqrYoqO13s

Polecam też artykuły z portalu „Histmag.org”

O zbrodni w Srebrenicy- https://histmag.org/Masakra-w-Srebrenicy-zaniechania-i-okrucienstwo-11433

O chorwackim separatyzmie: https://histmag.org/chorwacka-droga-do-wolnosci-13354/2

I chorwackim przywódcy: https://histmag.org/Franjo-Tudman-ojciec-Chorwacji-czy-autokrata-805

O Bośni przed 1992 r. –  https://histmag.org/Bosnia-i-Hercegowina-smutna-historia-malej-Jugoslawii-6419

O przyczynach wybuchu w Kosowie: https://histmag.org/Dlaczego-w-Kosowie-musiala-wydarzyc-sie-tragedia-6776

Artykuły z innych portali:

„Nowa Strategia” – http://www.nowastrategia.org.pl/precedens-kosowa-a-problem-statusu-abchazji-i-osetii-poludniowej-przed-2008-rokiem/

„Defence24” – https://www.defence24.pl/17-lat-od-allied-force-trwale-skutki-interwencji-nato

„National Geographic Polska” –http://www.national-geographic.pl/ludzie/serbowie-narod-podzielony

„Le monde diplomatique” – https://monde-diplomatique.pl/LMD38/index.php?id=0

„Niezależna Gazeta Obywtelska” – https://ngopole.pl/2012/11/01/karbowiak-o-wojnie-w-kosowie/  

https://ngopole.pl/2012/10/11/karbowiak-o-wojnie-na-balkanach/

„Nowa Konfederacja” – https://nowakonfederacja.pl/jugoslawia-czyli-o-dawaniu-zlego-przykladu/  

https://nowakonfederacja.pl/mladic-rzeznik-zlekcewazony/

A tutaj wpis o fenomenie muzycznym „jugosławiańskiego rocka wojennego”:  https://chutornik.pl/2015/05/yugo-war-rock-jak-juz-pisac-to-pisac/

Żołnierz wojsk Muzułmańskich, płci żeńskiej  – 1992 r.  Fotki we wpisie – z Wikipedii.


P.S.

Rewolta  „żółtych kamizelek” rozwija się. Nie powiem, że ją popieram, bo jednak za mało wiem. Od czasu majdanu na Ukrainie jestem ostrożny w takich deklaracjach (które i tak w sumie niewiele znaczą). W każdym razie na pewno nie popieram „Makarona” 😉 Dla mnie to symbol „establiczmentu” współczesnej Europy.

Rzeszów 8.XII.2018 r.

3 thoughts on “O Kosowie, Karabachu i innych ciekawych krajach”

  1. Jeśli Serbowie, to mordy, gdyby to byli Francuzi i rzezie umotywowali rewolucją, to by się świętowało walkę. Bretonowie mogą potwierdzić.

      1. A wracając do bombardowan z 1999. Może być tak, że celem nr 1 był pokaz siły Amerykanów i ich „prawoczliwieczisci”. W Bosni interweniowali juz po rzezi Srebrenicy. W Somalii wycofali się po jednej bitwie z klanowymi milicjami. W Rwandzie nie zrobili nic. Po tym wszystkim wyglądali na takich, których może „ustawic” każdy watazka. Druga rzecz. Do Kosowa w 1999 nie wysłano przed odwrótem wojsk sebskich nawet jednego batalionu. Ze strachu przed walkami w górach z twardym wrogiem. Osama na pewno wziął to pod uwagę planując atak z 11.09.2001.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *