Podziemne życie Paryża


Widzę, że dalej robisz błędy. Powtarzaj jeszcze raz, to może uratować Ci kiedyś życie–  Żan Babtist, mój przewodnik miał spokojny, ale stanowczy głos. Spokojnie! – odpaliłem „goluaza” i zacząłem recytować.

Organizacja Tajnej Armii – nacjonaliści, chca wyrzucić wiekszość kolorowych z Francji. Czasem współpracują z rządem i innymi nacjonałami. Zdarzało się, że walczyli ramię ramię z Algierczykami przeciwko dżihadystom. Wielka Armia Katolicka i Królewska. Współpracuje z Tajną Armią. Biały Legion – neonaziści. Nik ich nie lubi.  Antifa – lewacy.  Czarne Brygady – anarchiści, współpracują z Antifą. Dobrzy w walkach wręcz.  Francuska Podziemna Armia Czerwona – maoiści, zwalczają wszystkich. Komando Stalingrad – stalinowcy. Dostają najwięcej broni z Rosji.  Czerwone Brygady – trockiści. Spece od porwań.  Lewica bije się z wszystkimi i między sobą.  Front Obrony Muzułmanów – filia Al-Kaidy. Wielu bojowników, dobrzy hakerzy. Paryski Korpus Państwa Islamskiego – zwalczają wszystkich. Nie jest ich dużo, ale skuteczni. Ludowy Front Samoobrony  Francuskich Algierczyków, Tunezyjczyków i Marokoańczyków –  wojują głównie z prawicowcami, nacjonaliści, ale islam umiarkowany dość.  Brygady Alego – milicja szyicka, wojują głównie z dżihadystami. Wsparcie dość duże z Iranu. Specjaliści od ataków z użyciem dronów.  Tygrysy – bojówki Wietnamczyków. Bardziej mafia niż milicja.  Armia Michała Archanioła – milicja emigrantów z Europy Wschodniej….

Rozpędzałem się. Jeden papieros, potem drugi. Żan za to  jechał powoli. W tym mieście jeździło się, albo bardzo wolno, albo ile koni w silniku.  Ja dalej wymieniałem nazwy milicji, band i grup terrorystycznych.  W Paryżu trzeba było wiedzeć kto jest kim. W państwie ogarniętym wojennym chaosem łatwo było o pomyłkę, która kosztowała życie. Szczególnie tu, w stolicy Francji, w sercu wojny.  Samochód tymczasem przyhamował, przed nami był punkt kontrolny. Żołnierze Legii i gwardziści grzali się przy koksownikach. Inni lustrowali dachy i górne piętra okolicznych budynków. Jedne były w miarę  nienaruszone, tylko lekko „podziabane” kulami i odłamkami. Inne wypalone i częściowo zburzone. W ruinach mógł czaić się snajper, albo bojownik z granatnikiem.  Punkt był dość dobrze umocniony, a obsada uzbrojona po zęby. Mieli psa, granatnik automatyczny, noktowizory. Mieli też bunkier dodatkowo osłaniany przez kosze wypełnione piaskiem i żwirem. Jednak atak w stylu „uderz i uciekaj” nie dał się łatwo  przewidzieć a tym samym bezproblemowo odperzeć.  Daleko przed posterunkiem rozstawiono betonowe bloki, które zmuszały kierowców do jazdy slalomem co skutkowało  spowolnieniem jazdy.  Z tego co mówił mój przewodnik w tych okolicach potęgą była Tajna Armia, która walczy z wojskami rządowymi tylko w samoobronie. Za tym posterunkiem rozciągało się jej terytorium.  Jednak dżyhadyści tydzień temu zaatakowali  na sąsiednich alejach cztery takie punkty kontrolne i to w dodatku  jednej nocy. Na dwóch wysadzili się samobójcy w cieżarówkach. Z żandarmów i żołnierzy, którzy stanowili ich załogę  nie było co zbierać.  Podobno nogę jednego żandarma znaleziono na dachu budynku oddalonego pół kliometra. W dwa inne uderzyli z użyciem moździerzy, granatników i karabinów maszynowych. Atak odparto, ale były straty. Po za tym takie punkty są często ostrzeliwane przez moździerze i snajperów. Obsady boją się nagłych wypadów islamskich i lewicowych bojowników, a nade wszystko też samochodów-pułapek prowadzonych przez zamachowców-samobójców. Bywają nerwowi. Czasem strzelają bez uprzedzenia, gdy pojazd wyda im się mocno podjerzany.

Spokojnie, jest za duży mróz. Najgorsze na nerwy żołnierza upał – zaśmiał się Jean Babtist. Wiózł mnie na terytorium kontolowane przez Wilczycę. Słynną komendantką Tajnej Armii. Nie znałem jego prawdziwego imienia. Wiedziałem tylko, że dowiezie mnie do słynnej z inteligencji, brutalności i odwagi komendantki OTA. I własnie z nią chciałem zrobić wywiad. Odprawa poszła szybko, trochę dłużej trwała ta na posterunku partyzantów OTA. Wyglądali groźnie. Karabinki produkcji belgijskiej i kałasznikowy, jednolite umundurowanie, granatniki. Na lufach nasadzone bagnety. Przepustki się zgadzały.  Uśmiechnęli się, a nawet pomachali na pożegnanie. Wjechaliśmy na teren Wilczycy. W małym obskurnym barze mój przewodnik opowiedział mi o niej. Siedzieliśmy sami, w ciemnej sali, za stolikiem obitym brudną ceratą. Z starego radia leciała „elektronika” z lat 80-tych XX wieku. Atmosfera była surrealistyczna.  Zamówiłem dwa piwa, potem jeszcze dwa. Przy trzecim zaczął być bardzo rozmowny. Tym bardziej, że zapaliliśmy dodatkowo  po joincie dla większego rozluźnienia. Można tu było rozmawiać swobodnie nie tylko dlatego. Ludzi nie było, podsłuchy? Najwidoczniej mój przewodnik uważał, że ich nie ma, lub nie są zagrożeniem. Powtarzał zresztą to o czym mówiło miasto.

–Mówią, że była wysportowaną lesbijką, wielka, groźna baba – Żan zaśmiał sie, wypił łyk piwa i zaciągnął się papierosem. Uprawiała sporty walki i to byłą jej pasja. Poglądy miała, mówią, lewicowe mocno. Jak to lesba – zaśmiał się jeszcze głośniej. Miała, mówią, piekną dziewczynę. Bardzo śliczna studentka. Jak była Wielka Anarchia wpadło do ich mieszkania czterech Mudżynów. Wiesz gangusy bez zasad i mózgu, żadne rastamany hehehe, czyń wojnę i gwałt hasło takich.  Gwałcili młodą a Wilczycę zmuszali do oglądania. Mówili, że wyleczą jej dziewczynę z lesbijstwa. Potem ta biedna studentka rzuciłą się z okna na ulicę. To Wilczyca zaprzysiegła zemstę kolorowym. 

–Już przed wojną mówili tak na nią? – zapytałem – O… podobno nie, dopiero jak wkręciła się w prawicowe  bojówki. Brała udział w walkach i akcjach. Wiesz najpierw z lewymi, muzułmanami i gangusami oraz czasem z żanadarmierą. Pałki, noże, łańcuchy, koktejle Mołotowa. Zdobyła szacunek. Nie bała się ran, ognia, kul. Potrafiła podejść do grupy Mudżynów i Algierczyków, wyjąć pałkę teleskopową i wszystkim wp…….  Potem wojna zaczęła się na całego. Jak aresztowali przywódców OTA, oficerów wojska, żandarmerii, to zwykli bojownicy zaczęli działać, awansować. Okazała się skuteczna. Nikomu nie przeszkadzało, że woli dziewuchy hehehe Zresztą wojna pochałniała ją bez reszty.  W tej cześci Paryża nie ma ani jednego kolorowego. Poza…. wiesz… Wietnamczyki, Khmerowie, ale ich mafia nie ma tu nic do gadania. Siedzą grzecznie i robią swoje biznesy. Szpiegów rządu też mało. Mają tu  skuteczny kontrwywiad.  Wszystko to zasługa Wilczycy. Zresztą rząd skupia się na walce z Arabami. Dali spokój OTA, tym bardziej, że w walce z nimi są czasem skuteczniejsi niż rządowe służby. – wypiliśmy znów po dużym łyku – na kogo czekamy? – zapytałem znów – na gościa, który zna gościa, który zna…. – Żan roześmiał się – nie bój się zapłaciłeś do dostaniesz co chciałeś – dodał.

I wtedy się obudziłem. Co dalej z głównym bohaterem? Nie mam pojęcia 🙂

Na fotce – legioniści w Paryżu podczas patrolu antyterrorystycznego . Fotka z Wikipedii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *