Wiersze różne – ciąg dalszy
Dziś trochę zabawy rymem. Ciekawy jestem czy się podoba czy też nie. Krytyka mile widziana. Dłuższych tekstów na razie nie piszę ponieważ nie mam czasu oraz nie chce mi się 🙂
Na obrazku – droga ze Smerka do Jaworzca. Sierpień 2004 roku.
Wieczór w Jaworzcu
(sierpień 2004)
W złotym słońcu
schodzimy w doliny
Na świata końcu
Namioty, gitary, dziewczyny
Przez złote i rude trawy
Złotem świecą czubki buków
wchodzimy w las stary
Pełno gwizdów, śpiewów, stuków
Pomarańczem gaśnie Kiczera
Na niebie purpurowe smugi
Czerwienią Wetlinka szmera
Kończy się dzień długi
Od Caryńskiej Połoniny
granatem i czernią idzie noc
Grają gitary, bukowy płonie kloc
Wesoło śpiewają dziewczyny
Tam w puszczy huczy sowa
W trawach świerszcze koncert dają
Nocna to Bieszczadów mowa
Góry baśnie bają
Srebrna tarcza nad głowami
Gwiazd diamentowe roje
Kładę się na łoże swoje
Jutro droga przed nami

Kot bury
Kot bury wlazł do dziury
wystawił pazury
Kły szczerzy
ślepiami
postać mą mierzy
C.D.N.