Kapitan September – na Salang! cz. 4


Młody lejtnant stuknął obcasami i zasalutował.

–Towarzyszu Dowódco! Melduję – raport gotowy.

–Referuj Michaił.

–Zwiad lotniczy nie wykazał ruchów sił duszmanów nad Rahar.

–No tak, latają w dzień i w nocy. Mają najnowocześniejsze lunety, aparaty reflektory, noktowizory i sprzęt wykrywający ciepło ludzkiego ciała. I nic głupie chuje nie znalazły. A wiemy przecież, że Masud posłał trzy dni temu swoje bandy na Salang. Nawet, gdybyśmy tego nie wiedzieli to wiemy, że z Ojczyzny jedzie do Kabulu konwój. To niemal pewne, że go zaatakują. A dolina Rahar to nasz sektor odpowiedzialności. My za to odpowiadamy, żeby bandy nie przeszły! Co mówią raporty zwiadu lądowego?

–Wszędzie hałasują drobniejsze bandy. Pozorują ruch, wysadzają mosty, strzelają z moździerzy do zastaw. Nie wiadomo, którędy idą główne siły bandytów Masuda, a gdzie jest ruch pozorowany.

–Rahar muszą przekroczyć. Przygotować batalion do desantu spadochronowego. Tak, żeby sobie chłopcy polatali. Utworzymy kordon. Muszą się nadziać na nasze zasadzki.

–Wilk wpadnie w wilcza jamę Towarzyszu Dowódco.

–Tak, do wieczora sztab ma mi to wszystko uściślić. I mam to mieć na biurku bo inaczej osobiście im wpierdolę, a tobie też Michaił.

–Taaaaak jeeeeest Towaaaaaarzyszu Dooooooowódco! Młody oficer zasalutował i trzasnął obcasami.

–Dobrze, a teraz daj mi pomyśleć – major Arsjeniew wlał do kawy literatkę spirytusu. Zapalił papierosa. Palił nie byle co, Camele zdobyte na wrogu.

–Towarzyszu Dowódco! Mogę zadać osobiste pytanie?

–Możesz – odrzekł major.

–Kiedy pierwszy raz skakaliście? Jako specnaz. Tak bojowo, do walki. Już dawno mogliście być na emeryturze, a wy dalej w armii.

–W grudniu 1943 roku. Nad lasami Białorusi. Walczyliśmy tam i z Niemcami i z bandami reakcyjnych Polaków. Polubiłem wtedy to życie.

Arsjeniew zaciągnął się papierosem i zamyślił. Lejtnant jeszcze raz zasalutował, trzasnął obcasem i wyszedł z pokoju dowódcy.

Na fotce – odprawa żołnierzy Specnazu przed akcją. Afganistan 1988 r. Źródło fotki – Wikipedia.

C.D.N.

P.S.

Pamiętajcie! To bajka o polskim Rambo. Rahar nie istnieje, nie istniał też major Arsjeniew i lejtnant Michaił. Masud i przełęcz Salang są jak najbardziej autentyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *