Słowo na niedzielę – Pierwsza Córka


Wczoraj minęła kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Polskiej rewolucji. Można dyskutować czy nie pośpieszono się z jej uchwaleniem. Można mieć różne uwagi do jej zapisów np. dla mnie zniesienie federalności Rzeczpospolitej było krokiem wstecz. Mimo wszystkich uwag, możemy być dumni z naszej rewolucji. Francja… to już sprawa bardziej kontrowersyjna. Dla wielu Francuzów Francuzi nie mają czego świętować 14 lipca. Rewolucja krwawo przeorała ten kraj i wciągnęła go w trwające ćwierć wieku krwawe wojny. Pierwsza Córa Kościoła jak ją nazywano, stała się pierwszym krajem europejskim który oficjalnie wyparł się nie tylko katolicyzmu, ale i chrześcijaństwa w ogóle. Zastąpiono go „świecką religią”- kultem Republiki. Czy jednak Francja może istnieć po wyrugowaniu rojalistycznego i katolickiego dziedzictwa? Nie wydaje mi się.

Dalsze dzieje Francji to historia walki między „Starą” a „Nową”. Teoretycznie „Nowa Francja” wygrała. Czy na pewno? Wydaje mi się (nie znam osobiście żadnego Francuza – to raczej intuicja niż obserwacja), że we Francuzach, gdzieś głęboko siedzi rojalizm. Stawiają teraz symboliczne gilotyny dla Macrona. Macron to jednak wzorcowy polityczny produkt Republiki. Może więc „żółte kamizelki” to raczej kontrrewolucja niż rewolucja? Bliżej dzisiejszym francuskim buntownikom do wandejskich chłopów, szuanów z Bretanii niż sankiultów z Paryża? Widzę, że Francuzi naprawdę przejęli się pożarem paryskiej katedry. Katedry, która była symbolem dawnej Francji. Francji Joan D’Arc. Ten rojalizm ukryty kiedyś wybuchnie. Oby wybuchł w dobrą stronę. W stronę budowania Francji na nowo, a nie w stronę wojny domowej z muzułmanami i lewica. Zobaczymy jaka będzie przyszłość tego kraju. Życzę im dobrze, choćby z sentymentu dla Napoleona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *