Słowo na niedzielę – a lato tego roku było piękne


Roku tego, gdy Polska pierwsza stawiła zbrojny opór Hitlerowi. I zaraz potem pierwsza padła ofiarą sojuszu niemieckiego dyktatora ze Stalinem. Kiedyś nie było wątpliwości kim byli „naziści”. Dziś bywa z tym różnie. Naziści to w istocie Niemcy. Dobrze, że dziś w gazetach ludzie na całym świecie będą mogli przeczytać o tym, że 1.09.1939 NIEMCY napadły na POLSKĘ. Nie kosmici z planety Nazi.  Dobrze, że choć dziś w tej ulewie kłamstw zajaśniała prawda. Jasna jak słońce. To Polska była PIERWSZA W WALCE.

Czy było warto stawiać opór Hitlerowi? Może lepiej było się do niego przyłączyć i wspólnie ruszyć na Moskwę? Może, tego nigdy się nie dowiemy. Z pewnością Zychowicza i jemu podobnych cechuje wyjątkowa pewność siebie. Z tą butą godną pruskich junkrów spodobali by się sojusznikom z Wermachtu. Skoro jednak walczyliśmy, to może przynajmniej trzeba było sobie dać spokój z partyzantką, dywersją? A tu warto przypomnieć statystykę. Ogromna większość ofiar hitlerowskiego terroru w Polsce zginęła nie w odwecie za akcje podziemia. Więcej niż 80% ofiar zbrodni niemieckich zginęła dosłownie „za byle co”. Krzywe spojrzenie, posiadanie ulotki, słuchanie BBC, dyplom wyższej  uczelni, nielegalny ubój, podanie Żydowi kromki chleba i szklanki wody. Takie były realia tej wojny. Czesi czekali w kolejce. Słowianie mieli być zmiażdżeni. Częściowo wybici, częściowo zniewoleni a reszta poddana asymilacji. Nie przypadkiem Himmler uważał się za inkarnację Henryka Lwa. Niemieckiego władcy, który dokonał ostatecznej konkwisty Obodrzyców i Wieletów. Można kapitulować przed Czyngiz-Chanem, cesarzem Trajanem czy carem Aleksandrem I, ale nie można przed wariatem, który chce cię wyniszczyć za to kim jesteś. Nie włączyć do swego imperium, obłożyć daniną, zasymilować. Zniszczyć. Czesi (poza tymi co walczyli na Angielskim niebie czy wzgórzach nad Duklą) postąpili w najgłupszy możliwy sposób.

Dziś też wiszą nad nami różne zagrożenia. Rosyjski neostalinowski faszyzm, ismalski faszyzm, i lewicowy męki totalitaryzm. Wszystkie są do pokonania. Nawet i rosyjskie czołgi. Rosyjskie czołgi też się potrafią palić. Płonęły na ulicach Groznego i na polach Donbasu. Granice do obrony mamy o wiele lepsze niż w 1939 roku. Gorzej z naszymi duszami. Bo nie jesteśmy już tymi Polakami z 1920 i 1939 roku. Jesteśmy słabsi niż kiedyś. Kiedyś siedem setek Polaków potrafiło zatrzymać na cztery dni zatrzymać pod Wizną korpus pancerny dowodzony przez samego gen. Guderiana. Lub walczyć tak jak pod Sądową Wisznią, gdzie samymi bagnetami i granatami polscy żołnierze roznieśli cały pułk SS z osobistej gwardii niemieckiego fuhrera. Czy możemy tak dziś? Chyba sami w to nie wierzymy. A może nie znamy swojej prawdziwej siły? Uważamy się za gorszych niż faktycznie jesteśmy?

I jeszcze jedna myśl na 1 września. Dla Azji II wojna światowa zaczęła się 7.07.1937 roku. Był to początek japońskiej agresji na Chiny. Rozpoczęło to trwające osiem lat okrutne walki z milionami poległych żołnierzy i ok. dwudziestoma milionami ofiar cywilnych. Z atakami gazowymi i biologicznymi. Chiny były taką azjatycką Polską. Pierwszą ofiarą.

Na fotce – stanowisko obrony plot. Warszawa, IX 1939 r. Jedno z pierwszych historycznych zdjęć jakie kojarzę z dzieciństwa.

P.S.

Z tym antyrosyjskim Alijewem to trochę przesadziłem ( https://chutornik.pl/2019/08/slowo-na-niedziele-wschodni-sojusznicy/ ) . Nie mniej Azerowie, choć pozostają w strefie wpływów Moskwy, starają się czasem lawirować ( choćby dlatego, że Ormianie są z musu całkowicie poddani Kremlowi ) i nasza w tym głowa by im w tym pomóc. Robił taką politykę Lech Kaczyński, który spotykał się z kaukaskim przywódcami dość często.

Kijów. 1.09.2019 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *