Słowo na niedzielę – wschodni sojusznicy
Nie ma odwrotu od multikulti
Piosenka do wpisu 1: https://www.youtube.com/watch?v=ObZFt4oRFUU
Polska z przełomu XX i XXI wieku, kraj zamieszkany w ogromnej większości przez etnicznych Polaków wyznających rzymski katolicyzm, to efekt II wojny światowej. Prezent od Hitlera i Stalina. Cokolwiek powiedzieć o tych dwóch panach – monoetniczne państwo, które powstało w wyniku rozpętanej przez nich wojny jest łatwiejsze w zarządzaniu. Jednak dziś, w epoce wielkich migracji, jesteśmy skazani na pozyskiwanie siły roboczej spoza Polski. Po wejściu do UE wyjechało „w kierunku zachodnim” miliony młodych ludzi. Niektórzy wracają po paru latach, inni pracują za granicą sezonowo. Szacuje się, że łącznie nawet siedem milionów ludzi miało „zagraniczny epizod” w swoim życiorysie. Nawet dwuletni wyjazd 20-latka to 2 lata podczas których wypracowuje on PKB innych krajów zamiast polskiego. Ubytek ludzki jest więc wielki. Gospodarka tymczasem się rozwija (warto zauważyć, że dzieje się tak m. in dzięki funtom, dularom i ojro przywiezionym z „wypraw”). Dobrobyt, choć względny, rośnie. Polacy, którzy pozostają w kraju nie chcą wykonywać wielu prac. Tudzież wykonują je tylko przez pewien czas, po czym sami się zwalniają. Bo za ciężko / za małe zarobki / jedno i drugie. Napływają więc imigranci. Głównie z Ukrainy, ale też innych krajów. Część z nich wraca po pewnym czasie, pracuje sezonowo. Dla części RP jest tylko przystankiem w drodze do Niemiec, Francji, Skandynawii. Nie mniej trzeba się liczyć z tym, że będziemy mieć stała ok. 1,5 – 2 milionową mniejszość ukraińską plus setki tysięcy sąsiadów z osiedla pochodzenia białoruskiego, wietnamskiego, gruzińskiego, indyjskiego, arabskiego, azerskiego etc. etc. Tych ludzi trzeba jakoś zasymilować. Nie musi być wcale tak, że „w drugim pokoleniu spolonizujemy, ich dzieci zostaną Polakami„. Może być wręcz odwrotnie.
Co najmniej II liga
Jeśli nie da się wszystkich spolonizować, a nie da się to można próbować asymilować inaczej. Trzeba asymilacji państwowej. Tak by te ludzkie masy, zachowując swój język, obrządek, religię, tradycje, pozostawali lojalnymi obywatelami/ mieszkańcami naszego kraju. Więcej podejść do nich tak tak by móc użyć talentów najwybitniejszych z nich dla polepszenia sytuacji naszej Rzeczpospolitej. Dawna Rzeczpospolita to pewien wzorzec. Realia się oczywiście zmieniły, ale to tylko forma. Treść można zaś streścić opisując obrazkach poniżej Na portrecie nr 1 widzieć możecie Konstantego Iwanowicza kniazia Ostrogskiego. Hetmana Litewskiego. Lojalnego poddanego Króla Polskiego i Wielkiego Księcia Litewskiego. Prawosławnego z wiary. Etnicznego Rusina, przekładając na dzisiejszy język Ukraińco-Białorusina. Zwycięzca spod Orszy (1514 nad Moskwą) Łopuszna i Olszanicy (nad Tatarami – 1512 i 1527). Drugi to Petro Mohyła sportretowany na mołdawskim znaczku pocztowym – http://animatorkultury.edu.pl/2017/03/30/nie-tylko-og/ . Rzecz jasna można pozamykać granice, w kulturalny sposób i w jak największym stopniu „wyczyścić Naszą Polskę” z „obcych”. Tyle, że finalny produkt to Polska jako kraj biedny i trzecioligowy. Nas polskich patriotów interesuje raczej góra drugiej ligi. Może nawet liga pierwsza, choć w ekstraklasie raczej grać nie możemy. Po za tym wszyscy lubimy pieniądze, a emigranci napędzają wzrost. Zróbmy więc multikulti, ale mądrze. Ucząc się z historii swojej i cudzej. Nie stać nas na rezygnację z Ostrogskich i Mohyłów.
Nasi ludzie na Wschodzie
Piosenka do wpisu 2: https://www.youtube.com/watch?v=uvixeSrM0RA
Na głównej fotce macie gazetkę „Korpusu Narodowego” (jeszcze z maja). Kozak na zdjęciu to pułkownik Biłeckij. Postać którą można najdelikatniej określić „wieloznaczną”. Niby ataman podejrzany, ale parafrazując stwierdzenie Lincolna „on walczył”. Jego partia niby nieliczna i niby trąci neofaszyzmem, lecz … przy tym zdecydowanie propolska. Przynajmniej w warstwie deklaratywnej. Partia zaś ma wielkie wpływy w słynnym Pułku Specnazu MSW „Azow”. Gdyby Biłecki zechciał ma do dyspozycji setki uzbrojonych i tysiące doświadczonych w walce Kozaków. Warto mieć go po swojej stronie. Baćko Łukaszenko dyktator, ale zawsze to dyktator białoruski,a nie rosyjski gubernator. Łuki od lat stara się coraz bardziej rozluźnić więzi z Moskwą. Białoruś coraz bardziej odwołuje się do Wielkiego Księstwa Litewskiego i Białoruskiej Republiki Ludowej. Im luźniejsze związki Mińska z Moskwą tym dla nas lepiej. Tak samo Alijew z Azerbejdżanu. Typowy turański satrapa, ale też człowiek który skutecznie broni niepodległości swojego „chanatu”. I co, że nie demokrata? Ważne, że nasz polityczny przyjaciel na Kaukazie. Naszą pozycję międzynarodową możemy i musimy podnieść działaniami na wschodzie. Warto przy tym pamiętać, że jeśli w Smoleńsku doszło do egzekucji, a nie wypadku to ukraińscy żołnierze walczący z Rosją są jakby mścicielami tamtego wydarzenia. Odpowiednik dawnego Wojska Zaporoskiego. Sposób w jaki wojnę prowadzono nie zmienia faktu odpierania agresji. Agresji wspólnego wroga. Na północy zaś na przedniej straży armie Estonii, Łotwy i Litwy. Bardzo mnie ucieszyło kiedyś, że pierwsza wizyta zagraniczna prezydenta Dudy była wizytą w Tallinie, a nie Berlinie czy Waszyngtonie – https://chutornik.pl/2015/08/pierwsza-wizyta-dudy-przyznam-ze-mimo/ .
Mieć swoje uszy, mieć swoje oczy
Na wschodzie jest Polska wielkość. Nieimperialna, sojusznicza, bałtycko-czarnomorska przestrzeń wspólnych marzeń i wspólnej pracy. Polityka Międzymorska wymaga jednak sprytu, odwagi i funduszy. Oparcia o konkrety takie jak budowa gazociągów, autostrad i linii kolejowych. Tego wszystkiego razem, lecz nade wszystko wymaga wiedzy. Często bywa tak, że politycy i kształtujący opinię publiczną gubią się jak dzieci we mgle. Tak było zimą 2013 / 2014, gdy stadnie popierano rewolucję na Ukrainie, gdy tymczasem w roku jej wybuchu ówczesny ukraiński prezydent zaczął się Rosji wyrywać ze smyczy ( https://chutornik.pl/2017/12/rewolucja-na-ukrainie-201314-cz-1/ ). Tak było w 2018, gdy koncerny wydobywcze podżegały zamieszki w Rumunii chcąc obalić wołoskiego premiera niczym niegdyś Mosaddegha w Iranie ( https://chutornik.pl/2018/09/majdan-w-bukareszcie-albo-wojna-z-miedzymorzem/ ), a nasi „prawicowi publicyści” widzieli głównie walkę ze „skorumpowaną postkomuną”. Nie ma rzetelnej wiedzy – nie ma możliwości prowadzenia skutecznych działań. Dlatego jeszcze raz bym zaapelował o doinwestowanie Ośrodka Studiów Wschodnich i stworzenie elitarnej uczelni zajmującej się wykuwaniem potrzebnych wschodniej polityce kadr. Nie jest to pomysł genialny, czy niezwykły. Jestem robotnikiem, a nie analitykiem. To po prostu elementarna logika – zawsze potrzebny państwu jest jakiś wywiad. Także ten „biały”, bazujący na ogólnie dostępnych źródłach i łączeniu puzli w jeden obraz. Naprawdę nie trzeba szpiegowskich sputników i superagentów by ustalić pewne fakty. Jest trudno, ale warto się starać.
Szczególny dzień i szczególne miejsce
Oczywiście to wszystko zagmatwane, trudne w realizacji, kosztowne. Trudno znaczy jednak ciekawiej. Podejmijmy wzywanie. Rosja słabnie, Niemcy słabną. Korzystajmy póki czas. Miejsce i czas publikacji wpisu miało być szczególne – Białogród nad Dniestrem zwany z turecka Akermanem, 24. VIII. Okno na Morze Czarne (chwilowo) dawnej Rzeczpospolitej. Gdyby udało się w 1920 uratować Ukraińską Republikę Ludową, ale traktaty pokojowe przyznały by Sowietom Odessę, tu powstała by Gdynia Południa. Niestety ceny noclegów w tym okresie lata są horrendalne i jak poplażuję to raczej nad Dnieprem i Desną.
P.S.
Bieżące sprawy jak zawsze na fejsbuku (póki nie zbanują za coś nieostrożnego) – https://chutornik.pl/2019/08/tymczasem-na-fejsbukowej-filii-chutornika/ .
Kijów. 22.08. Anno 2019.

