Daleko w Karpatach


Daleko w Karpatach zaczęła się jesień. Piękna to pora roku w górach. Dostając pocztówki (takie jak te na zdjęciach z tego wpisu, od siostry i ojca) wspominam górskie wycieczki. Te wielodniowe i te spacerowe. Czasami żałuję, że Polska nie przypomina pod względem ukształtowania powierzchni Rumunii czy Gruzji. Na fotkach – pocztówkach, które dostałem widoki z Bukowego Berda w Bieszczadach. To bardzo fajne miejsce. Koniec Polski, dzicz. Byłem na tej górze dawno. W 1999, 2000 i 2005 roku. Za każdym razem byłem zachwycony. Warto jechać tam w taki czas kiedy nie będzie tam tłumów. Głośna wycieczka szkolna, czy paplająca grupa znajomych psuje efekty obcowania z przyrodą. Ciężko oderwać się od życia w miastach jeśli czujesz się jak na miejskich chodniku. Majówka? Długi weekend w lecie? Ok, jeśli chcesz iść w tłumie. Jeśli nie chcecie to trzeba wybrać inny termin. Najlepiej między późną jesienią, a wiosną.

Innym rozwiązaniem jest… wybranie miejsc w których nigdy nie ma tłumów. Zamiast Połoniny Caryńskiej (albo po jej przejściu) – łażenie po Otrycie itd. W całym Łuku Karpat jest wiele takich miejsc. Karpaty to 1600 kilometrów gór. Karpaty Wschodnie, Południowe i Zachodniorumuńskie to przeważnie prawie bezludzie, z niewielką lub śladową ilością turystów. W zachodnich też sporo takich miejsc. Nawet w Tatrach, Pieninach czy Beskidzie Żywieckim. Wiele pasm jest w ogóle rzadko nawiedzana przez turystów. Szczególnie tych położonych na południe od polskiej części gór. Chcesz odpocząć od swojego korpo czy urzędu? Jedź w Karpaty. Najlepiej z plecakiem. Na kilka dni zaszyj się w karpacką puszczę. Przejdź z Jaślisk do Lutowisk, albo z Żywca do Rabki. Warto.

P.S.

Wpisy o polityce, recenzje, różne idee na szybko itp. znajdziecie na fejsbukowej filii „Chutornika” – https://www.facebook.com/Chutornik-z-dorzecza-Wis%C5%82oka-733039423393752/