Tarnopol, Grozne, Warszawa
Nie wsiadam do tego o 16.35. Czekam na 17.05, czy 07. Wtedy ludzi jest mniej. Komórka się rozładowała. Patrzę więc na wronę siedząca na przewodach trakcyjnych. Dialogujemy trochę. Wrona w końcu się nudzi. Odlatuje w jesienną mgłę. Patrzę więc na startujące i lądujące samoloty. Zawsze lubiłem to robić. Wielkie stalowe ptaki. Piękne. Kto by pomyślał, że człowiek będzie potrafił latać?
W Piasecznie też czekam, niech rzeka ludzi zmieni się w mały strumyk. Zapalam papierosa. Czekam, obserwuję.
Facet ok. 60-tki zagaduje do mnie. Po ukraińsku. Skórzana kurtka, twarz zniszczona życiem, reklamówka z biedronki w reku. Pyta czy mam może papierosa. Widocznie wyglądam na Ukraińca co mnie trochę bawi. Dziwi się, że jestem Polakiem bo „wyglądam jak nasz„. Gadamy chwilę. Jest spod Tarnopola, ale od 15 lat (jak twierdzi) nie wyjeżdżał z Polski. Cały czas robota na czarno (jak twierdzi -nie bardzo chce mi się w to wierzyć, ok w ogóle w to nie wierzę) za 8 zł/h. Cholera wie, może mówi prawdę? Zostawiłem mu jeszcze jednego czestrefilda. Tak an wszelki wypadek, gdyby jednak te 8 zł za godzinę było prawdą. Idę w stronę parkingu.
Gdy otwieram drzwi auta podchodzi do mnie sprężystym krokiem rosły typ. Też w skórzanej kurtce, ale lepszej, nowej. Broda bez wąsów, orli kaukaski nos. Typ północno-kaukaskiego górala.
–Ty jesteś ten biznesmen? Słyszę basowy głos, z wyraźnym rosyjskim akcentem/
-Nie, pewnie mylisz mnie z kimś innym.
–Dzwoniłem do ciebie kolego – uśmiecha się szeroko.
Patrzę na komórkę – nie, musiałeś mnie z kim pomylić. Nikt do mnie nie dzwonił.
–A wyglądasz mi na biznesmena.
-Dzięki heheh, dobrego dnia!
–Dobrego!
Ciekawe co za biznes prowadzi ten Asłan czy Mohamed? Auta używane czy kradzione? Sklepy ogrodnicze, czy produkty ogrodów w kolumbijskich górach? Kto go tam wie…
Jest piątek, trzeba jechać jutro na przyrodę. Stanowczo. Nad rzekę. Najlepiej dużą. W szuwary, w las.

