Słowo na niedzielę – bez hołdu


Kolejna odsłona rewolty katalońskiej budzi we mnie pewien respekt. Cześć (ok 40%) Katalończyków dąży do pełnej niepodległości. Wychodzą na ulice, biją się z hiszpańską policją, chcą niepodległości mimo ryzyka głębokiej recesji po oderwaniu od Królestwa. Mimo to nie będzie w tym wpisie „hołdu dla Katalonii”. Po pierwsze z powodów geopolityki. Rozerwana Hiszpania – niepodległa Katalonia, Kraj Basków, Wyspy Kanaryjskie to sukces Moskwy. To osłabienie NATO. Nasz interes jest jasny – wspierać Madryt nie Barcelonę. To realizm. A ideowo? Kataloński nacjonalizm jest mocno czerwony, czy może bardziej czerwono- czarny (https://chutornik.pl/2017/10/dobry-komentarz-zaremby-httpswpolityce/ ). O ile w 1936 roku miało to jakiś sens bo dysproporcje społeczne w Hiszpanii były ogromne to w XXI wieku to pewien absurd. Katalonia jest bogata. Oczywiście nie wszyscy zwolennicy twardego kursu na niepodległość to skrajna lewica. Wszystkich łączy jednak nienawiść do „Hiszpanii katolickiej i królewskiej”. Trzecim powodem dla, którego nie kibicuję separatystom jest ich agresywna roszczeniowość. Czy los Katalończyków można porównać do losu Polaków pod zaborami? Tak, do tych z Galicji po 1867 r. Z tym, że tam nie było wtedy polskiej policji. Była policja cesarsko-królewska. W Katalonii jest dziś policja katalońska. Mają swój rząd autonomiczny, swoje urzędy, szkoły wszystkich szczebli, policję, służbę zdrowia. Są chyba najbogatszym regionem. Naprawdę nie mają na co narzekać. Gdyby Madryt chciał być naprawdę twardy rozegrał by sprawę inaczej. Barcelona – centrum buntu została by zablokowana. Lotniska, wyjazdowe drogi i tory kolejowe, port. Wyłączono by internet, telefony stacjonarne i sieć GSM (zostawiono by tylko możliwość dzwonienia na numery ratunkowe). Na miasto rzucono by potężne siły policyjno-wojskowe nie wahające się używać ostrej amunicji i ciężkiego sprzętu. Pojmanych uczestników czekały by „ścieżki zdrowia” i itp. „atrakcje”. Po tym zaczęły by się doraźne sądy. Autonomia Katalonii została by zawieszona na pięć lat, a jej stolica obciążana kosztami pacyfikacji. Tymczasem jest inaczej, to raczej zwolennicy pozostania w Hiszpanii są terroryzowani. Hiszpania nie powinna na to pozwalać. Kibicuję jej. Niech zdławi ten bunt.

P.S.

Żeby nie było, dostrzegam ciemną stronę „Hiszpanii katolickiej i królewskiej” – https://chutornik.pl/2019/03/po-co-lgac/

Piaseczno. 27.X.2019 r.