Słowo na niedzielę – Chwała Zwycięzcom
O powstańcach styczniowych często mówi się o szlachetnych głupcach. Czy na pewno słusznie? Popatrzcie na to co się stało wczoraj w Wilnie. Oto najwyżsi dowódcy powstania styczniowego w Wielkim Księstwie Litewskim zostali po ponad 150 latach od egzekucji pochowani po chrześcijańsku i najwyższymi wojskowo-państwowymi honorami. Byli politycy Polski i Litwy. Byli też przedstawiciele władz Łotwy, Estonii, Ukrainy a nawet i Białorusi. Gloria Victis? Przecież, patrząc na ten pogrzeb, ostatecznie wygrali…
Często przywołuje się u nas na przykład Czech. Czesi nie robili powstań. Nie spiskowali. Dopiero, gdy świat stanął na głowie, czyli podczas Wojny Światowej, stworzyli silny korpus walczący u boku carskiej Rosji. A wcześniej siedzieli cicho, gromadzili kapitał, działali na polu kultury i nauki. Tyle, że Czesi podlegali Wiedniowi. Na przełomie XVIII i XIX wieku, gdy Czechy były częścią Austrii, zaczęło się czeskie odrodzenie narodowe. Patrioci ruszyli na wieś by zbierać pieśni i legendy. Wracali z nimi do miast. Wracali też po to by uczyć czeskiego. Bo Czesi z miast, poza tymi z najciemniejszych zaułków, nie mówili w swoim języku. Ci ze wsi mówili zaś czeskim mocno pomieszanym z niemieckim. Władze w Wiedniu dokuczały tym czeskim patriotom. Dokuczały, ale nie miażdżyły. Gdyby Czechy podlegały carowi to tych działaczy wcielono by do armii. I wysłano do garnizonów w Kazachstanie, Buriacji czy Czeczenii. Tam skąd już się nie wraca. I tak by się skończyło narodowe odrodzenie.
Rebelia ta być może nie miała sensu w perspektywie lat 60-tych XIX wieku. Patrząc szerzej i dalej ten bezsens nie jest już taki prosty. Dwie, pozornie sprzeczne, pozytywne tendencje wyrosły z tej klęski. Po pierwsze było impulsem dla takich ludzi jak Bolesław Prus (notabene eks-partyzant) czy Roman Dmowski. Impulsem by porzucić zrywy, a zacząć mrówczą pracę i walkę stricte cywilną. Drugi sens to rozpalenie na nowo pochodni marzeń. Henryk Sienkiewicz być może nie napisał by swoich książek gdyby nie powstanie, w którym próbował wziąć udział ( ciekawy temat, vide: https://chutornik.pl/2019/01/sienkiewicz-w-roku-1863/ ). Piłsudski był powstania politycznym dzieckiem. „Nie poddawaj się. Przegrałeś, ukryj się, zbieraj po cichu kolejną partię partyzantów, wróć do akcji„- tak działali powstańcy. I to jest przecież cały Ziuk. Syn powstańca. Powstanie poniosło klęskę, ale jednak było zwycięskie. Proszę spojrzeć. Ci co byli pochowani w bezimiennych grobach, meli zostać zapomniani, zniknąć… Oto i są grzebani jak bohaterowie. W asyście wojskowej, z państwowymi honorami. Państw niedoskonałych, nie za mocnych, ale mimo wszystko NIEPODLEGŁYCH.
Piaseczno. 23.11.2019 r.