Zachód nad Krosnem
Słońce zachodziło za horyzont. Koniec dnia zdetonował zimny pożar. Płonęła ziemia i niebo. Śnieg barwił się we wszystkie odcienie czerwieni. Biel zaś pokrywała niemal wszystko bo noworoczny poranek był bardzo mglisty. Biały opar trzymał się prawie do południa osadzając szadź na drzewach i dachach. Zdjęliśmy z nóg narty i patrzyliśmy na nasze miasto leżące u naszych stóp i na srebrno-czerwone pasma gór na horyzoncie. Taki był pierwszy dzień nowego, 2000 roku. Równo 20 lat temu.
Na fotce – styczeń 2019 w tej samej okolicy.