Wersja skondensowana cz.6


Przed Sylwestrem. Parę co ciekawszych wpisów z fejsbukowej filii „Chutornika”

22 XII

Jeśli uważacie, że wasza praca jest ciężka to oglądnijcie ten film. Połów ryb na Morzu Beringa. To tam, gdzie Rosja graniczy z USA. Koniec świata. Ta robota to Wyścig z lodem, śniegiem i sztormami. Jest bardzo niebezpieczna i bardzo ciężka, choć też bardzo dobrze płatna. San Francisco, Los Angeles czy Vancouver dobrze płacą za pyszne i zdrowe ryby. https://www.youtube.com/watch?v=GLVNwtCMn8I

27 XII

„I na kogo tu głosować.Głosowałem na PiS i co mi z tego? Dopłata, opłata, podatek, domiar. Bitwa o handel normalnie. Jestem prywaciorz czyli co wróg ludu? Ale jak nie na PiS to na kogo? Korwina? Schetynę? Nie ma na kogo”. Taka to nasza Polska końcem roku 2020. Polska zaiste Ludowa. Ciekawy jestem czy premier Mati umie tak docisnąć różnych oligarchów i zagraniczne korporacje? Czasem mam wrażenie, że PiS to taki mały piesek. Szczekać tak, ale starczy złapać większego kija…

28 XII

Ochladza sie. Wieje wiatr zimny. Może śniegiem sypnie. Artykuł o estońskim kinie wojennym. Estonia – mały, północny kraj z historią pełną pożarów i śnieżnych burz. I dziś żyje w cieniu pobliskiego Petersburga. Ten cień sprawia, żę jest prawdziwą Spartą Współczesnej Europy. To najbardziej zmilitaryzowane społeczeństwo wśród wszystkich społeczeństw krajów NATO. Przy tym lud to wolny. Gdy nasz rząd przymierza się by utrudnić obywatelom kupno muszkietów czarnoprochowych („dla ich dobra”), rząd w Tallinie rozdaje im karabinki automatyczne. W Estonii obywatel jest Obywatelem przez duże O. W Polsce ma mu starczać kolejne „+ coś tam” i „Sylwester z Jedynka”.

https://merytoryczny.pl/trzy-filmy-o-estonii/?fbclid=IwAR3B4gx5zDe1K5B_ufXbpQL8eUUhJGe2an2m9iTa54p9FZ9Gg2LktjbFXdo

****

Zastanawiacie się może co jest na „zdjęciu w tle”? To II spływ Wisłokiem. Lipiec 2006 roku. Początkiem wycieczki były Białobrzegi, portem końcowym Bajdy. Rok wcześniej, na o wiele większej tratwie, z trzyosobową załogą, dotarliśmy, aż do Dżezowej w Bramie Frysztackiej. Na szczęście zacumowaliśmy tuż przed największym progiem na rzece. O tym bystrzu nie wiedzieliśmy, a kamizelek oczywiście nie mieliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *