Dzisiejsze czasy


Prawdę mówiąc coraz ciężej mi się komentuje otaczającą rzeczywistość. Transgendery i trendsetery, weganie i frutarianie, incele i chady, anony i geki, gejowie, menedżerowie, tinderowcy i feszynrejdowcy. Nowe dziwaczne słowa, nowe technologie przypominające magię, a szczególnie nowe idee tak dziwaczne, że zapiera dech. Świat rozpada się j na drobne, ostre kawałki i nie można się w nim już przejrzeć by coś opowiedzieć potem w miarę rozsądnego. Nie wiadomo za bardzo co myśleć o tym wszystkim co tak pędzi i wiruje wokoło. Jak gnane wichrem jesienne liście, jak kurz wzbijany kopytami koni w stepie. Może i ten świat się ma skończyć niebawem? Może będzie jak mówił dziad, który zawędrował do Taplar – „Słońce wzejdzie na zachodzie a zajdzie na wschodzie, bociany bedo pływali, wilcy fruwali, chłop z chłopem spać będzie, baba z babom, Sodoma! Gomora! Kurestwo!” Choć przecież miał się już kończyć wiele, wiele razy. I trwa. I to też prawda. Więc może i jeszcze nie nastał Czas. Nie mniej ciężko opisywać świat dżenderu i tinderu. Namysłu trzeba nabrać. To i się namyślam obecnie.

A na fotce – tropy na śniegu. Przedwiośnie 2017 lub 2018 rok. Takie wczesne popołudnie, wczesne przedwiośnie. Wczesne przedwiośnie – piękna pora roku. Kiedy dni już dłuższe, w dzień kapie woda z sopli, a śnieg zsuwa się z łoskotem z dachów. Zaś noce jeszcze mroźne, gwiaździste. Poranki zaś lekko mgliste, zdobiące wszystko szronem, sadzią i czerwonym blaskiem wschodzącego słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *