Gdy opadnie kurz bitewny…


Kwarantanna mózgu nie do końca udana

Starałem się wczoraj jak najmniej myśleć o tym co się dzieje wokoło. Oglądałem i czytałem miłe rzeczy. Pantera mglista z wrocławskiego ZOO dostała mięsny tort na szóste urodziny. Para kruków żyła ze sobą spokojnie, aż pewnego dnia pan-kruk zderzył się z samochodem. Jego żona po tymz darzeniu, aż do jego śmierci przynosiła mu jedzenie. Królik zaopiekował się porzuconymi szczeniakami. O takie historie sobie czytałem i oglądałem. Mimo to wieczorem ciekawość pomieszana z niepokojem była silniejsza. Zaciekawił (i zaniepokoił) mnie problem mocno związany z pandemią, ale rzadko omawiany w mediach.

Gdy opadnie kurz batalii z SARS Cov2 trzeba będzie nie tylko przejść przez dołek ekonomiczny, ale i wrócić do normalnej polityki. Co nam może grozić, a co możemy zyskać? Wiele można zrobić już teraz. Ułatwić tranzyt mieszkańcom Krajów Bałtyckich wracającym do domu. Być aktywnym w koordynacji działań obronnych zarówno z krajami należącymi do UE, ale i takimi państwami jak Białoruś czy Ukraina.

Nad Dnieprem

Co się zmieni na wschód od Polski, gdy opadnie ów bitewny kurz? Mam nadzieję, że Ukraina to przetrwa. Białoruś to kraj choć zamordystyczny, ale stabilny. Liczę, że nawet po przewaleniu się pandemii nie da się pożreć Rosji. Natomiast stabilność Ukrainy jest bardzo krucha. Kraj ten ma już drugą katastrofę na wielką skalę w przeciągu dekady. Z pandemią koronawirusa ciężko radzą sobie o wiele bogatsze od Ukrainy państwa takie jak np. Hiszpania czy Włochy.

Jak wygląda sytuacja za Sanem i Bugiem? Całe mnóstwo ludzi pracuje bez żadnej umowy. Dla nich nie ma alternatywy. Korona może ich powalić na ziemię i zabić ich dziadków, ale nie stawienie się do pracy na dłużej niż tydzień to pewne widmo głodu. Takiego realnego, nie głodu-metafory obniżenia poziomu życia. Wrócić więc może zjawa braku chleba jaka wisiała nad Ukrainą w czasie postsowieckiego kataklizmu gospodarczego lat 90-tych XX wieku. Dodajmy do tego plątaninę wewnętrznych konfliktów. Masę ludzi uzbrojonych i obeznanych z wojną. Do tego bardzo często absolutnie naiwnych politycznie i podatnych na manipulację i/lub zdemoralizowanych. Do tej mieszanki dosypmy dwie garście intryg rosyjskich służb. Modlę się by obecny prezydent Ukrainy zdołał przeprowadzić kraj przez ten wiraż historii. Zelenski nie jest oczywiście ideałem, ale dla Polski (i Ukrainy) to najlepsza obecnie osoba do dzierżenia buławy hetmańskiej.

Liczę na MSZ

Mam nadzieję, że ludzie z MSZ zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Walka z Wuhańską Koroną to kryzys kompleksowy. Wyzwanie dla wszystkich ministerstw i agend rządowych. To jest wojna, która trzeba wygrać. Warto też pamiętać, że nasz odwieczny wróg Moskwa w sytuacjach chaosu i zagrożenia radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Czarne łabędzie przylatują i odlatują, a Rosja jest stała od czasów Iwana III Srogiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *