Hipotezy i praktyka


Kolejny wpis miał nie być poświęcony „koronie” i częściowo nie jest. Częściowo, bo jednak nie da się uniknąć tego tematu.

Teoretycznie mamy w Polsce ogromną przestrzeń dla partii o profilu konserwatywno-wolnorynkowym będącej przeciwwagą dla PiS-u. 50% ? Raczej nie, ale bez problemu taka siła polityczna mogła by (jak sądzę) zdobyć 20-30% głosów. Praktyka jest jednak inna. Prawica sensu stricte (PiS to nie jest partia prawicowa!) oraz wolnorynkowcy nie są jednak traktowani przez ogromną większość społeczeństwa poważnie.

Ostatnie wydarzenia pokazały, że słusznie. Czego to nie usłyszałem/przeczytałem ostatnio! Zamknięcie kościołów to „atak na wiarę”, „tchórzliwość Franciszka”. Przywołuje się przy tym przykład dawnych wieków kiedy „w czasie zarazy kościoły były pełne, ale ludzie byli wtedy inni”. Tak, byli inni. Nie wiedzieli, na przykład, tego co wiemy teraz o mechanizmie rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych. Zamykanie prywatnych kin to z kolei – „totalitaryzm„. Rezerwowanie niezbędnego sprzętu medycznego przez rząd – „głupota i zabieranie wolności!”. To, że lekarze specjalizujący się w walkach z epidemiami zalecają takie działania nie jest ważne. Ważna jest specyficznie pojmowana „wolność obywatelska”.

Ta swoboda za wszelką cenę to nawet nie anarchizm. Anarchia to (przynajmniej w teorii 😉 ) „Matka Porządku”. To „przywiązanie do tradycyjnych wartości” to nie jest konserwatyzm. Nawet konserwatyzm na poziomie muzułmańskim vide Arabia Saudyjska której władze pozamykały święte miasta islamu. W tym przypadku mamy mieszankę ciężkiej prawicowej tzw. szurii i skrajnie infantylnego a jednocześnie śmiertelnie groźnego egocentryzmu. Potworek to dziwny i straszny. I tak ludzie na to sobie patrzą i widzą lustrzane odbicie najbardziej radykalnych frakcji Partii Razem. Nic dziwnego, że Konfederacja i Razem mają elektoraty podobnej wielkości. Smutno na to patrzeć. Jest to w najwyższym stopniu szkodliwe. Dla Polski, dla jej obywatelek i obywateli, a nawet (sic!) dla PiS-u.

P.S.

Taka mała sugestia. Może przestańmy używać przez jakiś czas słów typu „zaraza”, „pomór” itd.

Po pierwsze i mniej poważnie. Dżumie, Czarnej Ospie czy Cholerze pewnie jest smutno , gdy sie je porównuje z Koronąwirusem z Wuhanu. To tak jak gdyby boss mafii na emeryturze usłyszał , że osiedlowy rzezimieszek jest teraz nazywany bossem.

Po drugie i na poważnie. Ciągle i wszędzie słyszę/czytam „zaraza”. Wbija się to w głowę i nakręca atawistyczne, instynktowne lęki. I rośnie paranoia, która na pewno nie służy zwalczaniu zagrożenia Covidem-19.

Słowa mają znaczenie. Wszyscy mówią o makaronie i faktycznie wczoraj cały makaron w lokalnej biedrze wykupiony. I pewnie jest tak w całym kraju. Ale konserw zostało całkiem sporo. Czemu? Ano bo jeszcze nie poszło w internet hasło „konserwy! trzeba wykupić konserwy!”. Ja się boję co będzie jak po internetach rozejdzie się hasło „lewoskrętna witamina C!”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *