Keep Calm & Carry on
Kontynuuj
Keep Calm and Carry On mawiali Brytyjczycy podczas wojen światowych. Co oznacza, mniej więcej, „zachowaj spokój i kontynuuj realizację powierzonych ci obowiązków”. I to jest najlepsza możliwa rada. Nie panikować. Dżuma to nie jest. Panika niczemu dobremu nie służy. Równie złe jest bagatelizowanie. Włosi podeszli do tematu z południową nonszalancją – „trochę kicham, ale co tam pójdę do klubu potańcować skoro niespodziewany urlop dostałem”. No i teraz mają. Dżuma to nie jest, ale w szpitalach robi się już selekcję ludzi. Na tych którym się poda respirator i tych, którzy musza się bez niego obyć. Cholera to nie jest, ale lekarze i pielęgniarki zasypiają na stojąco ze zmęczenia. Czarna Ospa to nie jest, ale straty finansowe już są liczone w miliardach dolarów. Tak jest we Włoszech. Tak może być i u nas.
Jeśli nie chcemy tego samego to opóźniajmy wybuch jak długo jak się tylko da. Pewnie już to słyszeliście, ale zawsze warto przypomnieć raz jeszcze. Im mniej kontaktów tym lepiej. Zachować spokój. Nie wyjeżdżać ze sklepów z 4 wózkami zakupów. Przestrzegać oficjalnych zaleceń lekarzy zamiast czerpać wiedzę z memów i wirali. Doktorzy się znają najlepiej na tym co trzeba robić w tej sytuacji. Słuchać komunikatów i apeli władz. Tylko tyle i aż tyle.
Pozytywną stroną obecnej sytuacji jest możliwość sprawdzenia wydolności państwa w sytuacji kryzysowej. Być może trudniejszej niż ta sprzed dziesięciu lat kiedy mieliśmy katastrofę rządowego samolotu, a zaraz potem wielka powódź. Niecały rok temu pisałem o potrzebie posiadania sprawnego systemu Obrony Cywilnej https://chutornik.pl/2019/06/slowo-na-niedziele-ogniowa-proba/ Mamy więc sprawdzian. Dużo szybciej niż się ktokolwiek spodziewał, no może poza Wujkiem Foliarzem z legendarnej pastyhttps://www.youtube.com/watch?v=NECQUnfRTfo
Smutno patrzeć
Niestety „góra” naszego społeczeństwa często nie zachowuje się tak jak powinna. Marszałek Grodzki, z zawodu lekarz (sic!), jedzie na urlop do Italii w której akurat sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli. Gdyby był to szef działu sprzedaży w firmie Johnson & Janusz, albo starosta powiatu Łekołeły to można mu to wybaczyć. Nie jest to jednak ktoś z ósmego rzędu tylko z pierwszego. W dodatku lekarz.
Jako symetrysta muszę napisać o drugiej stronie. Jak czytam słucham poniektórych „znanych i lubianych” prawicowych dziennikarzy to załamuje ręce. „A to taka zwykła grypka”, „A w średniowieczu jak była zaraza to tym bardziej ludzie chodzili do kościoła” i w ten deseń. Nie jest to zwykła grypa, a Jezus mawiał „nie wystawiaj Pana Boga swego na próbę”.
A w cieniu pandemii
Dzieją się rzeczy równie niepokojące. Na rynkach finansowych, w przemyśle wydobycia ropy naftowej, na pograniczu turecko-greckim, froncie syryjskim i w Iraku. Jest zamęt i nie wiadomo co z tego wyjdzie. Być może będzie bardzo źle, a być może będzie to krótki paroksyzm. Wiadomo tylko, że i bez Korony z Wuhanu świat wszedł w ostatniej dekadzie w epokę przemian. A przemiany to chaos.
I to by było na tyle co mam do powiedzenia na ten temat. Następny wpis będzie o czymś zupełnie innym. Nie ma co się zbytnio nakręcać. Keep Calm & Carry On.
P.S
Tak jeszcze ws. zamykania kościołów. Najgłośniej krzyczą na ten temat ci co omijają go szerokim łukiem. Zastanawiam się czy chodzi im bardziej o zdrowie starych ludzi (w większości reakcyjnych moherów) czy o zamykanie świątyń? Oczywiście walką powinni dowodzi lekarze – specjaliści od morowego powietrza. Jeśli zalecą zamknięcie to powinno się zamknąć. Warto jednak zauważyć, że ludzie na dyskotekach są koło siebie równie blisko jak podczas nabożeństwa.