Dalla Russia con amore
Wielu analityków i publicystów latami zapowiadało rozpad Rosji. Gdy ceny surowców eksportowanych przez ten kraj zaczęły lecieć w dół miała się ona rozpaść. Gdy spadły na nią „krymskie” sankcje to reżim kremlowski miał zostać obalony przez „rosyjski majdan„. Nic takiego się nie stało. Co więcej Federacja Rosyjska stała się od 2015 roku głównym rozgrywającym w wojnie syryjskiej. Przy okazji ćwicząc swoją armię zreformowaną przez ministra Szojgu i generał Gierasimowa. Rosyjscy najemnicy i rosyjski sprzęt pojawiają się w innych krajach ogarniętych chaosem. Od Wenezueli po Libię. Wojownicy stali się jednym z głównych towarów eksportowych państwa Putina.
Dziś jesteśmy świadkami de facto interwencji wojskowej we Włoszech. Już nie, gdzieś na Ukrainie czy innej Libii tylko w kraju należącym do UE i NATO. Jest to oczywiście interwencja bardzo specyficzna. Kilkanaście rosyjskich wojskowych samolotów wylądowało na włoskich lotniskach. W nich – sprzęt i specjaliści. Oczywiście specjaliści w mundurach. Oficerowie – spece od walki z epidemiami i broni biologicznej. Śmiano się z Rosji. Mówiono, że to kolos na glinianych nogach. Podkreślano niskie PKB, zacofanie. Niby tak, ale tak jest ” w normalności„. Dziś „ktoś wyłączył prąd„. Nie ma normalnej gospodarki jest gospodarka wojenna. Jest kompleksowy kryzys. Z tysiącami ofiar, z milionami zrujnowanych, z niepewnością jutra. W tych warunkach drugorzędne jest PKB, pierwszorzędna sprawność rządzenia. Unia Europejska jakoś ostatnio znikła, rozmyła się. Pochowali się gdzieś komisarze i europosłowie. Może w jakiś bunkrze debatują nad treścią „ostrej dyrektywy wzywającej koronawirusa do opuszczenia terytorium UE„? Może, na pewno wiadomo, że Włochy zostały same. Nic dziwnego, że biorą pomoc skąd się da. Nie zdziwcie się też jeśli za tydzień rosyjskie samoloty będą lądować w Madrycie. Lewicowy rząd sprowadził doradców z Moskwy w 1936 sprowadzi i w 2020.
Oczywiście nie ma nic za darmo. Przysługa za przysługę. Nie zdziwcie się jeśli za parę miesięcy Rzym i Madryt uznają niepodległość Abchazji, Osetii Południowej, Naddniestrza, Górskiego Karabachu, Ługandonu oraz aneksję Krymu. Nie zdziwcie się jeśli po tym UE się rozleci, a nawet NATO zacznie sypać. I nie zdziwcie jeśli za jakiś czas na lotnisku w Paryżu wylądują wojskowe samoloty z „wagnerowcami” i „kadyrowcami” na pokładzie. Białoruś, pół Ukrainy i Państwa Bałtyckie „będą miały zaszczyt zostać pełnoprawnymi częściami składowymi Federacji Rosyjskiej”. A Polska? Po przegranej wojnie podpisze taki pokój, że za sto lat go spłacimy. I wiecie co? Nie będzie można mieć do Putina pretensji o to. To jak mieć pretensje do tygrysa czy wilka, że zabijają jelenie i sarenki. Można mieć pretensje do komisarzy z Brukseli. Małych, nieudolnych, bojaźliwych ludzi, którzy nie potrafili stanąć na wysokości historycznego zadania.
Na fotce – Ił-76. Źródło ilustracji – Wikipedia.