Jak tak popatrzę w lustro…
Jeśli ktoś nie lubi niemiłych słów to niech nie czyta. To takie ostrzeżenie.
Koronakryzys trwa już jakiś prawie dwa miesiące. Jakie są moje wrażenia po tych kilku tygodniach obserwowania Polski? Mam, nieodparte a bezlitosne, wrażenie że Polacy ( i Polki) to gromada prawicowych szurów, lewackich radykałów, malkontentów niezadowolonych ze wszystkiego, ekspertów od wszystkiego, histeryków, niewiedzących czego chcą – nigdy nie wiedzących, zwolenników liberum veto i ludzi słabych psychicznie. A jedyne co ich łączy to nienawiść do służb mundurowych swojego kraju i TEGO KACZYŃSKIEGO.
Wojny domowej w Tymkraju nie będzie jednak. Polacy i Polki są mocni do lżenia się na fejsbuku, do dawania sobie banów i rytualnego „wyrzucania ze znajomych”, ale żeby coś poważniej ryzykować? No nie. Choć w swoim mniemaniu jak napiszą na fejsbuku „Kaczor ch…” czy dokleją do fotki profilowej „#PiekłoKobiet” to tak jakby brali/brały udział w partyzanckiej walce, strzelali do wrogów i wysadzali pociągi.
A tzw. obóz rządzący? „Nie najgorzej, ale też bez szału”. Tylko czego się spodziewać po rządzie, który musi rządzić takim infantylnym ludem? Może rozbiór jest jakimś rozwiązaniem ( https://chutornik.pl/2020/04/polska-razy-trzy-plus-dodatki/ ) ?
To wszystko widzę, jak popatrzę w lustro. Bo przecież też jestem Polakiem, jestem obywatelem Rzeczpospolitej. Smutno mi jak patrzę w to zwierciadło, bo widzę tam słabość, porażkę i dziadostwo.
Na fotce – nalewka Mocny Byk. Jak o Polsce myślę, to mam ochotę wypić ją „na hejnał” i wyjść na słoneczko. Położyć się na trawie.Tylko dziś zimno.