Na koniu wronym


Na wronym koniu jedzie przez karty Apokalipsy Św. Jana jeździec imieniem Głód. Głód obok pożaru, zarazy i wojny pojawia się też w Suplikacjach. Towarzyszył nam „od zawsze”. Choć w ostatnich dziesięcioleciach oddalił się jakoś, Gdzieś do Afganistanów, Somaliów, Północnych Korei i innych Kongów. Nie oznacza to, że nie może wrócić. W końcu morowe powietrze wróciło, ma się całkiem dobrze i tylko ogromnym wysiłkiem powstrzymujemy je przed rozszaleniem się na dobre.

Przyczyny klęsk głodu są różne. Przeważnie złożone. Przyjrzyjmy się więc paru klęskom głodowym jakie dotknęły Europę w przeciągu ostatnich dwóch stuleci.

Gdy nieurodzaj na ziemnioki

Irlandia miała pecha geograficznego podobnego do Polski leżącej niedaleko Rosji. Niedaleko Zielonej Wyspy jest wyspa Brytania, a na niej powstało państwo nazwane Anglią. W XII wieku rozpoczął się angielski podbój. Trwał on długo, ale władza Anglików była coraz silniejsza. Wybuchały powstania. Najdłuższe trwało w latach 1641-1653. Ich klęski kończyły się konfiskatami ziemi. Lud Iriszów posiadał jej coraz mniej. W XIX wieku większość ziemi na Zielonej Wyspie należała do angielskich landlordów. Jednocześnie liczba Irlandczyków rosła. Na wydzierżawionych od angielskich magnatów poletkach uprawiali niezwykłą roślinę pochodzącą z Ameryki – kartofla. Ziemniak to warzywo pożywne i wydajne. Żadne inne daje tylu kalorii z hektara. Ziemniak sprawił, że od XVIII wieku kiedy ta uprawa się upowszechniła liczba mieszkańców Europy systematycznie się zwiększała. W Irlandii, na małych poletkach uprawiano głównie tą roślinę, a przeciętny Irlandczyk żywił się niemal wyłącznie nim. Warzywo wydawało się „Darem Boga”. Aż do roku 1845. Wtedy ziemniaki nie urodziły. Na Europę spadła zaraza ziemniaczana wywołana Phytophthora infestans . To taki jakby grzyb, jakby po ta grupa zwie się lęgniowcami. W każdym razie zaraza owa wyniszczyła cześć zbiorów. W następnym roku większość. Irlandczycy zaczęli masowo umierać z głodu. Jedzono co wpadło w ręce. Zioła i Trawę, korę z drzew, koty i psy, szczury i myszy. Pojawiały się przypadki kanibalizmu. Często było tak, że żywi leżeli w izbie obok rozkładających się bliskich. Nie mieli sił by wstać i ich pochować. Na osłabione ciała rzuciły się zarazy ludzkie – czerwonka, tyfus czy cholera. W ciągu kilku lat w liczącym osiem milionów kraju wymarło 1,5 miliona, a kolejny milion uciekł do USA. Statki z Irlandzkimi uchodźcami zwano „pływającymi trumnami„. Niektórzy działacze niepodległościowi myśleli o powstaniu, ale poza incydentami nie doszło do większych buntów. Ludzie nie mieli siły na walkę, myśleli o tym jak przetrwać. Cały naród irlandzki stał się ludem żebraków i nędzarzy.

Co zrobiła w tej sytuacji Wielka Brytania? Pomagała niewiele. Do tego projekty pomocowe często były bezsensowne. Na przykład Irlandczykom zaproponowano deal pt. „jako że jest wolny rynek i nie ma nic darmo to damy wam jeść, ale będziecie budować drogi„. Owe drogi budowano często „po radziecku” – bez żadnego sensu. Jak mawiają Irisze wiele z nich przebiegało „z bezludzia na wygwizdów”. Praca ta była ciężka, często wykonywana w wichrze, śniegu i deszczu. Kalorie otrzymane w stołówkach „nie zwracały” tych utraconych przy robocie. O wiele bardziej skuteczne byłoby rozdawanie zboża rosnącego na irlandzkich polach należących do angielskich właścicieli. Zboże akurat rosło w latach głodu ziemniaczanego całkiem nieźle. Z portów Irlandii wypływały do Anglii statki pełne pszenicy, jęczmienia i żyta. Można było też zrezygnować z pobierania czynszów by ludzie mieli trochę pieniędzy na kupno chleba. Niektórzy właściciele ziemscy tak robili. Rozdawali zboże, opłacali bilet na statek do Nowego Jorku, nie pobierali „renty”. Potem często ceną za dobre serce było bankructwo i licytacja. Tak działa wolny rynek w wersji hard.

Do dziś Wielki Głód jest uważany przez Irlandczyków za ludobójstwo. Ludobójstwo przez zaniechanie pomocy. Zresztą nie pierwsze ludobójstwo. Już wcześniej katoliccy i celtyccy Irlandczycy padali ofiarą masowych zbrodni anglosaskich protestantów. Na przykład podczas pacyfikacji wielkiego powstania w XVII wieku angielski bohater narodowy Cromwell deportował na amerykańskie plantacje oraz eksterminował ogniem, mieczem, ale też głodem. Szacuje się, że podczas powstania z lat 1641-1653 zginęło od 1/5 do 1/2 ludności Zielonej Wyspy. W połowie wieku XIX nie było celowego głodzenia, ale była potworna obojętność. Pomóc można było, ale nie robiono tego prawie wcale. Anglicy mają inna interpretację. Kładą nacisk na naturalne przyczyny plagi ziemniaczanej. Wszak rząd Zjednoczonego Królestwa nie zabierał irlandzkim chłopom pożywienia tak jak np. sowiecki chłopom ukraińskim w 1932 roku. Zaraza na ziemniaki była klęską naturalną. Nikt celowo nie zakażał irlandzkich pól kartoflanych. Warto też wiedzieć, że owa zaraza ziemniaczana pustoszyła nie tylko Irlandię. Głodowała Europa, a tam gdzie podstawą pożywienia był ziemniak (na przykład w austriackim zaborze czyli Galicji – https://chutornik.pl/2020/03/galicyjska-nedza/ ) tam głodowano najbardziej. Kto ma rację? Trudno powiedzieć, ale pewne jest, że Irlandia ( licząc bez Ulsteru) do dziś ma mniejsze zaludnienie niż w 1845 i, że nigdzie śmierć głodowa nie zebrała takiego żniwa.

Inną masową klęską głodową w XIX wiecznej Europie był Wielki Głód w Finlandii. Tu przyczyną było wyjątkowo deszczowe lato. Wygniły ziemniaki, kapusta itp. Deszczowa była również jesień – zasiewy zbóż ozimych były mocno utrudnione. Zima była wyjątkowo długa i ostra – trwała niema do czerwca, a już we wrześniu chwycił mróz. Finowie marli masowo, zginęło ok. 15 % populacji. Nie obwiniano za to jednak Rosji, której Finlandia była wówczas częścią lecz traktowano głód raczej jako tzw. „dopust boży”. Głodowała wszakże także Szwecja choć tam przecież nie rządził car. Ostatnią klęską głodu w Europie, taką nie związaną z wojną, była klęska, która dotknęła południe europejskiej części Imperium w latach 1891-1892. Przyczyną była letnia susza i mroźna a bezśnieżna zima. Zmarło wtedy kilkaset tysięcy ludzi.

Gdy panuje bolszewizm

Nie tylko nadmierne deszcze sprzyjają braku pożywienia. Sprzyja mu też jego brak. Na Ukrainie i w Mołdawii lata 1946/1947 były wyjątkowo suche. Jednocześnie krainy te były wyniszczone wojną, a kołchozowe rolnictwo niewydolne. Nie przeszkadzało to Stalinowi by zażądać „odpowiedniej” jego zdaniem liczby zboża na eksport. W efekcie w samej Mołdawii Radzieckiej wymarło ok. 250 000 ludzi. Na Ukrainie było to już trzeci z rzędu „komunistyczny głód”. Ukraina głodowała też podczas niemieckiej okupacji – wtedy najbardziej ucierpieli mieszkańcy dużych miast takich jak Kijów i Charków. Piaty raz raz ten kraj stanął nad głodową przepaścią w wyniku… upadku komunizmu i odzyskanie niepodległości. Recesja i hiperinflacja lat 90 -tych XX wieku doprowadził do powszechnej nędzy i niedożywienia . Szczególnie dotkliwie dotknęło to mieszkańców miast. Jak będzie w latach 20-tych XXI wieku? Mam nadzieję, że ten biedny kraj przetrwa drugi potężny cios jak nań spada w przeciągu kilku lat.

Inny „czerwony głód” wydarzył się w Europie całkiem niedawno. W Rumuni w latach 80-tych XX wieku. Jeśli Polska Ludowa pod rządami generałów była krajem bidy z nyndzą oraz zamordyzmu to Rumunia schyłków rządów Ceaucescu była o wiele gorsza. Przypominała Koreę Północną. Powszechne niedożywienie, nieustanne przerwy w dostawach prądu i ogrzewania, na wsi przestały jeździć auta osobowe. Skokowo wzrosła śmiertelność najsłabszych – noworodków, starców, chorych. Wszystko dlatego, że „Geniusz Karpat” wymyślił sobie w 1982 roku, że Rumunia spłaci zagraniczne długi. Co ciekawe, z tego co się orientuję, owe zadłużenie spłacono co było ewenementem na skalę światową. Przy okazji zniszczono całkowicie gospodarkę. Ile osób zmarło w wyniku tej polityki? Nie znam szacunków, ale podejrzewam, że co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Można się pocieszać tym, że „Dunaj Myśli” został ukarany za swoje wyczyny tak jak powinien – karą śmierci. Inna sprawa, że egzekucje nakazali jego niedawni koledzy partyjni.

Gdy toczy się wojna

Głód towarzyszył tez wojnom prowadzonym przez te dwa stulecia w Europie. Czasem były to po prostu niedobory. Wprowadzano kartki żywnościowe, jedzono mniej mięsa. Wymyślano erzacki czyli produkty zastępcze. Na przykład kawa zbożowa i margaryna. To wymysł niemiecki. W wyniku blokady morskiej w Niemczech i Austro-Węgier zaczęły się już w 1915 roku niedobory żywności. Z czasem niedobory zmieniły się w regularne głodowanie ludności cywilnej. Zaczęli umierać najsłabsi. Władze nakazały uczonym znajdywać „zastępcze” produkty i „zwiększać wydajność” jedzenia. To właśnie I wojna światowa była początkiem masowej „chemizacji” żywności.

Miejscami umierano z głodu, czasem masowo jak na przykład w okupowanych przez Niemców Atenach czy Kijowie zimą 1941/1942 czy podczas wojny domowej w Imperium Rosyjskim – 1917-1921 . Czasem głód przybierał rozmiary absolutnej zagłady jak w oblężonym Leningradzie podczas tej samej zimy 1941/1942. Osobną kwestią jest głód podczas deportacji, w łagrach, kacetach, gettach i obozach jenieckich. Ostatnie wojenne głodowanie w Europie na większą skalę miało w latach 1992-1995 w oblężonych miastach i obozach uchodźców Bośni i Hercegowiny. Gdyby nie konwoje humanitarne i zrzuty ofiar było by znacznie więcej. Nie docierała ona jednak do „obozów jenieckich i internowania” – tam żniwo głodu było największe.

Czy wróci?

Kiedyś na pewno. Oby nie w najbliższym czasie. Z pewnością jednak zbiedniejemy po przejściu pandemii. Zawsze należy szukać pozytywów w negatywie. Przeważnie coś się znajdzie. Obecna sytuacja może nam uświadomić jak krucha jest nowoczesna gospodarka. A jak się rozumie to można się przygotować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *