Może by zostać Tatarem?


Soundtrack pod felietonik: https://www.youtube.com/watch?v=AoISthBGyak

Życie polityczne w Polsce przypomina burdę pijanej szlachty na sejmiku. Jest to tak męczące, że nawet pisać czy gadać o tym się odechciało. Nie sprzyja to spoistości państwa, ale jest kryzys jeszcze gorszy. Kryzys który rozbija spoistość wspólnoty kulturowej Polaków. Kryzys Kościoła katolickiego. Można być dobrym Polakiem, a tym bardziej obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej, nie będąc katolikiem, ani nawet chrześcijaninem. Dobry Polak może być muzułmaninem, rodzimowiercą wyznawać judaizm albo rastafarianizm w końcu wierzyć np. w sztukę i naukę. Nie umniejszając Polakom-niekatolikom kulturowa wspólnota Polaków została (podobnie jak np. u Irlandczyków) zbudowana w powiązaniu z katolicyzmem obrządku łacińskiego. Istniała, moim zdaniem, pra-Polska pogańska. Polska plemienna, na poły mitologiczna, dzika i pociągająca. Polska właściwa zaczęła się jednak w kwietniu 966 roku. Różnie te relacje między „czarnymi” a „ludem” wyglądały przez te niemal 11 stuleci. Polska jest związana z katolicyzmem nierozerwalnie. Tak jak Tybet z buddyzmem i religią Bon. Tak jak islam z byciem Pasztunem. Tak jak anglikanizm z Anglią. Dziś erozja polskiego katolicyzmu jest tak duża, że sytuacja zaczyna przypominać Irlandię. Zresztą z podobnych przyczyn. Episkopat, albo zacznie działać „w temacie” z pasterską surowością, z żelazną palicą w ręku, albo… Będzie jak w Irlandii. Oczywiście pozoruje się działania w tej kwestii. Może i coś tam robi. Miejscami (np. w diecezji płockiej) troche więcej. Nie zmienia to ogólnego obrazu pt. „biskupi w imię chorej solidarności i patologicznego pseudomiłosierdzia kryją zboczeńców”. Nie tłumaczy tego fakt, że „nie tylko kler”. Nie tylko. Jednak pijany/nacpany aktor czy drwal uprawiający seks z odurzoną/odurzonym 14 latką/latkiem to co innego niż robiący to samo ksiądz. Ksiądz – Żołnierz Chrystusa. Ksiądz – pasterz stada. Ksiądz – duchowy przewodnik. Ksiądz – nauczyciel. Ksiądz – lider lokalnej społeczności. Kryzys polskiego katolicyzmu to nie tylko kwestia skandali pedofilskich. Choć to najcięższy kaliber. Leśne dziadki (trudno inaczej nazwać naszych biskupów patrząc na ich mentalność i metryki) tkwią w epoce Wyszyńskiego i Wojtyły. Wyszyński zmarł w 1981, Jan Paweł II w 2005. Świat się zmienił od tego czasu. Polska zmieniła. Wypadało by zmienić i kościół w Polsce. Nie mówię tu o zmianie doktryny, „unowocześnianiu”. To krytyka tego kiczowatego skansenu jakim jest polskie życie kościelne. Jeśli to ma być religia dla starych babć to ona zniknie. Pozostaną tylko jej ślady w kulturze. Tak jak zostały ślady po Swarożycu, Mokoszy i Perunie. Jak to zrobić, jak zamienić ten skansen w coś żywego i świeżego? Wiem tylko jak nie robić. Zakonnica na rolkach ani show charyzmatyków nie pomogą. Z prostego powodu, bo same są kiczowate.

Smutne to wszystko. Dobrze, że jest choć na świecie dobra kawa. Ta akurat zaparzona na sposób turecki. Dobra kawa, dobra herbata, dobry haszysz, a po śmierci liczne dziewice i rajskie wino. Wódka to nie wino. Zresztą w nocy Allah śpi. I jeszcze można tańczyć zikr. Może by tak zostać Polskim Tatarynem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *