Dwa narody, jedna ziemia cz.1


Miałem dokończyć opowieść o serbskim tygrysie (https://chutornik.pl/2020/09/poczet-ali-babow-cz-1/), ale musi ona poczekać do ok. 5-10 października. W tym tygodniu będzie o historii, która się nie tylko nie skończyła, ale i w ostatnich dniach rozpaliła w wojenny fajerwerk. . Historię konfliktu między Ormianami a Azerami. Miejmy nadzieję, że ów fajerwerk skończy się jak w 2016 roku. Kilkoma dniami starć.

Dziś napięcie wydaje się być jeszcze większe niż przed czterema laty. W obu krajach ogłoszono moblizację ( w Armenii powszechną) i wprowadzono stan wojenny. Graniczne starcia są coraz ostrzejsze. Walczy ze sobą piechota, ale w ruch idą też czołgi, śmigłowce, artyleria, „katiusze”,samoloty i drony-kamikadze.

Oba kraje mimo, że są malutkie (łącznie zajmują terytorium wielkości Bułgarii) to latami zbroiły się na potęgę. Kupując broń w Rosji, Chinach, RPA, Izraelu, Turcji i na Białorusi, a także produkując własny oręż. Armia Ormian liczy prawie 50 000 żołnierzy. Gdyby przyrównać Armenię do polski nasze Wojsko musiało by liczyć w tym momencie ponad pół miliona „bagnetów”. A i to nie wszystko – Erewań ogłosił powszechną mobilizację rezerwistów. Jeśli chodzi o sprzęt Ormianie mają nieco ponad 300 czołgów i podobną liczbę transporterów. Kilkadziesiąt samolotów i śmigłowców nie licząc róznego rodzaju dronów. Zbroi się też wojsko… o tym za chwilę. Ta armia sprzymierzona z Armenią kolejne 20 000 żołnierzy czynnej służby, kilkaset czołgów i pojazdów bojowych, dwanaście samolotów i helikopterów.

Azerzy dysponują prawie 70 000 wojaków plus ok. 300 000 rezerwistów. Dodatkowo Turcy niedawno „podesłali” Azerom od kikuset do kilku tysięcy „bezrobotnych”, a doświadczonych bojowników. Cenny prezent prosto z Syrii. Pięść pancerną stanowi 380 czołgów i prawie 600 transporterów. 140 załogowych samolotów i śmigłowców wspiera armię z nieba. Ponadto na Morzu Kaspijskim pływają okręty azerskiej Marynarki Wojennej. Obie strony mają rozbudowane siły artyleryjskie, rakietowe i przeciwlotnicze.

Czemu obie nacje tak się zbroiły, skąd ostatnie starcia? Zacznijmy opowieść o aktualnych wydarzeniach na Południowym Kaukazie od… starożytności

Dwa narody

Ormianie to lud bardzo stary. Są indoeuropejczykami podobnie jak Polacy, Persowie czy Francuzi. Mają swój własny, bardzo stary kościół. Część przyjęła unię z papieżem. Jeszcze inni są ateistami lub agnostykami jednak przeważnie szanują chrześcijańską tradycję. Według szacunków Ormian jest na świecie około 11 milionów. Z czego mniej niż 3 miliony zamieszkuje samą Armenię. Największe diaspory zamieszkują Rosję, USA, Francję i Iran. Sporo ich też w Gruzji, Syrii, Libanie czy na Ukrainie. W Polsce mamy ich kilkadziesiąt tysięcy. Plus wiele osób o ormiańskich korzeniach. To pamiątka po imigracji z dawnych wieków.

Kiedyś, za króla Tigranesa Wielkiego, na przełomie II i I wieku przed Chrystusem Armenia rozciągała się od Morza Kaspijskiego po Śródziemne. Była też pierwszym krajem na świecie, który przyjął chrzest. Nauki Chrystusa przyjęli w 301 roku naszej ery. To było jednak dawno, dawno temu. Historię mieli burzliwą. Czasami się im wiodło, ale przeważnie mieli pod górę. Przez znaczną swojej historii żyli pod czyjąś władzą. W ostatnich stuleciach była to władza turecka i perska.W XIX wieku pojawiło się na ich ziemiach wojsko trzeciego imperium – rosyjskie. Rosjanie pobili w serii wojen armie sułtana i irańskiego szahinszaha. Zajęli dziejszą Armenię i część obecnej wschodniej Turcji. Większość Ormian pozostała jednak pod panowaniem sułtańskim w tzw. Armenii Zachodniej lub żyła w diasporze rozrzuconej szeroko po świecie.

Z stolicy dziejszej Armenii widać świętą górę tego narodu – Ararat. Widać, ale nie można tam dojechać. Ararat leży bowiem w Turcji. Relacje ormiańsko-tureckie były przez wieki różne. Bywało lepiej i bywało gorzej. Czasem bardzo źle. W latach Wielkiej Wojny wojskowa junta, która de facto rządziła wtedy w Imperium Osmańskim, nakazała wyrźnięcie Ormian, Greków i Asyryjczyków. W 1915 roku większość przedstawicieli tych grup etniczno-religijnych mieszkających na terenach Turcji zostało unicestwionych. Mężczyzn mordowano na miejscu. Za pomocą broni palnej, białej czy rolniczych narzędzi. Zaganiano ich też do budynków, które podpalano. Topiono w rzekach i strącano z urwisk. Czasem zabijano krzyżując lub nabijając na pale. Kobiety porywano w jasyr, albo po zgwałceniu pędzono razem z dziecmi i starcami na Pustynię Syryjską. Na wytracenie. Dorzynanie trwało, aż do 1923 roku. Przetrwali nieliczni. Ci co sformowali oddziały samoobrony i dotrwali francuskiej, albo rosyjskiej odsieczy. Ci co ukryli się w górach lub u muzułmańskich sąsiadów o dobrych i odważnych sercach. Ludobójstwo to największa ormiańska trauma. Trauma i źródło nienawiści do Turków. Podobnie jak wielu Serbów uważa (znikąd się to nie wzieło) Boszniaków za Turków tak Ormianie nazywają Turkami Azerów.

Azerowie to z kolei lud turecki. Stąd dla Ormian to po rpostu „Turcy” a wdawnej polszczyźnie czy rosyjskim nazywano ich po rpostu „Tatarami Kaukaskimi„. Większość Azerów mieszka w Iranie. Nie do końca wiadomo ilu ich tam jest. Jedni twierdzą, że 12 milionów. Inni szacują, że aż 25 milionów. Nieco ponad 8 milionów mieszka w Azerbejdżanie – ich niepodległym kraju. Także i wielu Azerów mieszka w diapsorze. Najczesciej w krajach dawnego ZSRR. Prawie wszyscy są muzułmanami, choć co ciekawe ogromna większość jest szyitami. Tak jak Persowie. Przodkowie dziejszych Azerów przybyli na tereny obecnie przez siebie zamieszkiwanie we wczesnym średniowieczu. Podobnie jak np. Wegrzy czy Bułgarzy pomieszali się z miejscowymi ludami. W tym przypadku kaukaskimi i irańskimi. Dziejszy Azerbejdżan jest położony na ziemiach odbitych ówczesnemu Iranowi na początku XIX wieku przez armię carską. Potem, po rewolucji z 1917 roku powstał niepodległy Azerbejdżan. Podobnie jak niepodległa Armenia i Gruzja został podbity przez Armię Czerwoną. Związek Radziecki zamroził etniczne konflikty i „zaczarował” rzeczywistość. Wszystkie narody Sojuza miały żyć w braterstwie, jedności i przyjaźni tworząc „Naród Sowiecki„. Naród kierowany po ojcowsku przez „kierowniczy” naród rosyjski i partię komunistyczną. Upadek Związku spowodował odmrożenie etnicznych waśni. Dziś, jesienią 2020 roku dwa postradzieckie kraje i dwa narody stanęły na granicy wojny. Drugiej wielkiej wojny. Pierwsza skończyła się w 1994 roku. O co poszło wtedy i o co idzie dzisiaj – o tym poniżej.

Kraj który jest i go nie ma

We wschodniej cześci Azerbejdżanu leży Górski Karabach zwany też z ormiańska Arcachem. Formalnie bo de facto jest niepodległym krajem ściśle związanym z Armenią. Państewko to liczy sobie ok. 11,5 tys. km2. Z czego ok.4,4 tys, km 2 to Karabach właściwy. Reszta to bezludna zona tzw. strefa bezpieczeństwa. Kraina wypalonych miasteczek i pól minowych. Łączy ona Karabach z Armenią i częściowo oddziela go od Azerbejdżanu. Liczba ludności też nie imponuje. Karabach ma mniej obywateli niż miasto Rzeszów. Kiedyś mieszkało tu o wiele więcej ludzi, ale w czasie wojny z Azerami tych ostatnich brutalnie wygnano. Ich miasteczka i wioski spalono. Pozostali tylko Ormianie i małe mniejszości – Kurdowie, Asyryjczycy, Grecy.

Nikt, nawet Armienia, nie uznały oficjalnie jego istnienia. Z punktu widzenia międzynarodowych praw i obyczajów jest bytem równie realnym jak Ługańska Republika Ludowa czy Południowa Osetia. Formalności formalnościami, a życie życiem. Odbywają się tam demokratyczne wybory (sic!), działają urzędy, komisariaty, domy kultury i poczta. Ma oczywiscie swoje wojsko. Bardzo liczne, bitne i nieźle uzbrojone. Politycy z tego państewka weszli na trwałe do armeńskiego życia politycznego. Często zajmując ważne funkcje państwowe. Karabach więc żyje jako państwo wbrew międzynarodowym ustaleniom.

Jesli chodzi o geografię to cześć kraiku zajmują, jak sama nazwa wskazuje, wysokie góry. Konretnie pasma Małego Kaukazu. Jedni geografowie zaliczają go do Kaukazu inni uważają za jakby krawędź Wyżyny a jakże! Armeńskiej. Drugą część stanowią rozległe, stepowe płaksowyże. Po wysiedleniach gęstość zaludnienia wynosi zaledwie 13 osób na jeden kwadratowy kilometr.

Porachunki

Do pierwszych wzajemnych walk i pogromów ormiańsko-azerskich doszło w 1905 roku. Przez Imperium Rosyjskie przetaczała się rewolucja. W rewolucyjnym chaosie zaczęły się i nacjonalistyczne fermenty. Potem sytuacja się uspokoiła. Do kolejnej rewolucji. W chaosie wojny domowej doszło do kolejnych rzezi. Masakrę Ormian dokonaną przez wojska tureckie i miejscowych „Tatarów” opisał Żeromski w przedwiośniu. Z zamętu wojny domowej zwycięsko wyszli bolszewicy. Po zwycięstwie nad białogwardzistami i klęsce w wojnie z Polską zajęli się mniejszymi podobojami. Pokonali i anektowali młode zakaukaskie republiki – Gruzję, Armenię i Azerbejdżan. Karabach został przyznany Azerom, jednak jako okręg autonomiczny. Teoretycznie Ormianie mieli się tam demokratycznie rządzić. Faktycznie i tak rządziła partia komunistyczna. Choć i owszem składająca się tam głównie z miejscowych rodaków króla Tigranesa. Z kolei między Turcją a Armeńską SRR istniał Nichczewan – autonomia należąca administracyjnie do Azerbejdżańskiej SRR.

Wybuch wojny

W połowie lat 80-tych XX wieku Związek Sowiecki zaczął trzeszczeć w szwach. Ówczesny gensek Gorbaczow próbował ratować upadające imperium. W ramach pakietu ratunkowego zaczęto wprowadzać pewne elementy wolnorynkowe i demokratyczne. Skoro zaś pojawiły się elementy demokracji ludzie zaczęli pisać przeróżne petycje, wiecować, zakładać przeróżne stowarzyszenia i komitety, strajkować, domagać się należnych im (słusznie czy nie) praw. Na mitingach w lutym 1988 roku zaczęli zbierać się Ormianie. Rządali od Moskwy by Górski Karabach został przyłączony do Armeńskiej SRR. Moskwa się nie zgodziła. Manifestacje w Erewaniu zdławiła armia. Z kolei w Sumgaicie niedaleko Baku ormiańska manifestacja zakończyła się brutalną kontrakcją Azerów. W pogromie zginęły dziesiatki ludzi. Zaczęła się wymiana ludności między obiema sowieckimi republikami. Nieformalna. Dziesiatki tysięcy ludzi pakowało walizki i jechało „do swoich”. W karabachskich górach zaczęły się wzajemne napady „wioska na wioskę” i zbrojne starcia samoobron dowodzonych często przez weteranów Afganu czy oficerów rezerwy.

Moskwa próbowała spacyfikować sytuację. Do Karabachu wysłano armię i wojska MSW. Siły te wplątały się w starcia z ormiańską partyzantką. Eskperymentowano z zarządzaniem sporną prowincją bezpośrednio z Mokswy. Pacyfikowano demonstracje, które rozlały się na Azerbejdżan. W Armenii na wiecach rządano przyłączenia spornych ziem do Armeńskiej SRR. W Azerbejdżanie pozostawiania jej w składzie Azerskiej SRR. I jedni i drudzy mieli pretensje do Kremla, który nie radził sobie. Nie radził na wielu polach. Narastajacy kryzys gospodarczy, spadek znaczenia na arenie miedzynarodowej, katastrofa czarnobylska, zakończona klęską wojna w Afganistanie. Na Kaukazie nie potrafił pogodzić zwaśnionych narodów, ani skutecznie pomóc spustoszonej przez trzęsienie ziemi Armenii.

Niepodległość i co dalej?

Tendencje niepodległosicowe w Azerbejdżanie były coraz silniejsze więc Gorbaczow zarządził pacyfikację. W styczniu 1990 sowieckie czołgi wzieły szturmem Baku. W walkach zginęło prawie 200 osób. Nic to nie dało. W sierpniu 1991 roku Azerbejdżan proklamował secesję od Sojuza. Pierwszym prezydentem został Ajaz Mutalibow. Przed elekcją był… azebejdżańskim pierwszym sekretarzem. Armenia proklamowała niepodległość już w 1990 roku, ale faktycznie uzyskała ją jesienią 1991. Wtedy też odbyły się wybory, które wygrał (ciekawostka- urodzony w Syrii) Lewon Ter-Petrosjan. Przed elekcją zajmował się praca naukową jako profesor filologii. Oba kraje oderwały się od ZSRR, ale to przecież był tylko symboliczny akt. Trzeba było budować państwa w warunkach konfliktu zbrojnego i gospodarczego kataklizmu. Armenia dodatkowo dotknięta była turecko-azerską blokada gospodarczą i skutkami tektonicznych wstrząsów sprzed trzech lat.

Wojna na pełną skalę

W listopadzie 1991 roku Ormianie zestrzelili śmigłowiec z azerskimi politykami na pokładzie. Po tym zdarzeniu bieg historii przyśpieszył. W odpowiedzi Baku zniosło formalnie autonomię zbuntowanego regionu. Karabachscy Ormianie proklamowali więc 10 grudnia całkowitą niepodległość. Nikt oficjalnie nie uznał faktu powstania drugiego ormiańskiego państwa. Nie zmieniało do faktu, że zaistniało i posiadało niemałą (oczywiście jak na swoje warunki demograficzno-ekonomiczne) siłę militarną Na początku następnego roku nastąpiła azerska kontra. Tym razem militarna. Ofesnywa zimowa załamała się jednak, a wojska karabachskie same przeszły do ataku. Były lepiej dowodzone, zdyscyplinowane i miały ogromną wolę walki. To już nie była górska partyzantka. To była regularna, ponad 30-tysięczna armia posiadająca czołgi, transportery, wyrzutnie rakietowe i ciężką artylerię. Zdolna do równorzędnej walki z azerską armią na równinach. Wspierana była, na różne sposoby, przez Armenię i rodaków z rozrzuconej po świecie diaspory. Do maja siły powstańcze opanowały cały Karabach. Dokonując przy tym czystek etnicznych. Podobne do tych, które w tym samym czasie były przeprowadzane w płonącej Bośni czy nieodległej Abchazji. Do najkrwawszych wydarzeń doszło w miasteczku Chodżały, gdzie azerscy bojownicy wyrżnęli około tysiąca cywilów. Jak to bywa w takich konfliktach zbrodni dokonywały obie strony. Zemsta rodziła kolejne zemsty.

Armia azerska była z kolei w fatalnym stanie. Trawiły ją korupcja, samowola i dezercje. Obok armii do walki stawały przeróżne ochotnicze milicje co często zamiast pomóc wprowadzało tylko niepotrzebny zamęt. Klęski na froncie doprowadziły do dymisji prezydenta Mutabilowa. Tymczasowym p.o. prezydenta został profesor Mammadow. Nowe wybory wyznaczono na czerwiec.

W maju zawarto rozejm, ale nie przetrwał on zbyt długo. Nowy azerski prezydent Abulfaz Elczibej potrzebował militarnego sukcesu. Kolejna ofensywa po pierwszych sukcesach znów się załamała. Ormianie bili się zawzięcie i nie dali wrogom opanować tzw. Korytarza Łaczyńskiego. To pas ziemi, który łączył Karabach z Armenią. Była to prawdziwa droga życia dla rebeliantów. Tędy płynęła broń, amunicja, sprzet wojskowy, żołnierze z Armenii. Tędy ewakuowano rannych i cywilów. W samym Azerbejdżanie sytuacja społeczno-ekonomiczna pogarszała się z miesiąca na miesiąc. Szalała inflacja i bandytyzm. Ludzie tracili pracę i majątek. Mimo to Elczibej twardo stawiał się Rosji. Ta odpowiadała ekonomicznym odwetem. Azerski prezydent szukał więc pomocy u Turków. Ci jednak nie chcieli zbytnio drażnić Moskwy. Pomagali, ale tak „nieprzesadnie”. Szukał wiec dalej – na tzw. Zachodzie. Gazociągi i ropociągi omijające Rosję były jednak, jak to mówią, „pieśnią przyszłości”. Wojna toczyła się nadal, a pieniędzy na nią było mało.

Stary wilk powraca

W lutym 1993 dozbrojone przez Rosjan (pomagał im też w pewnym stopniu Iran) ormiańskie państwa uderzyły ze wschodu i zachodu na azerskie powiaty położone miedzy nimi. W kwietniu padło oblegane miasto Kelbadżar. Była to ostatnia twierdza azerska w tym regionie. Znów dochodziło do etnicznego czyszczenia. Ormianie z Karabachu dążyli do stworzenia bezludnego i cześciowo zaminowanego buforu oddzielającego ich od Azerów, a łączącego z siostrzaną Armenią. W czerwcu nieudolny prezydent Elczibej został obalony przez popularnego wśród wojska pułkownika Husejnowa. Kolejnym p.o. prezydenta został nie sam pułkownik, ale Hajdar Alijew. Był to stary komunista. Karierę polityczną zaczynął w NKWD 😉 Był „pierwszym” w Azerskiej SRR od 1969 do 1987. Komunista nie komunista, umiał to czego nie umieli robić jego poprzednicy. Umiał kierować państwem. W październiku, całkowicie demokratycznie, wygrał prezydenckie wybory.

C.D.N.

P.S.

Skąd, jeszcze przed upadkiem ZSRR, bojówki azerskie i ormiańskie miały broń automatyczną, granaty i granatniki? Z tego samego źródełka z którego czerpali gangsterzy od Pruszkowa i Wołomina po Władywostok i Chabarowsk 😉

P.S. 2

Po stronie azerskiej walczył przez pewien czas sam Szamil Basajew z oddziałem czeczeńskich wojowników. Azerów wsparli też wojownicy z Afganistanu, oraz zielone ludziki z Turcji – oficerowie armii i bojownicy Szarych Wilków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *