O partyzantach z białoruskich lasów
We wpisie z 2 września ( https://chutornik.pl/2020/09/kto-wygral/ ) jest taki fragment:
Pojawili się też oczywiście Białoruscy kolaboranci. Do proniemieckich formacji wstępowali z różnych przyczyn. Jednym wydawało się, że III Rzesza jednak wygra. Inni bardziej nienawidzili bolszewików niż hitlerowców. Jeszcze inni robili to ze strachu. Była to jednak mniejszość. Byli też Białorusini walczący w szeregach banderowców czy „legionistów” (Armii Krajowej). Tych też było niewielu. Może gdyby AK miała stały dopływ środków do walki więcej było by białoruskich „legionistów” w dziejszej zachodniej części tego kraju . To jednak Stalin dawał naboje, którymi można było bronić swoich wsi i zabijać Germańca.
I tutaj trzeba trochę uściślić. W liczbach bezwzględnych Białorusinów-AKowców (czy też „prawosławnych legionistów” identyfikujących się zarówno z Polską jak i kulturą prawosławno-ruską) było niewielu. Jednak ich odesetek w oddziałach polskiej partyzantki był dość spory. Warto też wiedzieć, że wielu sowieckich partyzantów było czerwonoarmistami którzy uniknęli/uciekli z niewoli. Pochodzili, siłą rzeczy, z różnych części ZSRR np. Białorusi, ale też Kazachstanu czy Jakucji.
Na południu kraju Białorusini walczyli nie tylko w banderowskiej UPA, ale i mieli własną Białoruską Partyzantkę Ludową. Współpracowała ona z inną, niestety mało znaną formacjią o nazwie… Ukraińska Powstańcza Armia. Była to partyzantka dowodzona przez atamana „Bulbę” Borowiecia. Rozbita i wchłonięta przez banderowców, którzy ukradli także jej nazwę i użyli do własnych celów.
To tak dla uściślenia i sprostowania. Na fotce – w leśnym obozie…