A pisze się powoli…
Przedwczoraj obiecywałem ( https://chutornik.pl/2020/10/mila-i-historyczna-chwila/ ) , że wkrótce pojawią się dwa dłuższe testy. I owszem pojawią.
Długi i (mam nadzieję ciekawy) tekst o jednym z najciekawszych regionów naszej planety – Kaukazie. O czym konkretnie? O tym jakie są jego granice, rzeki, pasma górskie, kopalnie i morza. Jakie ludy tam mieszkają i o co się biją. Czy kiedykolwiek zapanuje tam trwały pokój? O tym właśnie będzie ten wpis. Trochę esej, trochę wspomnienie z podróży, trochę gawęda historyczno-geograficzna. Po nim ukaże się kontynuacja opowieści o Arkanie – carze serbskich kiboli. Jego tygrysach, serbskiej mafii i wojnach jugosławiańskich ( https://chutornik.pl/2020/09/poczet-ali-babow-cz-1/ ) . To wszystko w drugiej połowie tego miesiąca. Kaukaz będzie miał pierwszeństwo ze względu na ostatnie smutne ale i fascynujące wydarzenia. Po prostu wkręciłem się w ten temat.
Kaukaz! Ośnieżone turnie i wulkaniczne stożki. Do jednej z nich Zeus przykuł zbuntowanego Prometeusza. Z jednej z niezliczonych górskich pieczar słychać łomot młota. To Telpsz wykuwa magiczną broń. Z gór spływają lodowce.Z nich wypływają krystaliczne czyste rzeki. Spadające w rajskie doliny i dalej do ciepłych mórz. To Czarne przecina okręt Argonautów płynących po złote runo. To Kaukaz, ale Kaukaz to też huk dział i warkot bojowych helikopeterów. To wojna. Odkąd ludzka pamięć sięga. Fascynował mnie też „od zawsze”. Od dzieciństwa. Tak samo i Półwysep Bałkański, zachodni bliźniak Kaukazu.
Te dwa wpisy pojawią się jakoś w drugiej połowie października. Dopiero wtedy bo piszę teraz nieco wolniej. Powiedzmy, że nieco mnie zmęczyło wiele spraw i wiele trudnych problemów. Nie wyszły tajnowojenne plany o kryptonimach P-S , M-P ani P-K. W większość punktów. Niezmienne było tylko jedno – nie było nudno. Bywa. Piszę wolniej także dlatego, że od dawna przeraża mnie ilość „cyfrowej makulatury” jaką produkuję 🙂 Zamiast przyłożyć się i przypilnować redagowania, korekty to nerowo młócę palcami w klawiaturę. 5 lat i 7,5 miesiąca. Kawałek mojego życia zapisałem w tej stronie. Musze wymyślić ją na nowo, siebie zresztą też. By było tak samo i było jednocześnie zupełnie inaczej.
Listopad to miesiąc romantyczny. W listopadzie więc będzie coś o starym zamczysku zwanym Kamieniec. O jego dawnych właścicielach, oblężeniach, artystach, których inspirował, duchach i innych tajemnicach. Kamieniec to miejsce w którym zazębiają się trzy obszary moich zainteresowań. Ziemie Polskie, Ziemie Ruskie i Kraina Karpacka. Małopolska – Ruś Czerwona – Górne Węgry. Sam już jego wygląd nastraja do tworzenia. Zamek, a właściwie dwa zamki przyklejone do skalistego wzgórza. Prawdziwe Orle Gniazdo. Z jego baszt widać okoliczne wzgórza. Nad bukowo -jodłowymi lasami wyrastają skalne ostańce i kopuła cerkwi w Czarnorzekach. Na innych wzgórzach widać pola i łąki, sady i winnice. I domki rozgałęzionych pogórzańskich wiosek. Patrząc na południe zobaczyć można szeroką kotlinę przez którą przeływa modry Wisłok. W niej usadowiło się Królewskie Miasto Krosno. Kotlinę obramowuje niebiesko-zielony grzbiet Beskidu.. Czasem przy pogodzie ślicznej na południowo-zachodniej stronie błyskają diamentowo ośnieżone turnie tatrzańskie. Z kolei na wschodzie dojrzeć można połoniny Gór Sanockich. Od samego początku „Chutornika” chciałem o nim napisać. W końcu trzeba.
Będzie też coś dłuższego o romantyźmie i wszelkich neoromantyzmach. O romantyźmie boć i cały „Chutornik.pl” jest od początku do końca z niego. Konretnego planu nie mam, ale ogólny zarys w głowie i pewne notatki na papierze tak. Ogólna wizja jest najważniejsza. Pomysł. Bez pomysłu, bez weny nie da się.
Jesień … To moja ulubiona pora – https://chutornik.pl/2018/11/jesien-moja-ulubiona-pora/ , najbardziej romantyczna. Pomysł na ten wpis z złocących się lasów, z mgieł i deszczów wyszedł. Pisze się powoli, ale jakby lepiej, solidniej. Może w grudniu jakieś opowiadanko dłuższe? takie z życia, albo z fantazji. Lub też z jednego i drugiego? Z akcją rozgrywającą się wśród wzgórz podrzeszowskich. Lub w słonecznej Odessie, wśród wrzosowisk Exmooru? W wąwozach Kardanostanu, nad brzegami lodowatej Berezyny? Zobaczymy. Na pewno ciekawi mnie to bardziej niż komentowanie bierzących wydarzeń politycznych w Polsce. Śledzę owszem, ale nie chce mi się co tydzień pisać jakieś felietony. Widzę państwo, które zaczyna dryfować. Społeczeństwo dryfuje od 1989. Transformacja przetransformowała polską duszę. W złą stronę. W końcu widzę władzę, którą psuje brak konkurencji. Bo jej niestety nie ma. To tyle.






