Piąta część


Z wpisów nt. kryzysu na granicy wschodniej zrobiła się swego rodzaju tetralogia.To i można zrobić pentalogię. Tak więc dziś piąta część. Apologia (swego rodzaju) WOT-u i innych siłowych struktur III RP. Tytuł wpisu ma też związek z struktura Wojska Polskiego. Jaki? O tym poniżej.

„Harcerzyki pisowskie”

Do kryzysu granicznego przeciętna krytyka OT wyglądała tak:

„Ja byłem w czołgach w wojsku, za Gierka
, jak mnie wzięli w 76 to rezerwa w 78. Co to za wojsko te OT, to harcerzyki”

Nie mam wątpliwości, że czołgista wojsk Układu Warszawskiego był bardzo solidnie wyszkolonym żołnierzem. Nie zmienia to faktu, że dowódca WOT-u był wcześniej komendantem komandosów z Lublińca. Co do tego, że ma odpowiednie kwalifikacje by dowodzić „partyzantami” nie mam wątpliwości. Wy chyba też nie?

A jakie umiejętności ma szeregowy wojsk terytorialnych? Zacznijmy od pytania – a jakie powinien mieć? Czy ma obsługiwać wyrzutnię rakiet balistycznych, albo radar? Nie. Obrona Terytorialna to pomocnicza formacja, lekka piechota. Ma odciążać wojska liniowe. Wspierać, nie zastępować. Ot na przykład mamy powódź. Czy zadaniem czołgistów jest praca przy wzmacnianiu wałów przeciwpowodziowych? Nie, ich zadaniem jest doskonalenie umiejętności zawodowych. Tak więc, by nie obciążać ich dodatkowymi obowiązkami do pomocy strażakom z PSP i OSP wysyła się „terytorialsów”.

W czasie wojennym OT ma za zadanie „pilnowania mostów”. Tak, dosłownie mostów. Idzie na front brygada pancerna, a za nią zostaje most na rzece. No dajmy na to na jednym z dopływów Narwii. Mosty mają to do siebie, że jak wróg je zniszczy za plecami brygady pancernej to jest bardzo źle dla niej. Źle, a może być i tragicznie. Most to zaopatrzenie, most to też droga odwrotu. Taką przeprawę można zniszczyć na kilka sposobów. Na przykład wysłać oddział specjalnego przeznaczenia by go wysadził. Co może zrobić generał, który ma komendę nad ową jednostką pancerną? Może zbagatelizować sprawę mostu, ale to byłoby mało profesjonalne. Może też zostawić jakieś siły np. dwa czołgi by strzegły mostu. Ok, jest na moście straż, ale generał traci bez walki dwa tanki. Kolejny most i znów dwa pojazdy mniej. Dwa pojazdy mniej i dwie załogi. Załogi szkolone do walki pancernej, nie do służby na moście. Zamiast więcej tracić ludzi dla wykonywania tego rodzaju misji generał wyręcza się OT-kami. Rzecz jasna, w starciu 1:1, specnaz wygra starcie z taką milicyjna formacją. Rzecz w tym, że specnaz to nie piechota. Działa w małych grupach. Taką wataha zaatakuje chętnie most pozbawiony straży. Gdy jednak straż jest to zmienia postać rzeczy. Atak może skończyć się sukcesem, ale strażnicy mostu zanim zginą wezwą posiłki. Zacznie się polowanie na grupę dywersyjną. Tak więc i komendant takiej grupy dwa razy zastanowi się nim uderzy na most z posterunkami bo obu jego końcach. Chyba końcach, mogą być dwa końce? Ok, posterunkami na wjeździe i wyjeździe. Tak z wielkiego grubsza i w wielkim uproszczeniu można opisać cele istnienia ww. formacji. Oczywiście OT-eki to nie tylko „stróże”. Mogą wspierać wojska liniowe w bitwach np. walkach miejskich. To piąty rodzaj wojsk. Obok Lądowych, Marynarki, Lotnictwa i Komandosów.

Czas szkolenia jest stosunkowo krótki. To prawda. Lecz jest ono intensywne. Uczy się żołnierza kopać okop, rzucać granatem, dźgać nożem. Krok defiladowy wykonywany z wielkim kunsztem? Przecież to nie oddziały reprezentacyjne… Malowanie trawy na zielono, czyszczenie posadzek na błysk, pompowanie dla pompowania – tego nie trzeba rekrutowi. Można się tego nauczyć np. zatrudniając się w firmie sprzątającej. W WOT-cie służbę pełnią ochotnicy. Dobrowolcy z reguły są bardziej chętni do nauki i ćwiczeń niż poborowi. Podoficerom zaś zapewne przyjemniej uczyć ludzi, którzy chcą się czegoś nauczyć. Wiadomo – trzy lata „kursów” to nie to samo co bite dwa lata w czołgach. Do roli jaką mają pełnić w czas pokoju i czas wojny jednak powinna starczyć.

Jak jest w innych krajach?

Jak jest? Łotwa – Zamessardze ( Gwardia Narodowa). Wielka Brytania – Army Reserve (Armia Rezerwowa). Finlandia – Maakuntajoukot (Siły Terytorialne). Ukraina – Bataljiony Terytorialnoii Obrony Ukraiiny oraz podległa MSW Nacionalnia Hwardija Ukraiiny. To tylko parę przykładów.

Praktyka? Ok fińscy generałowie nie wojowali od 1945, ale generałowie Asada? Oni wojnę toczą od dekady. Syryjskie siły rządowe wspiera formacja zwana Qwāt ad-Difā al-Watani. Czyli Siły Obrony Narodowej – tamtejszy odpowiednik WOT-u. Widocznie się sprawdza. Tak samo było na Ukrainie w 2014. Gorączkowo formowano jednostki typu OT. Bo była taka wojenna potrzeba. Przykłady można zresztą mnożyć. Jugosławia, Czeczenia, Irak, wojna chińsko-wietnamska itd. Z naszej historii – choćby obrona Lwowa w 1918. Czymże byli obrońcy tego miasta jeśli nie terytorialnym pospolitym ruszeniem, które pierwsze przyjęło na siebie impet ataku ukraińskiego?

Bez żartów

O ile szyderstwa i docinki można wybaczyć, nawet bez „przepraszam”, to pewne słowa… OT-eków porównywano z harcerzami, bojówkami, ORMO-wcami. To wszystko tylko słowa. Moim zdaniem głupie i niesprawiedliwe. Od tego lata coraz częściej, w lewo-liberalnej wyobraźni zbiorowej, żołnierze WOT stali się jakaś hitlerowska policja pomocniczą. Tu nie ma już co komentować, ani wdawać się w dyskusje. Proste – politykę migracyjna Unii Europejskiej można uważać za słuszną lub nie. Można ją krytykować, nawet bardzo ostro. Można, ale porównywać ja z Holokaustem i innymi zbrodniami III Rzeszy? Nie, na to zgody nie ma.

Po za tym czuję się tymi porównaniami osobiście urażony. Sporo moich krewniaków i kumpli służy w OT, NSR-e, w wojskach liniowych i siłach podległych MSW. Jeśli oni są naziolami to ja też… Owszem są w naszej Ojczyźnie rachunki krzywd. I ja mam swoje z nią porachunki. Nie mam jednak innego Kraju niż ten, który mam. Bez Wojska, bez Policji, bez Straży Granicznej przestanie on istnieć. Dlatego też napisałem to co wyżej.

A cztery poprzednie znajdziecie najszybciej tutaj: https://chutornik.pl/category/pdf-19-21/

Na fotkach 1) fiński żołnierz, wojna zimowa 2) Patrol KOP-u na pograniczu z ZSRR 3) pola jesienne 🙂

P. S.

„Wszystkie wojny Lary” – książka o wojnie, o uchodźcach i o ksenofobii, która rodzi demony. Tak mi się przypomniała ostatnio. Warto. Taka szczepionka przeciw ksenofobii. Ojkofobom i ojkofobkiniom chyba nic nie pomoże 😀

P. S. 2

https://m.facebook.com/markus.soder.75/photos/a.704543072952706/6448046041935685/?type=3&source=48

Hail Polnisze Wermacht, Policaj und Grenszutz! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *