Dopisek


Takie jeszcze małe P.S. do „Pogranicznej Pentalogii”. Wczoraj kolega pokazał mi swój nowy gadżet – fertrejdowy telefon. Fertrejdowy to jest wyprodukowany z poszanowaniem praw pracowniczych, zasad ochrony środowiska itp. Czemu chciał mieć akurat taki smartfon?

Kongo

Jednym z najważniejszych minerałów używanych przy produkcji telefonów jest kobalt. Połowa światowych zasobów tego surowca znajduje się pod ziemią Demokratycznej Republiki Kongo. Teoretycznie republiki, bo Kongo to państwo-widmo. Niby jest, ale jakby go jednak nie było. Na przełomie wieków ten bardzo biedny kraj pogrążył się w wojnach domowych. W konflikt włączyły się inne kraje Afryki i zrobiła się z tej wojny afrykańska wojna trzydziestoletnia. Nie trwała lat trzydzieści, ale tak samo był to czas grabieży, gwałtu, głodu i zarazy. Nie wiadomo do końca ile ofiar pożarła, ale na pewno trzeba je liczyć w milionach. Do dziś Kongo nie podniosło się z upadku. Skoro nie ma państwa, nie ma też kodeksu pracy czy jakichkolwiek norm dotyczących ochrony przyrody. Kobalt kongijski wydobywa się w bieda-szybach. Siła robocza jest tania, przerażająco tania. Śmiertelność wśród górników ogromna. Dla przyrody też nie ma litości. Ważne jest tylko to by wydobyć i sprzedać. Rzec można – niewiele się w Kongu zmieniło od czasów, gdy pewien Berdyczowianin pisał „Heart of Darkness”. Ów kolega mój o tym wszystkim wie, dlatego ma taki a nie inny smartfon. Da się ? Da.

Iracki Kurdystan

Jak donoszą media znaczna część migrantów Łukaszenka zrekrutował w Irackim Kurdystanie. Czy są to uchodźcy? Czy ci ludzie uciekają spod noża? Absolutnie nie. Od 1991 roku to połniepodległy kraj. Owszem ową pół-niepodległość wywalczył sobie krwawą walką. Pod koniec lat 80-tych było tam piekło na ziemi. Kurdyjscy partyzanci kryli się w górach i stamtąd atakowali wojska rządowe. W tych samych górach toczyły się walki z wojskami Iranu. Saddam chcąc zabezpieczyć zaplecze frontu zlecił pacyfikację. Wsie palono i bombardowano. Chętnie sięgano po broń chemiczną. Setki tysięcy ludzi deportowano. Dziesiątki tysięcy mężczyzn wywieziono na pustynię z której nie wrócili. Powstanie stłumiono, ale wybuchło ponownie w 1991. Znów zaczęły się masakry, ale wtedy USA zagroziło wznowieniem walk i Saddam się przestraszył. Odpuścił Kurdystan by ratować władzę w reszcie kraju. Od tego czasu jest tam spokój. Krwawy chaos jaki dotknął Irak po upadku reżymu Saddama Hussajna Kurdystanu nie dotknął. W 2014 peszmergowie (kurdyjska armia) odparli najazd hord ISIS. Kurdowie walczyli dzielnie na froncie, ale on sam pustoszył głównie centralną część kraju. Od 2018 roku w Iraku panuje pokój choć jest to pokój przerywany od czasu do czasu zamachami i dywersjami. W Kurdystanie pracują rafinerie i kebabownie, warsztaty samochodowe i szkoły. Funkcjonuje nawet polski konsulat (sic!) w którym można złożyć wniosek wizowy. Kraina to biedna, ale to ubóstwo podobne raczej mołdawskiemu czy bośniackiemu niż nędzy Jemenu. Nielegalni imigranci przybywający z tej krainy nie są uchodźcami. To szantażyści i cwaniacy na ten moment. Mają u siebie, w Kurdystanie, internet i telewizję satelitarną. Lecąc do Mińska mieli świadomość, że przez granicę przejść nie będzie łatwo. Wiedzieli, że będą musieli przedrzeć się siłą i grać na emocjach. Jeszcze niedawno to nawet było mi ich szkoda, ale już coraz mniej…Ano lać takich wodą i niech marznie. Skoro ciskają kamienie z proc to i my powinniśmy odpowiadać gumowymi kulami. Chwycą się kałasznikowów to i u nas są automaty. Rozszczelnimy granice to wyrzuca nas z Szengenu.

Sprawiedliwość z głową

Kupienie fertrejdowego telefonu to gest humanitaryzmu, wspieranie awantury Łukaszenki nim nie jest. Gestem humanitaryzmu będzie też zbudowanie płotu (sic!) na granicy. Takiego wysokiego, nowoczesnego, skutecznego. Miejscami do przejścia przez łosia czy wilka, ale nigdy przez człowieka. I ten płot powstanie, siłami Polski zbudowany. Z wsparciem brytyjskich i estońskich saperów. Kto uważa inaczej, albo żyje w lewicowym astralu, albo jego jedyny pomysł na Polskę to „osiem gwiazd”. Sam jestem raczej w lewo niż w prawo, ale pomysł by zlikwidować granice to kolejne lewicowe szaleństwo. „Demografia Europy wymaga sprowadzania migrantów” mawiają niektórzy. Dla mnie to idea tak samo racjonalna jak leczenie cholery za pomocą okładów z pokrzyw i ostów. Zapaści demograficznej Europy nie uratują przybysze z Azji i Afryki. Tak samo jak ludy germańskie nie mogły dać nowej energii Rzymowi. Mogły go tylko zniszczyć i budować swoje królestwa. Może ową zapaść ludnościowa zahamować co innego, ale nie o tym ten wpis. Co tu więcej pisać? Nie ma czego – albo kierujemy się logika państwa, albo logika chaosu. Co kto woli. Napisałem to i znikam.

P.S.

Osławione „zamiast muru zablokować loty z migrantami” nic nie da. Granicy tadżycko-afgańska! Mogą i milion ludzi puścić via Taszkent-Moskwa-Mińsk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *