Droga jedna


Często ludzie narzekają „nima zgody w Sejmie”. Może to wyraz podświadomej tęsknoty za PRL-em? Może to atawizm – wspomnienie czasów, gdy Polska była monarchią patyrmonialna? Nie wiem. Wiem za to, że w Rzecz Pospolitej nigdy nie może być pełnej zgody „wszystkich co do wszystkiego”. Nie zawsze większość ma rację to prawda. Demokracja jednak nie jest systemem nieefektywnym. Pod warunkiem, że ma zdrowe podstawy. Jedną z nich jest reprezentatywny i racjonalny system partyjny. Mam i ja swoją wizję takowego, a dzielę go na cztery kolory.

Niebiescy

Czyli liberałowie. PPW 🙂 Nie, to nie akronim od Polskiej Partii Przyjaciół Wódki tylko od Partii Wolnościowej. Autentycznych liberałów. Tak w kwestiach kultury i obyczaju jak i gospodarki. Nie ma takowej na scenie politycznej. Bo nie jest nią przecież Platforma Obywatelska. Tym bardziej nie jest nią Konfederacja. Partia dla liberalnych patriotów nie zaś libków- olejków. Partia klas średniej i wyższej, ale nie klasistów. Coś dla liberałów nie aferałów. Może takich ludzi, wbrew pozorom, jest całkiem sporo w naszej Polsce?

Czerwoni

Jako, że jestem robotnikiem serce mam raczej po lewej stronie. Lewica jest potrzebna klasie pracującej. Tej klasycznej jak i tej postnowoczesnej, tym wszystkim mróweczkom z biurowców. Jest też potrzebna Polsce. Wszak to nie przedsiębiorcy czy specjaliści IT stanowią większość Narodu. Jeśli lewica zajmie się takimi sprawami jak walka z rosyjskim imperializmem, budowa elektrowni i żłobków itd. to się Polsce przyda. Jeśli będzie przy tym dążyć do zalegalizowania gejoskich ślubów to będzie zupełnie normalne. W końcu to lewica. Jeśli będzie głosić umiarkowanie antyklerykalne hasła to też dobrze. Ktoś to musi robić. Dla równowagi, która została zachwiana niemal od samego początku istnienia III RP. Jednak, dla jasności, uważam, że miejsce niebinarnych trockistów i fanatycznych feministek jest w świecie subkultur a nie polityki. 24 luty roku pamiętnego być może będzie cenzurą w historii lewicy w III RP. Otrzezwiajacym ciosem. Czas pokaże czy tak będzie.

Biali

Czyli wolnorynkowa neoendecja. Powiecie – przecież jest Konfederacja! Otóż nie do końca. Po pierwsze mariaż libertarianizmu wpadającego w akap z „twardym” katolicyzmem i nacjonalizmem to hybryda przedziwna. Jakoś to funkcjonuje, ale na marginesie sejmowym. Taki to klub dyskusyjny raczej niż siła polityczna. Taki Kuiz15 2.0 wersja trwalsza, ale pod każdym względem słabsza.

Druga rzecz – Konfa ma moc przyciągania person dziwnych. O ile jednak przed 24.02 br. można było na to patrzeć jak na polityczny folklor to po tej dacie sytuacja się diametralnie zmieniła. Tak, tych dwóch panów (nazwisk chyba nie trzeba przypominać) powinno wylecieć z partii. Zostać pozbawionym immunitetu i przebadanym przez specjalistów z ABW. Niech oni zapytają skąd u Brauna ta miłość do dynastii Romanowów. Niech sprawdza co Korwin robił na „wyzwolonym” Krymie i w kadyrowskiej Czeczenii. I tak dalej. Ktoś może rzec „tak mówisz bo jesteś ukrainofilem”. Jestem. Pierwsze jednak jestem Polakiem. Nie przeszkadza mi „ukrainosceptyczna” siła w polskiej polityce. Dla zachowania równowagi jest taka potrzebna. Dla stawiania trudnych pytań. Nie zgadzam się w wielu sprawach z ludźmi pokroju ks. Isakowicza-Zaleskiego czy posła Winnickiego. Szanuję jednak ich wolność do wypowiadania swoich poglądów. Są jednak pewne granice, które Ci dwaj proputinowscy parlamentarzyści dawno przekroczyli.

Szerzej patrząc uważam, że można być nacjonalistą nie będąc szowinistą, ksenofobem i „polskim panem”. Chciałbym, żeby taki był polski nacjonalizm XXI wieku. Ja go jednak budować nie będę bo endecja to stanowczo nie moja bajka 🙂

Zieloni

Czyli chadecja. Taki PiS 2.0. Partia z marzeń L. K. Szkoda, że takiego PiSu nie ma. Jest za to Partia Władzy. Owszem pewne rzeczy trzeba im zapisać na plus. Lecz minusów jest zdecydowanie zbyt wiele…

„Grad” nie wybiera

Różnice w poglądach wśród obywateli republiki zawsze będą. To naturalne. Różnic „nie ma” tam, gdzie jest despotyzm. Jednakże „republika” oznacza „rzecz pospolitą” to jest wspólna. Kiedyś niemieckie bomby i pociski spadały na Warszawę. Zabijały, nie wybierając w poglądach, każdego. Dziś rosyjskie rakiety robią to samo w Charkowie. Kiedyś mogą w Białymstoku. Nasz wspólny interes w tym żeby do tego nigdy nie doszło. By nigdy nie spadały „Kalibry” na „Ten Kraj”. Ni na centrum Warszawy, ani na lotnisko w Krośnie, ani też na rafinerię w Płocku. Naszym wspólnym celem są i czyste wody w rzekach i tanie mieszkania dla młodych par i wybudowanie elektrownii atomowej. Mamy więcej ze sobą wspólnego niż nam się zwykle wydaje. Chyba, że… Wolimy utracić swoją Wolność i być niewolnikami.

P. S.

Oglądam „Batalion Donbas” alias „Iłowajsk 2014″. Zaskakująco dobre wojenne kino akcji. Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *