O dywersji i o współczuciu
Zielonej Granicy nie oglądałem. Obejrzę w telewizji. Gdy 15 października Donald Tusk zmiażdży PiS to na pewno jakoś w zimie ten film puszczą na Jedynce 🙂 Zrobię to chętnie, gdyż uwielbiam filmy propagandowe. Taka Ziemia Dowżenki czy Pancernik Piotomkin Eisensteina to fenomenalne kino. A teraz już nie tyle o kinie co o wojnie.
Jesień tego roku była mglista
Skoro nie widziałem to nie będę oceniał. Znam jednak doskonale zarówno aktywistyczną jak i jebajpisowską narrację dotyczącą wydarzeń jakie rozgrywały się na Podlasiu jesienią 2021 roku. Zawsze mnie zastanawiało co ci wszyscy mądralińscy zrobiliby gdyby wtedy dostali tekę premiera. Bo wiecie… gadać trudno nie jest. Bycie tuskobotem to prosta sprawa. Tak samo jak robota celebryty. Trochę trudniej jest być aktywistą. To już trzeba się wysilić. Jednak o wiele poważniejszym wyzwaniem jest bycie premierem. Jak wyglądala sytuacja jesienią 2021? USA po upadku Kabulu, dwóch latach lockdownów i licznych zamieszkach organizowanych przez prawicowych i lewicowych ekstremistów było chorym krajem. Rosja trzymała już Białoruś w żelaznym uścisku. Szykowała się do zmiażdżenia Ukrainy. Ukraina miała wtedy niewielu sojuszników, którzy wierzyli, że Kijów nie upadnie. Właściwie wierzy w to w tym czasie tylko kierownictwo trzech malutkich Krajów Bałtyckich oraz rząd Jej Królewskiej Mości Elżbiety II. Rosji po cichu sprzyjają Chiny i Krzyżacy. Oba te kraje liczą na putinowski blitzkrieg. Co zaś oznacza rosyjski blitzkrieg dla premiera/premierki Polski? Jeśli regularny opór ukraiński szybko upadnie to życie w Polsce radykalnie się zmieni – właśnue to. NATO przestanie istnieć jako funkcjonujący sojusz. Kraj będzie musiał zacząć przechodzić na tryb przygotowania do wojny. Widzieliście kiedyś miasto przygotowujące się do odparcia szturmu moi mądralińscy? Nie widzieliście. I nie potraficie sobie tego wyobrazić. Tak samo jak nie wyobrazicie sobie w jak ogromnym stresie musielibyście funkcjonować, gdyby tamtej jesieni Mati oddał wam fotel premiera.
Można zapytać jaki to ma związek z sytuacją na Podlasiu? Odpowiedź jest prosta – Łukaszenko uderzył nie tylko w Polskę, ale i Litwę i Łotwę. Cel był jasny. Odwrócić uwagę od koncentracji rosyjskich wojsk na pograniczu Chanatu Moskiewskiego i Ukrainy. Sprawdzić spoistość atakowanych państw i społeczeństw. Siać zamęt. Skoro nie można było urządzić solidnych zamieszek w Warszawie ani urządzić rebelii na Śląsku wysłano refudżesów. Ich interesem było dostanie się do legendarnego Eldorado znanego jako Dżermany. Interesem Putina i Łukaszenki było dostarczenie ich do szengenskiej zony. Tak by Krzyżacy mieli pretekst do oskarżenia Warszawy o nieumiejętność upilnowania granic Unii Europejskiej. Jeśli zaś Warszawa poradziłaby sobie z naporem na granicę, a zrobić to mogła tylko siłą, byłby to pretekst do oskarżenia Polaków o brutalne łamanie praw człowieka. Jezu Chryste czy naprawdę trzeba być znawcą sztuki wojennej czy uczonym geopolitykiem żeby zrozumieć, że była to (a właściwie dalej jest) tzw. wojna hybrydowa?
Kim byli refudżesi?
Wielu uważa, że tacy jak ja, ci co murem za polskim mundurem to pozbawieni empatii rasiści. Pudło. Nie uważam się za lepszego od Abdula czy Mokebe. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy przyrodzoną godność. No może poza członkami band Kadyrowa bo oni to chyba nie ludzie. Wiem co to migracja za chlebem i wiem co to ucieczka przed bombami. Zdaję sobie sprawę, że część tych inżynierów i lekarzy chciała podjąć pracę. Nie wszyscy chcieli trafić do Szwecji, Państwa Krzyżackiego czy Holandii by kraść, handlować nielegalnymi substancjami, łapać za dupy miejscowe dziewczęta i wyłudzać zasiłki. Jednak nie było wśród nich ani jednego uchodźcy. Zgodnie z konwencjami Jemeńczycy, Syryjczycy czy Afgańczycy przekraczający granicę polsko-białoruską byli ekonomicznymi migrantami. Jeśli jednak uważali, że azyl się im należy…W Mińsku działała polska ambasada. Działały polskie konsulaty na Białorusi. Wniosek o azyl można było też złożyć na przejściach granicznych. Szkoda, że ludzie którzy tak gardłują Wolne Sondy! o tym nie wiedzą. Przecież to wiedza z szkolnych lekcji WOS-u. Niby to inteligencja a okazuje się, że kamieniami w szkołę rzucali.
Wśród refudżesów nie było uchodźców. Byli za to, jestem o tym przekonany, terroryści. Pomijam już tych z ISIS i innych dżyhadystycznych grup. Tam byli ludzie wyszkoleni przez rosyjski specnaz do działań wywrotowych. Myślicie, że rosyjski dywersant musi wyglądać jak Wania z Muchosrańska? Miałem w życiu tą przyjemność być świadkiem rozbicia i pojmania rosyjskiej grupy sabotażowo-terrorystycznej. Dokładnie pamiętam twarz jednego z jeńców. To na oko był Tadżyk. Ewentualnie Pers, Pasztun tudzież małoskośny Tatar. Więcej dywesanci przenikający w postaci refudżesów na terytorium Polski mogli być czarni jak październikowa noc na podlaskich bagnach. Myślicie, że w Rosji nie ma Murzynów-specnazowców? Albo myślicie, że Wagnerowvy nie rekrutowali ludzi w Sudanie i Mozambiku? Czemu nie? Ci ludzie, wyszkoleni w podziemnej walce, czekaliby na sygnał. Naprawdę uważacie mądralińscy, że należało wpuszczać wszystkich, a sprawdzać potem?
Nieprawdą jest też wizja refudżesów jako gromady zagubionych i oszukanych przez Łukaszenkę cywilów. Mokebe nie małpa. Mokebe miał internet w swojej Górnej Wolcie. Skoro dotarł z Bambauko w Górnej Wolcie do Mińska na Białorusi to nie był małpa. Nieprawdą jest też wizja pokojowo nastawionych refudżesów. Część z nich i to niemała działała w zorganizowanych watahach. Dowodzeni przez atamanów i wspierani przez białoruskie służby toczyli nieustanne utarczki z polskimi żołnierzami i funkcjonariuszami. Każde państwo ma prawo odpowiadać na atak na swoje granice. To, że refudżesi używali proc, drągów czy prętów zamiast broni palnej nie zmienia faktu, że był to atak. Szturmu zaś na przejście graniczne w mojej opini był przekroczeniem granicy wojny. To było to samo co rosyjscy dywersanci praktykowali na wschodniej Ukrainie w 2014. Skoro zaś wojna to ostra amunicja. Czemu nie? Bo to cywile? Tacy sami cywile jak ci którzy wiosną 2014 chcieli przejąć kontrolę nad Odessą i Charkowem. Na szczęście miejscowi kibole i patrioci zrobili porządek. To smutne, że czasem trzeba używać przemocy. Czasem jednak przemoc jest niezbędna dla zachowania wolności.
O aktywistach słów kilka
Osławioni aktywiści to kolejni bohaterowie i bohaterki tego dramatu. Na swój sposób szanuję to, że zamiast wojować na internetach pojechali walczyć z reżymem Kaczyńskiego w terenie. Jesienią w krainie mokradeł. Co ich motywowało? Zapewne duża część miała w głowie nieustające Kaaaaaczyński! Jaaaaak ja go nieeeeenawidzę! Zapewne większość robiła to z szczerej chęci pomocy refudżesom. Problem w tym jak zinterpretować ich pomoc. Polskie patrole udzielały pomocy rannym, chorym, wychlodzonym i wycieńczonym migrantom. Wiem to nie z TVPiS tylko od kolegi, który służył na najgorszym odcinku w najcięższym okresie tej dziwnej wojny. Jeśli Mokebe był w złym stanie nie wypychano go za linię graniczną tylko wieziono do lekarza. Czym więc faktycznie zajmowali się aktywiści? Pomaganiem refudżesom w ich podróży do legendarnych Dżermany. To już się nazywa anarchia. To w końcu czego chce totalna opozycja? Państwa prawa czy anarchii ? Tu nie ma półcieni – tak albo nie? Kierujemy się jakimiś procedurami czy państwa nie ma i każdy robi jak chce?
O ile aktywiści to ludzie o których można powiedzieć – choć się namarzli na tych podlaskich rojstach to o celebrytach…Ja się zastanawiam co tacy Sthurowie robią jeszcze w Polsce. Przecież mogą na przykład jeździć na Uberze w Bristolu. Młody Shtur to podobno (choć niepozorny) nielada jebak. Bristol miasto studenckie i mnóstwo studenteczek tam można pouwodzić. Stary Sthur mógłby zaś sobie pociągać z piersiówki ginu podczas pracy. Dozwolony w Zjednoczonym Królestwie limit alkoholu we krwii kierowcy to 0.8. Co oni jeszcze robią w TymKraju ?
Dziękuję za służbę
Nie trzeba oglądać całego filmu by znać najsłynniejsze sceny. Mam pytanie do scenarzystów – skąd wzięli informacje o ukrywaniu przez polskie służby prawdziwej liczby ofiar tych wydarzeń? Od Janiny Ochojskiej czy od nieświętej pamięci szeregowego Czeczki? Scena z herbatą zaprawioną tłuczonym szkłem to jakiś absurd. Wydarzenia na Podlasiu to nie była wojna sensu stricte. Patrole trwały jednak po kilkanaście godzin. Odbywały się często w terenie w którym można było się poruszać tylko pieszo, konno ewentualnie na nartach. Patrole odbywały się bez względu na pogodę. Mróz, mgła, słota, zamieć nie były powodem do odwołania obchodów linii granicznej. Warunki bytowania mundurowych też nie należały do najlżejszych. Regularnie dochodziło do utarczek z refudżysami. Jednocześnie w niektórych mediach i internecie trwała nagonka na mundurowych. Chłopaki w mundurach to nie są chłopcy z homokomanda ani snowflowersi. To przeważnie ludzie z prowincji albo gorszych dzielnic. Ich narzędziem pracy jest pałka i automat. Nie zdziwił bym się, gdybym się dowiedział , że jakiś pochwycony Mokebe dostał pałą po plecach. Nerwy to nerwy. Nawet te ze stali czasem pękają. Dosypywanie szkła do herbaty to jednak zupełnie inna kategoria. Twórcy filmu de facto oskarżają funkcjonariuszy Straży Granicznej o podrznanie refudżesom gardeł. Chcę więc dowodów. Proszę bardzo, niech będzie miedzynarodowe śledztwo. Jeśli udowodni ono, że polskie siły podległe MON i MSW nie różnią się od białoruskiego OMON-u to znaczy, że ta scena była prawdziwa. Jeśli nie to jest to pomówienie. Do tego nie takie kalibru – a wiecie ten płatny jebak w Dąbrowie Górniczej to mój sąsiad. Na takie pomówienie jak to z herbatką jest inny paragraf. Dokładnie pierwszy paragraf 127 artykułu Kodeksu Karnego.
Prywatnie chciałbym podziękować w tym miejscu mojemu kuzynowi i moim kolegom którzy służyli na granicy z Białorusią. Chciałbym też podziękować funkcjonariuszom Straży Granicznej, którzy 1 marca 2022 otwierali mi wrota do Rzeczpospolitej. To dzięki służbie tych ludzi ja nie muszę biegać dziś po karpackich lasach z automatem w ręku.
Tubylcy
Stosunkowo niewiele uwagi poświęca się mieszkańcom pogranicza. Oczywiście rygory stanu wyjątkowego to nic fajnego. Czy jednak lepszy byłby chaos? Zobaczymy jak będzie podczas wyborów. Jeśli Tutejsi masowo poprą partię byłego kamerdynera Angeli Merkel to znaczy, że jebią PiS razem z Warszawką. Obawiam się jednak, że wyniki zaskoczą polskie elity wielkomiejskie.
Puszbeki i Płot
Rozumiem, że taktyka wypychania refudżesów z powrotem za linię graniczną budzi kontrowersje. Zarówno prawne jak i etyczne. Trzymam się jednak tego co wiele razy już pisałem. Jesienią 2021 nie było innego wyjścia. Teraz mamy tam płot. Szkoda, że granica z Białorusią albo Wielką Litwą nie jest granicą przyjaźni. Płot nie jest ładny. Szpeci krajobraz. Utrudnia migrację zwierząt. Przypomina Mur Berliński, albo Strefę Zdemilitaryzowaną w Koreii. Nie jest też nie do pokonania przez refudżesów. Mimo tych wad dobrze, że jest. I to było na tyle. Mam nadzieję już nie wracać do tego tematu. Wracam do lektury i słuchania klangoru zurawi na nocnym niebie.
Na foto – posterunek polski. Gdzieś nad Bugiem. Zima 2021/22.
P. S.
A co do Zelenskiego i Ukrainy – pisałem długi tekst. Był jednak zbyt emocjonalny. Jak się uspokoję napiszę go poraz drugi. W październiku. Na spokojnie.
