To nie ta wojna
Mówi się, że to największy atak na Izrael od 1973 roku. To prawda. W formie jednak ofensywa Hamasu (oraz sojuszniczych grup zbrojnych) przypomina raczej ofensywę Tet w miniaturze. Z tą różnicą, że tamta ofensywa miała przede wszystkim charakter militarny. Zabijanie wrogiego elementu było celem drugorzędnym. Tu zaś terror był celem nr 1 a dywersja nr 2. Co do zaś treści uważam, że porównanie rizunów z Hamasu do ówczesnej armii egipskiej a nawet i ówczesnej armii syryjskiej jest dla tych armii obraźliwe. Gdyby Hamas ograniczył się do selektywnego terroru i porywania jasyru uważał bym tą akcję za błyskotliwe uderzenie bojowników. To co jednak wyprawiali hamasowcy sprawia, że nie są żołnierzami tylko bestiami. Tak samo jak nie są żołnierzami bojownicy ISIS czy członkowie band Kadyrowa.
Uznając prawo Izraela do samoobrony należy pamiętać, że niektórzy ministrowie obecnego rządu żydowskiego państwa to postacie odrażające i celowo prowokujące etniczno-religijną nienawiść. Samo zaś zaskoczenie atakiem źle świadczy o owianych mitem wszechwiedzących służb wywiadowczych tego państwa. Rok temu upadł mit drugiej armii świata teraz upada mit najlepszych na świecie służb wywiadowczych. Teraz jednak, po rzezi IDF ma moralne prawo oczyścić Zonę tak jak kilka lat temu oczyszczano z ISIS Mosul. Uważam też, że Żydzi mają prawo uderzać na cele związane z Hamasem wszędzie. W Libanie, Syrii, Iranie i Katarze. Hamas zmienił bowiem reguły gry. Chcieli wojny totalnej to powinni ją dostać. W przeróżne teorie spiskowe zaś nie wierzę. To czego w tym momencie najbardziej potrzebował Naród Wybrany to finalizacja normalizacji relacji z Saudami a nie urządzanie masakry w Strefie Gazy. Jest w Izraelu spora liczba szowinistów pragnących wiecznej wojny, ale to mniejszość. Zresztą jak ktoś chce to wiedza o tym jak przebiegał konflikt żydowsko-arabski jest dostępna. Po zapoznaniu się z nią znika w głowie wizja uciśnionych Palestyńczyków i bezwzględnych Żydów. Tylko trzeba chcieć ową wiedzę zdobyć. Piszę to nie pałając miłością do owego państwa rozciągającego się między górą Hermon a pustyniami Synaju. Pamiętając o rzezi w Sabrze i Szatili i innych podobnych wydarzeniach.
Na koniec – nie zapominajmy, że znacznie bliżej od nas trwa wojna. Spadają rakiety, płoną budynki, ludzie kryją się po schronach. Jest to wojna nie tylko bliższa geograficznie, ale i dużo ważniejsza strategicznie dla naszego państwa. Następny wpis będzie więc o Najbliższym Wschodzie.
