Dwa razy nie
Nie wiem czy ukraiński MSZ zdaje sobie sprawę, że lata 1990-te skończyły się ćwierć wieku temu. Dziś nawet rasowy polski inteligent, taki którego opinie kształtuje Wyborcza i Powszechny, nie kupuje ukraińskich sloganów o zostawieniu historii historykom ani symetryzowania. Napiszę po raz drugi to co dwa lata temu. Jeśli na Wołyniu w 1943 rozegrała się jakaś tragedia, a nie masowa zbrodnia to w Mariupolu w 2022 tak samo. Uczciwy człowiek odrzuca takie podejście i mówi o, co najmniej, zbrodniach wojennych i przeciw ludzkości. Wzdryga się tak samo na myśl o rzezi mieszkańców Woli Ostrowieckiej jak i zrzuceniu bomb na schron pod teatrem w Mariupolu. Katów nazywa katami.
Pan minister Kuleba prawdopodobnie jednak dobrze wiedział co mówi. Jeśli wiedział to czemu tak zrobił? Bo nie ma pomysłu na coś innego niż iść w zaparte tudzież traktuje popisowską Polskę z dużą dozą bezczelności. Zważywszy, że owa Polska dostarczyła Ukrainie prawie 400 czołgów taka bezczelność byłaby doprawdy kuriozalną
Nie wyobrażam sobie też tworzenia żadnych eksterytorialnych szkół czy uczelni na terenie suwerennego kraju. Swoją drogą, dla mnie osobiście dziwaczną i upiorną jest sytuacja, gdy na front wysyła się panów 50+ a chłopaki 18+ 25- nie służą nawet w formacjach tyłowych. Na przykład na magazynach kolejowych, stacjach radarowych, budowie zapasowych linii obrony czy mobilnych grupach polujących na wrogie drony. Nie służą (poza ochotnikami) tylko chodzą na wykłady, tańcują bacziatę, jeżdżą uberkiem po Wawie, szukają kolejnych one night stand tudzież biadolą nad swoją incelską dolą. Dziwią mnie takie mobilizacyjne praktyki (choć wpisuje się w zachodnią a może globalną tendencje traktowania młodych mężczyzn jak eunuchów i nieudaczników), ale to już sprawa ukraińskich władz kogo powołują pod broń. Ukrainę obronić i odbudować mogą tylko sami Ukraińcy. Można im w tym tylko pomóc przy okazji szkodząc Rosji. Dlatego te kilkaset czołgów podarowanych SZU traktuję jako bardzo udaną inwestycję.