Czekając na nockę


To takie małe radości życia. Do nocnej zmiany jeszcze dużo czasu. Śniadanie zjedzone. Solidne- bułki z rybą. Na nie jeszcze rybki zwane anszua. Kawa wypita, herbata też. Za oknem mgła i z tej mgły wyleciał ptaszek. Mały, zwinny rudzik. Usiadł na żywopłocie. Odpoczął. Poleciał dalej. Zaraz pójdę dać Stelli i Grubemu po rybce. A potem posłucham co w szerokim świecie słychać. Nie jest źle. Żyjemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *