Droga na Niderlandy


Bus nawija asfalt na opony. Obok mnie parka z Zamojszczyzny śpi wtulona w siebie. Niech śpią. I śnią o szczęściu. Młodzi, jeszcze przed nimi wszystko. Przywilej młodości taki, że jeszcze wszystko przed człowiekiem.

Ja  już nie młody to i nie śpię. Przywilej bycia starszym – nie musisz tyle spać. Co więc  robię? Czytam,  dla czasu zabicia, pamiętniki S. Stempowskiego. Śmieszne, książka, która wywarła największy wpływ na moje życie dopiero teraz, na początku 2026, trafiła do moich rąk w papierowej formie. Czemu tak? A to już bardzo długa, osobista historia. Bardzo filmowa, raczej nie lekka. To nie na film z gatunku komedia romantyczna czy kino familijne. Długa, ciężka i barwna.

Wspomnienia…

Już za rogatkami Aglomeracji Śląskiej jesteśmy.  Ściemnia się. Coraz gorzej czytać. Więc  odkadam książkę i myślę. Jak to też w tej Holandii będzie? Na emigracji zarobkowej byłem ostatni raz jeszcze przed covidem. I nie była to zwykła robota tylko coś w rodzaju zakonu rycerskiego. Teraz to po prostu robota. Trochę i tęsknię , przy tych swoich  rozmyślaniach, za szkołą. Tęsknię bo lubiłem tą robotę. Trochę bo… Bo nikt , kto jej nie wykonywał nie rozumie jak jest skomplikowana. Jak obciążająca psychicznie.Ile ma ukrytych wad i pułapek.  Tak więc tęsknię, a jednocześnie nie do końca. Jest więc w tej mojej nostalgi nuta ambiwalencji. Rozmyślam i zadaję sobie pytanie –  czy byłem dobrym nauczycielem?  Chyba powoli  dochodzę do wniosku, że byłbym dużo lepszym belfrem, gdybym rok temu o tej porze widział perspektywy… Takowe że choć pięć, choć trzy lata będę sobie mógł zrobić kawę w kantorku przy sali A55. Stabilność o… Słowo klucz. Trudno, widać mi pisana niekończącą się  przygoda, nie spokój. Wolałbym to drugie, ale jak się nie ma co się chce trzeba polubić co się ma. Taka wola boża widocznie.

Sny o Morzach Południowych

Zamiast poprawiać sprawdziany, dyskutować z panią Elą operze i szykować się do Balu, jadę ku  Morzu Północnemu.   Przemysł spożywczy. Jako robol przerobiłem ponad 10 lat, jako robotnik z fabryki trzy. Dam se i radę. Poza pracą będzie też jednak życie w hotelu robotniczym. Mam nadzieję, że będę mieszkał z normalnymi ludźmi. Oby nie było za dużo chłopców co dzień zaczynają od łyżki mefedronu do kawy, a kończą dwiema szklankami wódki. Nie wiadomo  co Los przyniesie. Jestem jednak dobrej myśli. No i w końcu zwiedzę Amsterdam, a zawsze chciałem to zrobić. Pola tulipanów i pole bitwy pod Arnhem.  To też plus. Nakładam więc klapki na oczy i myśląc raczej o plusach i szansach  idę sobie  drzemać. Może przyśnią się statki pod pełnymi żaglami, morza ciepłe i lepsze Jutro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *