Gdzieś dojdziemy
Wierzyć chcę, że gdzieś dojdziemy. Widzę i zauważam, że coraz więcej Polek i Polaków rozumie , że „nasze” nie kończy się na „naszym ogrodzeniu”. Rozumie, że cały Naród powiększa PKB. Cały Naród wychowuje młodzież. Cały Naród rozwija swoją kulturę i naukę. Cały Naród radzi sobie z kryzysami i przygotowuje do ewentualnej wojny. Jeśli pójdzie dobrze to może być coś jeszcze z tej naszej Rzeplitej. Jeśli ta para pójdzie w turbiny, a nie w gwizdek internetowych dyskusji, spotkań z autorami, wiecowania.
Nie będziemy Liderem Międzymorza ani Regionalnym Mocarstwem. Możemy być stabilnym politycznie, prawnie, gospodarczo, kulturowo, militarnie i demograficznie krajem średniej wielkości. Jeszcze może jest na to szansa. Alternatywa to Mała Lechia. Państwo ekonomicznej stagnacji, kulturowego rozpadu, demograficznej zapaści. Kraj „bez łobcych” , ale też prawie bez dzieci. Bez dzieci, bez marzeń, bez planów. Z ciepłą wodą w kranie. Choć tyle. Gdzieś dojdziemy, ale ścieżkę trzeba wybrać dziś. Jutro będzie za późno.