Czytając Sienkiewicza cz.2
Między „Dniem Sądu” a „Potopem”
Pisarz kończy „Ogniem i mieczem” na apokaliptycznym opisie masakry wojsk powstańczych po beresteckiej bitwie (VI-VII 1651 r.). Istotnie po wybuchu paniki w kozackim taborze doszło do pawdziwej jatki. Potem jednak pospolite ruszenie rozeszło się do domów jak to miało w zwyczaju. W głąb terenów kontrolowanych przez rebeliantów ruszyły tradycyjnie zbyt małe siły. Znów podpisano „ugodę”. I znów szybko okazała się warta mniej niż papier na którym została podpisana. Wojna na mniejszą skalę toczyła się dalej. Nadal była bardzo okrutna. Symbolem tego okrucieństwa był „staropolski Katyń„. Hetman buntowników w 1652 r. postanowił przejąć kontrolę nad Mołdawią i ożenić swego syna z córką tamtejszego hospodara. Wojska Koronne próbowały zatrzymać „weselną” armię. Usiłowania te zakończyły się klęską i masową egzekucją tysięcy jeńców. Zginął wtedy hetman Marcin Kalinowski, zginął Marek Sobieski uważany za równie zdolnego oficera jak jego brat. Zaporożcy nasycili rządzę zemsty. Rzeź za rzeź sprzed roku. Tylko dalej nie mogli wygrać wojny ani stworzyć stabilnego państwa. Trochę jak po „majdanach” w dziejszych czasach. W 2014 roku obalono trochę „Leninów„, przegoniono „magnata„, a do UE i NATO jest jeszcze dalej niż przed rewolucją. Plany mołdawskie dosłownie spaliły na panewce – Timofieja Chmielnickiego zabiła pod Suczawą armatnia kula . Chmielnicki coraz usilniej rozglądał się za sojusznikiem mniej uciążliwym niż Tatarzy. Równocześnie na obie strony konfliktu spadła zaraza. Epidemia dżumy zabiła w tym ponurym 1652 r. ok. 400 000 mieszkańców Rzeczpospolitej. Patowa sytuacja stawała się jeszcze bardziej patowa. Stary lis stepowy miał jednak nowy plan i zaczął go realizować.

Największy błąd Chmielnickiego
I wtedy do gry wchodzi gracz dużo bardziej niebezpieczny dla „Sarmacji” niż Tatarzy. 18 stycznia 1654 r. Hetmanat (czyli Republika Kozacko-Ruskie, proto-Ukraina) i Carstwo Rosyjskie podpisały Ugodę Perejesławską. Otworzyło to Moskwie dziejową szansę na ostateczne „zebranie ziem ruskich„. Rzeczpospolita w oficjalnych dokumentach nadal nazywała Rosję „Moskwą” ponieważ większość terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego jak i ziemie Korony (począwszy już od dziejszego Podkarpacia, Podlasia i wschodniej Lubelszczyzny) to były właśnie „ziemie ruskie„. Na przykład Krosno leżało właśnie w województwie ruskim. Szykująca się wojna z Moskwą była więc wojną o przetrwanie. Rebelianci odkąd znienawidzili „katolicką” Rzeczpospolitą grawitowali coraz bardziej ku Moskwie pokrewnej im językiem i religią. Dypolmacja rosyjska kusiła Chmielnickiego wizją autonomii i „zatrudnienia”, aż 60 tysięcy Kozaków. Mimo to zgrzyty między Kozakami i Rusinami, a Moskalami zaczęły się w trakcie podpisywania umowy. Metropolita Sylwester Kossów nie miał ochoty podporządkowywać się Patryarchatowi w Moskwie (vide: https://chutornik.pl/2018/11/notatki-z-kresow-dalszych/ ). Stary patryarcha odmówił więc złożenia przysięgi. Dalej, Zaporożcy i Lud Ruski zaprzysięgli wierność carowi, ale domagali się wzajemności. Car (czy raczej chan) z Moskwy był jednak inny niż król z Warszawy. Wysłannik wschodniego monarchy ogłosił, że „samodzierżca” („jednowładca„) nie ma w zwyczaju niczego przysiegać swoim poddanym. Poddany władcy w Moskovii nie był obywatelem, ale rabem – niewolnikiem półboskiego monarchy. Jednak przysięgli… tak wielka była nienawiść do „Lachów”. A Chmielnicki? Podobno jakiś czas później, podczas libacji alkoholowych, bił głową w stół na wspomnienie „ugody” i mawiał „to nie tak miało być„. Zgrzyty musiały powstać, gdyż Ruś i Rosja były to odrębne światy. I to nie tylko na poziomie mentalności czy kultury politycznej, ale i nawet genetyki. Najnowsze badania genetyczne jak i językoznawcze pokazały, że Białorusinom i Ukraińcom bliżej „po krwi” do Polaków niż Rosjan znad Wołgi i Kamy. Rosjanie o ile są słowiańscy z języka, to ich pochodzenie ich to mix turkijsko-ugrofińsko słowiański (polecam wywiad: https://superhistoria.pl/nowozytnosc/70498/Polska-kontra-Rosja-500-lat-walk-o-Europe-Wschodnia.html ). Co więcej „sarmatyzm” nie był śmieszną, megalomańską mitologią wiecznie podpitych szlachciurów tylko całkiem trafną intuicją: https://chutornik.pl/2018/09/orzel-swastyka-i-luk-releksyjny/ . Tak więć można rzec, że w Perejesławiu część Sarmatów sprzymierzyła się z „Turanem” przeciw innej części Sarmatów Mimo oporów układ ratyfikowano i zaczęła się wojna. Wojna o której mało się mówi i pisze, ale bez niej Piotr Wielki nie stworzył by Imperium.
Ekspedycja karna
Reakcja Rzeczpospolitej była teoretycznie demonstracją siły, praktycznie oznaką bezradności. Wysłano, niemal od razu, karną ekspedycję pod wodzą hetmana Stanisława Rewery Potockiego i znanego okrutnika Stefana Czarnieckiego. O tak, tak okrutnika. Czarniecki, który jako jeden z nielicznych przeżył masakrę pod Batohem i widział okropne sceny masowego zarzynania swoich kolegów, darzył Ruś ogromną nienawiścią. Palił więc i mordował bez litości. Tu znów mała dygresja. W tamtych czasach nie było bombowców. O ile lotnicy aliantów, którzy palili niemieckie i japońskie miasta podczas II wojny światowej nie widzieli spalonych przez siebie kobiet i dzieci to kawalerzyści z XVII wieku nie mieli tego komfortu. Nie mogli zrzucać bomb z fosorem i napalmem z wysokości 5 kilometrów. Musieli osobiście podpalać chaty i podrzynać gardła. Tak się po prostu wtedy niszczyło zaplecze wroga i łamało wolę walki wrogiego społeczeństwa. Tyle, że ta ekspedycja karna tym bardziej umocniła przekonanie powstańców, że lepiej być żywym rabem cara niż martwym poddanym polskiego króla.
Inwazja ze wschodu
Wiosną i latem od wschodu wkraczają kolejne armie rosyjskie. Łącznie 150 tysięcy żołnierzy. To, jak na owe czasy, ogromna siła. Często, gdy wyobrażamy sobie rosyjskie armie sprzed reform Piotra Wielkiego to widzimy brodatych dziadów z samopałami i berdyszami (wielkie topory na długim trzonku) gromionych przez naszą husarię. Nie odpowiada to jednak prawdzie. Te „dziady” to było solidne wojsko, berdysze i samopały to była groźna broń. Car przygotował się zawczasu do konfliktu. Sytuację obserwował już od dłuższego czasu. Rosyjskie służby wywiadowcze istniały już wtedy. Przygotowano dużą liczbę armat, przygotowano zapasy prochu i amunicji. Zatrudniono zachodnich instruktorów. Trzonem armii były najemne pułki złożone z Szkotów, Niemców itp. Byli to zawodowi wojacy, obeznani z zachodnioeuropejskimi, nowoczesnymi metodami walki. Wielu walczyło wcześniej w wojnie trzydziestoletniej, albo służyło w wojskach…Rzeczpospolitej. Inwazyjna armia była więc nie tylko liczna, ale i nowoczesna. Do zimy (czyli końca października) Rosjanie zdobyli Witebsk, Mohylew, Połock, Mińsk. Po zaledwie 3 miesiącach oblężenia kapitulowała kluczowa twierdza- Smoleńsk. Tak jakoś ten Smoleńsk ciągle się w naszych polskich dziejach pojawia. W Mścisławiu, czyngischanowym obyczajem, wymordowali 15 tysięcy ludzi. Była to kara za stawianie oporu. Wszędzie dokonywali, jak na Moskali przystało, deportacji na wschód. Wywożono rzemieślników, ale też np. młode kobiety czy rosłych młodzieńców. Ludność uciekała na zachód, albo kryła się po lasach. W kryjówkach położonych w puszczach i na bagnach białoruscy chłopi żyli wraz ze swymi rodzinami i zwierzętami. Organizowali się też w watahy i zaczęli nękać okupantów partyzancką wojną. Walczyły też wojska regularne. Pod Szkłowem, w sierpniu, hetman Janusz Radzwiłł (właśnie ten Radziwiłł!) mając 3,5 tysiąca ludzi rozniósł 20 tysięczny korpus rosyjski. Na głowami walczących księżyc przysłonił słońce. Zły to był znak dla Nas. Rzeczpospolita mogła wygrywać bitwy, ale przegrywała wojnę.Generalnie wojska agresora wchodziły w terytorium Litwy jak nóż w masło i to głównie szalejąca zaraza hamowała pochód.

Kłopotliwy sojusznik
Rzeczpospolita nie miała siły by tą nawałę powstrzymać. Co prawda Chanat Krymski zmienił front, ale była to tylko częciowo odciążyło front. Po pierwsze chan nie mógł wysłać na pomoc Rzeczpospolitej odpowiednio dużych sił, bo car wysłał na Krym zagony jazdy – Kozaków znad Donu i Kałmuków. Po drugie każdy sojusznik Tatarów musiał płacić im jasyrem. Nasze wojska na Ukrainie zimą 1654/1655 zajmowały się głównie polowaniem na „zapłatę” dla chana i wyniszczaniem swojego własnego kraju. Ponura anegdota mówi, że niektórzy nasi dowódcy zaczęli widzieć świat w kolorze czerwonym. Jakby mieli na oczach czerwone okulary. Zgadnijcie dlaczego. Po trzecie, gdy sojusznicze wojska okrążyły w styczniu 1654 roku dużą kozacko-rosyjską armię pod Ochmatowem to… Tatarzy zachowali się dokładnie tak samo jak w 1649 r. pod Zborowem. Tam Rzeczpospolita dała ordyńcom „podarki” ratując się przed rozgromieniem. Tutaj to Kozacy i Rosjanie wręczyli odpowiednią łapówkę. Tatarzy lubili „podarki”, ale nie to było dla nich najwazniejsze. Ich strategia zakładała chaos na Ukrainie jako stan idealny. Gdyby doszło do sytuacji, gdy któraś strona wygrała było by źle dla Krymu. Gdyby Rzeczpospolita i Kozacy dogadali się też było by źle patrząc z perspektywy Bakczysaraju. W końću jedną z przyczyn powstania kozackiego było fiasko wojennych planów Władysława IV i kanclerza Ossolińskiego. Kozacy zamiast iść podbijac Krym i wyzwalać Bałkany ruszyli na wojnę domową. Wygrana Rosji z kolei zbytnio by ją wzmocniła. W Bakczysaraju dobrze wiedziano, że Moskwa chce mieć szerok dostęp do Morza Czarnego. Dlatego Tatarzy starali się by ta wojna nigdy się nie kończyła. W 1654 zaczęli ratować Rzeczpospolitą. Taka niestety jest geopolityka. Dziś różne mocarstwa starają się by wojna w Syrii nie wygasła.
Podchodzenie Chowańskiego i carskiej cenzury
Zima na Litwie minęła wojskom na wojnie podjazdowej. Przy czym własne, litewskie wojska dawały się ostro we znaki własnej ludności. . Główny bohater drugiej części „Trylogii” tej zimy „podchodzi” tajemniczego Chowańskiego wodza równie tajemniczych „Septentrionów” / „Hiperborejczyków”. Nie byli to oczywiście żadni przybysze z odległych galaktyk. Choć… „Septentrionowie” pochodzi od łacińskiego septentrio – Wielka Niedźwiedzica, Gwiazda Polarna. Rosjanie to więc „Synowie Niedźwiedzicy, wojownicy z Północy„. Tak jak Rzymianie byli „Synami Wilczycy” tak Moskale (Moskwę tytułujący „Trzecim Rzymem„) byli synami innej leśnej bestii. Hiperborea to z kolei kraina położona na północy – tę nazwę wziął Sienkiewicz z greckiej mitologii. Chowański nazywał się zaś Iwan i był wodzem jednej z rosyjskich armii inwazyjnych. Tak własnie pisarz podszedł carskich cenzorów. Nie mógł wprost pisać o bohaterze, który nie daje się rozbić Rosjanom i szarpie ich jak wilk. „Potop” pisany był dwie dekady po upadku powstania styczniowego, a na Litwie ( tu w ensie dzisiejszym), Żmudzi czy niektórych Białoruskich obszarach walki partyzanckie były wyjątkowo zaciekłe. Sam pierwowzór głównego bohatera „Potopu„- Samuel Kmicic faktycznie był wybitnym zagończykiem i nie raz dał się we znaki i Szwedom i Rosjanom. O tym później.

W następnym odcinku
Dlaczego Sienkiewicz obsmarował Janusza Radziwiłła, który wcale nie był czarnym charakterem. O tym co ma wspólnego Bogusław Radziwiłł z aferą Amber Gold. O mówiących po rumuńsku i niemiecku wojownikach, którzy rozgromili Szwedów pod Krosnem i Nowym Sączem. O tajnym przejściu, którymi uciekła załoga zamku Kamieniec koło Krosna. O „banderowsko-węgierskim” najeździe na Polskę. O mistrzostwie z jakim Sienkiewicz łączy polski ultrakonserwatywny mit o „przedmurzu chrześcijaństwa” z polskim lewicowo-rewolucyjnym mitem „racławickiej kosy”. O tym w jaki sposób protestanci poznikali wiosną 1656 r. z dziejszej południowej Polski. Oraz ponownie o potyczkach pisarza z cenzorami. Oczywiście odcinek powstanie, gdy najdzie mnie wena 😉

C.D.N.
P.S.
Ważne! W tym cyklu cały czas mówimy o Litwie w sensie „Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie i Żmudżińskie” (https://chutornik.pl/2018/09/jak-pokonani-wchloneli-zdobywcow/ ). Wpis nie ma charakteru naukowego – nauka jest w książkach. Zawsze o tym pamiętajcie czytając cokolwiek „w necie” 😉
P.S. 2
Polska Dobrej Zmiany: http://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/mechanik-trafil-przed-sad-za-zarowke-i-10-zlotych/14823d
Zaprawdę to zmiana tylko w 1/3 dobra. 2/3 bez zmian. Oligarchia magnacka.