Notatki z Kresów Dalszych cz.3


I napięcie wzrosło. Czytam różne analizy naszych przemądrych  analityków. Pisze się i mówi o tej sytuacji całkiem sporo. Czemu jednak tak mało pisano o sytuacji na Morzu Azowskim przed obecnym kryzysem? Sytuacja kryzysowa „kroiła” się od dłuższego czasu – https://chutornik.pl/2018/06/droga-zycia-czy-slaba-kroplowka/

Mało pisali bo były ważniejsze sprawy. „Walka z reżymem PiS”, „walka z Targowicą”. Streścić  to podejście można w jednym zdaniu.  „Na Dzikie Pola daleko, wiadomo tam od 2014 wojna, ale  tam to prawie Czeczenia więc trudno się dziwić, że ktoś się tam szczela”

Podobnie było w 2013 r. Główne media poświęcały minimum uwagi sytuacji w kraju graniczącym z  naszym Krajem (i którego większa część leżała kiedyś w granicach  Polski). Nagle wybucha za Sanem i Bugiem  „rewolucja„.  No to zjechali korespondenci by relacjonować wydarzenia.  Byli odważni, byli dociekliwi tyle, że… Nic o Ukrainie nie wiedzieli przed przyjazdem „na rewolucję„. Czy wiedzieli coś więcej później? Nie wiem. Wiem tylko, że czytałem i oglądałem  wtedy korespondencje  autorstwa dziennikarzy Onetu, Gazety Polskiej, TV Republiki, Gazety Wyborczej, Tygodnika Powszechnego, Gościa Niedzielnego itd. Nigdzie nie przeczytałem o tym, że Janukowycz zadeklarował tuż przed rewolucją, że Ukraina zamierza zacząć eksploatować wielkie złoża gazu w Donbasie i Galicji Wschodniej. Nie pisano i nie mówiono o tym, że Janukowycz zadeklarował chęć reaktywacji budowy gazociągu omijającego Rosję. Nie, było tylko o tym, że Janukowycz to „prorosyjski dyktator”. Nikt nie zwrócił uwagi na dziwny fakt, że zarówno Prawy Sektor jak i „majdanowe” telewizje internetowe (Hromadzkie i Espresso) powstały tuż przed wybuchem protestów. Mało kto pisał o generałach rosyjskiego wywiadu obecnych zimą 2013/2014 w Kijowie. Jeśli już pisano to „oczywistym było” , że Janukowycz chętnie ich gości. Nikomu nie przyszło do głowy by zadać sobie pytanie „po co Janukowyczowi masakra na Instytuckiej?„.  Nikt też nie zadał sobie pytania jak zachował by się rząd amerykański, brytyjski czy francuski, gdyby „pokojowi demonstranci” zbrojni w drągi, kije bejsbolowe, koktejle Mołotowa a nawet strzelby myśliwskie zaczęli wdzierać się do budynków ministerstw.

Potem wszyscy byli kompletnie zaskoczeni pojawieniem się „zielonych ludzików„.  Gdy Krym został zajęty, zaczęły się starcia w Donbasie.  W programach publicystycznych i na łamach gazet/portali „specjaliści” analizowali „nowy typ wojny„. Mówiono – „proszę zobaczyć jaka nowatorska taktyka, nie ma otwartej inwazji tylko jakieś paramilitarne grupy, demonstracje, zamieszki„. Tak jakby wojny w Karabachu, Naddniestrzu, Abchazji, Osetii, Czeczenii, Jugosławii zaczynały się inaczej. Wiadomo, człowiek ma w głowie kalkę – 1.IX.1939 r. godzina 4.45. Jednak ludzie wypowiadający się w telewizji czy piszący w gazetach powinni się orientować trochę bardziej i wiedzieć jak zaczynają się tego typu konflikty. Nie trzeba było czytać uczonych analiz wystarczyło sięgnąć do „Wiki”.

Osobną kategorią   pisania i mówienia o Ukrainie stanowią sprawy historyczne. Wiedza  o historii tego kraju u przeciętnego dziennikarza wypowiadającego na te tematy ogranicza się do zbitki „Kozacy – Petlura – walki o Lwów – Wołyń 43”. Stąd  często pojawiające się absurdalne stwierdzenie „oni nie mają innych XX wiecznych  bohaterów niż UPA„. Powszechne jest też porównywanie transformacji w Polsce i na Ukrainie. Jest to oczywiście całkowicie bezsensowne bo Polska była „demoludem„, a Ukraina „republiką sowiecką” i to od samego początku istnienia ZSRR. Tyle, że fajnie pokiwać głową i głosem profesjonalnego znawcy tematu stwierdzić „PKB Polski i Ukrainy w 1991 wynosiło tyle i tyle na głowę, a teraz tyle i tyle, gdzie Ukraińcy popełnili błąd? Czemu transformacja na Ukrainie się nie udała?”.  Przecież dziennikarz nie może powiedzieć „zbyt mało orientuje się w temacie”. Dzisiaj wszyscy muszą znać się na wszystkim, a tym bardziej ludzie mediów. Ponieważ jestem amatorem nie powiem zbyt wiele o np. najnowszych dziejach Konga. Gdybym jednak był publicystą – zawodowcem…

Nie pomnę już o Kresach.pl oraz  różnych prawicowych fanpejdżach i stronkach zajmujących się szerzeniem etnicznej nienawiści. Potem się Sebixy naczytają i piszą komentarze w stylu „Tylu naszych s….syny namordowalina Wołyniu a tera tu przyłażą”. Rzecz jasna Sebix-patriota nie potrafił by wyjaśnić w jaki sposób  20 letni Andrij  z Charkowa jest odpowiedzialny za zbrodnie UPA popełnione na Wołyniu w 1943 r. Nie wie z prostego powodu – nie ma pojęcia, gdzie leży Charków, a gdzie Wołyń. Za bardzo też nie orientuje się w tych wszystkich stuleciach. Z kolei główny „platformersko-pisowski” nurt medialny nie widzi większego problemu w przyjęciu każdej liczby imigrantów z Ukrainy. Niestety świat nie jest taki prosty jak się dziennikarzom wydaje – https://chutornik.pl/2018/09/przezornosc/

Jeśli więc czytacie dziś różne „analizy ekspertów” to miejcie do nich pewien dystans. Nie chcę tu uchodzić za jakiegoś „eksperta„. Ja sam, choć z racji choćby wykształcenia powinienem się orientować co się dzieje, byłem zdezorientowany. 

Mariupol, maj 2014 – zamieszki przeradzają się w walki. Na fotce głównej – „Morze Azorskie” z satelity. Źródła fotek – Wikipedia.

Tutaj linki do wpisów na temat rewolucji/przewrotu z 2014 r.

21.X.2013 – 19.I.2014 r. – https://chutornik.pl/2017/12/rewolucja-na-ukrainie-201314-cz-1/

19.I -18.II 2014 – https://chutornik.pl/2017/12/rewolucja-na-ukrainie-20132014-cz-2/

18.II – 26.II 2014 – https://chutornik.pl/2017/12/rewolucja-na-ukrainie-20132014-cz-3/

P.S.

W centrum Kijowa od paru dni jest pełno policjantów i gwardzistów uzbrojonych w karabinki automatyczne i strzebly powtarzalne. Niektórzy mają ładownice, kamizelki i chełmy – https://chutornik.pl/2018/11/widokowki-2/

Czy kryzys jest faktycznie „nagły i niespodziewany„? Nie wiem. Może…

P.S. 2

Jeden z Karnowskich był niedawno w Kijowie i zamieścił na swoim portalu długą relację. Rozmawiał tam z wieloma  ważnymi ekspertami.  Konkluzja jego artykułu była taka, że „Ukraina wzięła definitywny rozwód z Rosją„. Ja byłem niedawno na bazarze przy ostatniej stacji metra. Zbudowano tam niedawno nowy salon samochodowy marki Łada. O ile wiem to marka rosyjska. Chociaż kto wie, może Morawiecki w ramach umacniania potęgi gospodarczej Polski wykupił Ładę i teraz jest tak rosyjska jak Skoda czeska? 

Kijów 26.XI.2018

4 thoughts on “Notatki z Kresów Dalszych cz.3”

  1. A… plotki krążyły d dawna, że Poroszenko „coś wymyśli by wybory, w których ma małe szanse, się nie odbyły”. Kto wie co naprawdę się zdarzyło między Kerczem a Tamaniem? Inna plotka, którą słyszałem z wielu ust, od lat, mówi, że „Cukiernik” ma całkiem niezłe choć nieformalne kontakty z Kremlem.

    1. Też o tym słyszałem, mało tego, podobnie twierdzą kumple Ukraińcy z mojej pracy. W Polsce chyba bardziej wierzy się w Poroszenkę, niż czynią to sami Ukraińcy.

      Co do Janukowycza, to przez wrodzoną skromność nie będę wspominał o moich spiskowych teoriach. 😉

      1. Myślę, że w Polsce żyje mit Siczy zbyt silnie. Pamiętam jak jedna dziennikarka młoda pisała kiedyś o ukraińskich kibolach. Mescy, silni, są wśród nich weterani Donbasu. … Z każdej linijki emanowala erotyczna fascynacja Kozakami. Natomiast polscy kibole w poemacie dziennikarki byli w dużej mierze karykatura ukrainskich. Ich nacjonalizm prostacki i niemal faszyzm. Oni sami brzydkie osilki, albo zakapturzone suchoklatesy. Gdyby przyszła godzina W to na pewno nie poszli by walczyć bo oni tylko do bijatyk dobrzy. Musze odszukać ten poemat bo naprawdę warto by nie został zapomniany XD

  2. Zresztą Polska to tez dalej republika bananowa-https://dorzeczy.pl/kraj/85140/Kontrowersyjny-list-amerykanskiej-ambasador.html?fbclid=IwAR0HeH1EcEeEvWvR-8T3_goAMgpU_P11ZIKVky_YKraaMLmcsGoOoS2A-vs No, ale skoro nasze plany obronne opierają się w głównej mierze na „telefonie do Pentagonu” to trudno się dziwić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *