Pańszczyźnianym wszystko jedno…


Tak pomyślałem, że jednak raz (lub dwa) w tygodniu można, a nawet trzeba coś napisać. Dziś więc na ten tydzień trochę o historii, a trochę o współczesności. Na obrazku głównym widzicie kurpiowskich partyzantów. Jest rok 1831. Kurpie chwytają za broń by walczyć za Polskę przeciwko Rosji. Podobnie robili i wcześniej. Szczególnie dali się we znaki Moskalom w czasie zapomnianego antyrosyjskiego  powstania, które znane jest w historiografii jako „wojna o sukcesję polską” (1733-1734). Podczas insurekcji Naczelnik Kościuszko  każe formować oddziały wzorowane na amerykańskich rangersach (https://chutornik.pl/2017/11/rangersi-i-kawalerzysci/ ). Trzonem „strzelców celnych” (czyli wyborowych) byli mieszkańcy północno-wschodniego Mazowsza tj. własnie Kurpie.  Także w 1863 r. Kurpiowszczyzna masowo poparła powstanie podczas, gdy większość chłopów z Kongresówki pozostała wobec niego obojętna. Dlaczego? Dlatego, że Kurpie byli wolnymi ludźmi. Płacili królowi i biskupowi czynsz, ale nie odrabiali pańszczyzny.  Na Litwie podobna sytuacja  zaistniała na terenach dawnego Księstwa Żmudzkiego. Tu równierz obciażenia feudalne były niewielkie. Chłopi nie byli pół-niewolnikami.  Wiosną 1831 roku Żmudź wyglądała jak Wandea wiosną roku 1793 r. Chłopi razem ze szlachtą gotowali się do walki. Masowo, z ochotą, spontanicznie.

Herb Księstwa Żmudzkiego

Jaki to ma związek z współczesnością? Taki, że „Dobra Zmiana” nie zmieniła najważniejszego. To jest mieszkańcy III RP dalej są traktowani jak pańszczyźniani chłopi. Dowód? Ilu magnatów skazano w związku z aferą Amber Gold? Ni jednego. Za to państwo wytrwale tropi drobnych „wrogów” niczym ekonom „chłopów-obiboków”. „bochaterskie” urzędniczki skarbowe”zdemaskowały” ostatnio  mechanika, który „oszukał państwo”. Jak oszukał? Ano „bochaterskie niczym Inka” agentki Morawieckiego podjechały wieczorem pod warsztat samochodowy na warmińskiej prowincji.  Podały się za biedne kobiety, którym spaliła się żarówka w aucie. Zapadała noc, one musiały jechać dalej i bardzo prosiły o pomoc.  Mechanik nie miał akurat nic do roboty. Wymienił więc żarówkę i zainkasował za usługę 10 zł. Do kieszeni… Skarb Państwa stracił należny VAT! VAT z którego płaci się”chłopstwu” wszystkie „+”.  Jakiego chcemy społeczeństwa? Takiego w którym normalna jest sąsiedzka pomoc, czy pomoc nieznajomym ludziom, którym np. zepsuło się auto? Czy takiego w którym nikt nikomu nie ufa?  Społeczeństwa, w którym za zupełnie normalneuważa się, że za taką drobną pomoc należy się drobna, NIEOPODATKOWANA, opłata? Czy takiego w, którym nikt w niczym nie pomoże jeśli nie ma obok kasy fiskalnej? Panie „agentki” zapewne uważają, że dobrze służą Polsce. To nieprawda. Ten mechanik pewnie nigdy więcej nikomu nie pomoże w podobnej sytuacji. Będzie gorszym człowiekiem i gorszym obywatelem. Dobrych obywateli nie stworzą żadne dopłaty, benefity, wsparcia i fundusze. Dobrych obywateli nie stworzy „rozdawanie chleba i organizowanie igrzysk”. „Dobry pan” pozostanie panem, a „chłop chłopem”. Jeśli  tak ma wyglądać zdobywanie funduszy na 500+ , drogi i lotniska to lepiej żeby ich zwyczajnie nie było. Polska musi być Rzecz-Pospolitą, a jeśli ma nią nie być  to nie ma sensu by istniała.

  Lub inaczej i prościej – Polska jest dla obywateli polskich. Nie dla urzędników i polityków. Urzędnicy i politycy są tylko jednym z elementów. Państwo jest dla obywatela, a nie na odwrót. Obywatel ma obowiązki obywatelskie, a nie pańszczyźniane.  Wspólnota jest ważniejsza niż struktury państwowe, administracja. Jeśli się nie lubimy, nie kochamy, nie pomagamy sobie, nie uśmiechamy się do siebie to po co Urząd Skarbowy? Podatki można płacić np. Niemcom i będą z pewnością lepiej wykorzystane. Zasiłki i benefity będą dużo wyższe. Przyjedzie trochę „uchodźców”, ale co tam. Przeżyliśmy Szweda, bolszewika, najazdy tatarskie przeżyjemy i to.  Zostańmy landem niemieckim! 

P.S.

Apropos nieistnienia Polski – kolejna część serii z Sienkiewiczem w tytule za jakiś czas. W najbliższym może napiszę, coś o innym pisarzu – Serhiju Żadanie. Jeśli chcecie poczytać coś na temat inwazji Szwedów  to polecam tę książkę: https://histmag.org/Slawomir-Lesniewski-Potop.-Czas-hanby-i-slawy-1655-1660-recenzja-14764 I oczywiście eseje  Pawła  Jasienicy. 

 

Partyzanci. Zima 1655/1656, albo i 1769/1770

3 thoughts on “Pańszczyźnianym wszystko jedno…”

  1. A czy te 2 wojownicze księżniczki poruszały się samochodem prywatnym czy służbowym?
    1. Jeżeli prywatnym, to czy ich umowa przewiduje możliwość wykorzystania samochodu prywatnego do celów służbowych? Jeżeli tak, to czy została rozliczona delegacja i kilometrówka?
    2. Jeżeli służbowym, to czy to było w godzinach pracy czy po? Jeżeli po, to czy zwróciły pracodawcy koszt esploatacji pojazdu po godzinach służbowych?
    3. Jeżeli po godzinach pracy, to czy rozliczyły nadgodziny?

    Kwestia dopuszczenia samego pojazdu do ruchu tutaj:
    https://bezprawnik.pl/prowokacja-skarbowki-zemsta/amp/

  2. Znalazłem rozwinięcie powyższego (na tejże stronie) w komentarzach:

    ”
    1. Czy panie pojechały w celach służbowych prywatnym autem? Jeśli tak, to powinny się rozliczyć z Urzędem Skarbowym 🙂 Jeśli tego nie zrobiły – jeb grzywna 🙂

    2. Czy panie obowiązki służbowe robiły w czasie pracy czy po pracy? Czy mają to wliczone do godzin pracy? No i znowu jeb ZUS-em w nie 🙂

    3. Czy panie są zatrudnione w dziale transportu US, czy też wykonywały jeżdżąc pracę co do której nie mają takiego zapisu w umowie o pracę? Czy mają uprawnienia do służbowego poruszania się pojazdem? Jeb Urząd Pracy czy co tam na kark 🙂

    4. Czy dzwoniły z prywatnego numeru telefonu? jak tak, to jeb skarbówką za nierozliczenie rozmów :)))))

    5. Czy mają stosowne badania lekarskie, aby móc prowadzić służbowe auto i wieźć innych pracowników? Zgodnie z przepisami musza mieć wykonane badania psychotechniczne…

    6. Czy Pracodawca rozliczył się z nimi z kilometrówki? Czy Pracodawca posiada umowę na użyczenie auta prywatnego na cele służbowe? Czy Ubezpieczyciel OC samochodu został poinformowany o fakcie wykorzystywania samochodu prywatnego do celów służbowych?

    oj…
    „

    1. Ależ one były partyantkami. W nich był duch Emili Plater i „Inki” a ty o takie szczegóły się czepiasz XD Mówią też, że warsztat był już zamknięty, kasa rozliczona i nawet gdyby chciał nie mógł by „wbić” tej naprawy. No cóż mógł odmówić naprawiania – prawdziwy patriota by tak postąpił 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *