O różnych politycznych sprawach


O co chodzi Żydom?

Niewątpliwie wszystkie prowokacje, które od ponad roku przeprowadza izraelski MSZ nie są wynikiem nadmiaru emocji czy wojennych traum narodu żydowskiego. Izrael to państwo poważne, z poważną służbą dyplomatyczną. O co więc chodzi? Ktoś powie – „a o cóż by Żydom mogło chodzić jeśli nie o pieniądze?”. Pewnie chodzi i o nie. Wydaje się jednak, że w grę wchodzą też inne interesy. Być może Żydzi są zazdrośni o amerykańskie wojskowe inwestycje w Polsce. Nie jest to zazdrość emocjonalna lecz całkowicie chłodna.  W latach 60-tych XX wieku wielu amerykańskich  Żydów działało w ruchu antywojennym starając się torpedować amerykańskie wsparcie dla Wietnamu Południowego ( vide: https://chutornik.pl/2018/06/przerwac-aorte-vietkongu-cz-5/ ). Czy kierował nimi pacyfizm i humanitaryzm? Krążą pogłoski, że przynajmniej dla części z nich „walka o pokój” była tylko wygodnym narzędziem do odciągania uwagi Pentagonu od Indochin. Oczywiście Izrael nie sympatyzował z Wietkongiem, po prostu chciał by najnowsza broń i sprzęt wojskowy zaczęły płynąć w inną część świata…   Druga hipoteza jest jeszcze bardziej szokująca. Izrael chce się jeszcze bardziej zbliżyć do Rosji. Od jakiegoś czasu relacje Moskwa-Tel Aviv/Jerozolima są coraz lepsze. Rosja coraz bardziej angażuje się na Bliskim Wschodzie. Instaluje nowe bazy itd. Z kolei USA interesują się tym regionem mniej niż kiedyś.  Czy Izrael szykuje się do epokowej zmiany sojuszy? A może chce grać na dwóch fortepianach? Kto wie…

Może, któraś z tych hipotez jest prawdziwa.  Cokolwiek motywuje izraelskich polityków trzeba dać im odpór. Nawet za cenę pogorszenia (tu też trzeba wyczuć na ile możemy sobie pozwolić) relacji z USA. Premier Izraela to bez wątpienia przeciwnik bardzo twardy (walczył w składzie jednostek specjalnych w najgorętszym okresie wojen z Arabami), ale wiele można zdziałać, gdy działa się z determinacją, ale i rozwagą.

Uciekający horyzont

Unijni eurokraci, z charakterystycznym dla nich poczuciem misji, wpadli na nowy genialny pomysł. Za kilka lat wszystkie auta produkowane w Europie będą musiał mieć zamontowany system kontroli prędkości. Jeżdżący taki autem nie będzie miał możliwości przekroczyć dozwolonej prędkości nawet o 1 km/h. Automat sam wyhamuje samochód. Wszystko to „dla szczęścia i bezpieczeństwa Europejczyków”. Zapewne za dwie dekady na terenie UE będą obowiązywać przepisy  utrudniające maksymalnie zdobycie uprawnień kierowcy. Skoro ówczesna technologia umożliwi budowę aut-robotów to po co ludziom prawo jazdy? Ludzie popełniają więcej błędów niż maszyna. Po za tym, i to jest chyba dla eurokratów ważniejsze, auto-automat zwolni   „euroludzi” z myślenia na drodze. „Nowy Człowiek” nie ma być  istotą myślącą i odpowiedzialną tylko posłuszną i „bezpieczną”. Pełna kontrola wchodzi w kolejne dziedziny życia. W Szwecji pojawiły się już jakiś czas temu pomysły likwidacji gotówki. Czemu państwo miało by nie wiedzieć o jakiejś transakcji, której dokonał obywatel? „Kontrola dźwignią zaufania” – to powinno być motto dzisiejszej UE… W tym wszystkim dziwi to, że ten nowoczesny totalitaryzm forsują ludzie z pokolenia rewolty roku 1968. Anarchiści. Anarchiści owszem torowali drogę bolszewikom, ale robili to nieświadomie.Tu mamy anarchistów, którzy stali się zwolennikami państwa totalnej kontroli. 

Głośno też ostatnio o „homo-polonezie” , którego odtańczono na jednej z warszawskich studniówek. W tym przypadku też mamy do czynienia z strategią „uciekającego horyzontu”. Znam osobiście paru homoseksualistów. Niektórzy zawarli formalne związki w krajach, gdzie jest to legalne. Kiedyś mi to zupełnie nie przeszkadzało. Dziś… boje się co będzie dalej. Dwadzieścia lat temu mówiono o tolerancji, o akceptowaniu tego, że ktoś ma nieco inne preferencje seksualne. Potem przyszły postulaty legalizacji związków partnerskich, poruszanie problemu ludzi, którzy „urodzili się w złym ciele”. Dziś mamy kompletne szaleństwo. Dziesiątki płci, koedukacyjne szalety, surrealistyczne wizje zmian swojej tożsamości płciowej np. zgodnie z porami roku. Jak mawia mój kolega – „czy jeśli ogłoszę, że jestem kangurem to nim będę?”. Tymczasem dziś modnie jest ogłosić się kangurem, a kto jest przeciw ten „faszysta”.

„Walka o Mierzeję”

Na koniec link to ciekawego artykułu na temat budowy toru wodnego, który będzie przebijał Mierzeję Wiślaną: https://sejmlog.pl/przekop-mierzei-wislanej-fakty-i-mity/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *